Autobus zatrzymuję się pod szkołą. Szary budynek wyróżnia się wśród reszty sklepów i domów. Nie zachęca do wejścia, ale cóż ja muszę. Widać poszarzałe,brudne okna, a za nimi sylwetki znudzonych uczniów. Schody prowadzą do wejścia, wdrapujemy się po nich choć wiemy, że nie ma tam nic ciekawego. Jednocześnie wyjścia, schodzimy z nich z takim zapałem, uciekamy od tych nudnych ścian. Przed nimi postawiono brązowe ławki, na których zamiast ludzi są ptasie gówna, aż miło usiąść. Posadzili parę drzew i myślą, że to doda uroku temu miejscu lub, że ktoś w ogóle zwróci na nie uwagę. Nie przepadam za szkołą jak pewnie każdy uczeń. Niektórzy przynoszą codziennie zwolnienia z w-fu lub po prostu się z niego zrywają i idą na miasto. Wagary to podstawa ich dnia, wychodzą nie przejmując się co będzie potem, bo po co? Na ostatnich lekcjach jest nie wiele osób, skąd to wiem? Jestem wśród nich, nie chodzę na wagary. Lepiej przesiedzieć lekcje i wrócić do swoich zajęć, malowania paznokci, sprawdzania facebook'a kto, jakie gówno wstawił, przecież to takie ciekawe. Siedzimy przed telewizorem i oglądamy te seriale, o których później zapominamy.
Często czytam książki, ponieważ to taki mój świat, nikt nie ma do niego klucza oprócz mnie. Wydaję mi się, że w tedy mogę być każdą postacią z książki. Wyobraźnia przejmuję kontrolę nad moim umysłem, po prostu odpływam. Uwielbiam to uczucie, napięcie gdy mam przejść do następnego rozdziału i dostać odpowiedzi na moje pytania związane z poprzednim. ,,Ludzie mówią, że życie to jest to, ale ja wolę sobie poczytać''. Niewielu nastolatków czyta, wolą imprezować, ja też od czasu do czasu. Imprezy są raczej głośne i pełno w nich alkoholu, bo jak inaczej? Upijają się i bawią na całego, a gdy wrócą do domu mówią, że są już dorośli mają przecież siedemnaście lat, a niektórzy już osiemnaście. Tak wygląda życie typowego nastolatka, ale my nie długo będziemy dorośli. Fascynuje mnie też patrzenie w gwiazdy, bez nich niebo byłoby puste. Lubię wyglądać przez okno i przyglądać się im, moja siostra Molly uważa, że to głupie. Molly jest ode mnie młodsza o dwa lata, a za miesiąc kończy szestnastkę. Różni się ode mnie w tym, że nie przepada za książkami. Jej zdaniem wszystko co związane z lekturą szkolną jest nie ciekawe. Mam z nią bardzo dobre kontakty, jest moją przyjaciółką i najlepszą siostrą. Ona zawsze mnie wysłucha i nie skrytykuję tego co robię, po prostu mnie słucha, a na koniec zawsze się uśmiecha i mnie przytula dodając mi tym otuchy. Dziś nie jedzie ze mną do szkoły, bo leży chora w łóżku. Przynajmniej tak myślę, trudno stwierdzić czy jest naprawdę chora czy po prostu nie chcę jej się iść do szkoły. Dobra z niej kłamczucha, a ja raczej często potrafię rozpoznać czy kłamię, tym razem jednak nie jestem pewna.
Kierowca czeka aż wysiądziemy. Co środe zatrzymuję się i stuka palcami o kierownice, tak jakby zmusili go do tej roboty. Obrzuca nas tym swoim spojrzeniem, które mówi ,,Zdajcie w końcu prawo jazdy'', aż w końcu może odjechać. Jedno jest pewne: Nigdy nie będę kierowcą autobusu.
Wchodzę przez duże, plastikowe, ze szklanymi okienkami drzwi i do moich uszu wpada huk mojej szkoły. Przechodzę między uczniami starając się nie wpaść na żadnego z nich, ktoś popycha mnie i wpadam na szarą nieżywą ściane. Ze złością wpatruję się w miejsce gdzie przed chwilą stałam, ale nikogo nie widzę. Odsuwam się od ściany i strzepuję z dżinsów szary pył,a może kurz. Kto wogule sprząta w tej starej ruderze? Łazienki wyglądają jak po przejściu huraganu, nawet nie chcę wiedziec jak jest w męskim. Kible to ruina, aż strach usiąść, a papier? Papier jest do dupy, dosłownie. Przez cały rok jest jedna ta sama rolka, której nikt nawet nie dotknie. Takie to luksusy. Spoglądam na ściane , wisi tam jakiś plakat ,,Palenie szkodzi''. Prycham, kto się tym przejmuję? Osobiście nigdy nie paliłam, bo od dziecka mnie uczono, że to złe. Pamiętam gdy miałam osiem lat podniosłam z podłogi w sklepie paczkę papierosów i zaniosłam ją mamie. Mama wyrwała mi ją i powiedziała, żebym nigdy nie dotykała takich rzeczy. Przez całą drogę do domu opowiadała mi, że nie wolno nigdy bawić się takimi rzeczami. Jako dziecko nie wiedziałam co to i dlaczego mama tak zareagowała, ale jedno było pewne: drugi raz nie chciałam jej podpaść.
Idę dalej, gdy przechodzę obok lustra na wpół pękniętego o nie ciekawym kształcie, zatrzymuję się. Wpatruję się w odbicie dziewczyny o szarych oczach, kasztanowych kręconych włosach opadających na oczy, malinowych ustach i zgrabnej sylwetce. Mogłabym powiedzieć, że jestem ładna, ale która dziewczyna myśli o sobie w ten sposób? Na te myśl kąciki ust dziewczyny w lustrze rozszerzają się, ale równie szybko opadają. Spoglądam na swój strój, biało-czarną koszulę,dżinsy i tenisówki. Molly stanowi moje przeciwieństwo, jest blondynką o prostych włosach i brązowych oczach. Jest o kilka centymetrów niższa i ma trochę więcej kilogramów. Ja byłam zawsze bardziej podobna do mamy, a ona do taty. W odbiciu widzę jak wszyscy śpieszą się do klas, ahh ten zapał.
Widzę chłopaka, który przygląda mi się. Jest ubrany w czarną koszulę i dżinsy, widzę wystający łańcuszek zza rogu koszuli. Jego niebieskie oczy wpatrują się we mnie jakby mnie skanowały. Wpatruję się w moje stopy i podnosi wzrok co raz wyżej. Czarne włosy są postawione ta fryzura pasuje do niego. Zastanawiam się ile żelu na nie nałożył, ale jest przystojny, nie tak żeby się na niego rzucać. Po prostu jest przystojny, wygląda na dziewiętnaście lat. Ciekawe jak długo już na mnie patrzy? Choć stoimy od siebie pięć metrów czuję motylki w brzuchu. Ta myśl nie jest długo w mojej głowie, bo karce się, że w ogóle pomyślałam o czymś takim. Czasami uczucia są dobijające, uspokuj się Sidney. Wzdycham, jego wzrok kieruje się na mój brzuch, a następnie nasze oczy spotykają się. Bezemocji, takie są jego oczy, patrzy jak na każdego.Tak jakby nie patrzył na moje oczy tylko mnie nimi świdrował. Nie mogę nic z nich wyczytać, zastanawiam się co widzi w moich. Czy ja się rumienie? Sidney co ty wyprawiasz? Nie znam go, z nikim w tej szkole się nie zadaję.Miałam kiedyś przyjaciółki, ale tutaj nikt nie jest taki jak ja. Nie jestem jakimś introwertykiem, czasem człowiek potrzebuję spokoju, ja go potrzebuję. Gdy widzę jak jego dołeczki się pokazują wiem, że się uśmiecha. Na moją twarz wpływa cień uśmiechu, ale znika. Uświadamiam sobie dlaczego się uśmiecha. Jego oczy już nie patrzą w moje tylko na mój biust. BOŻE, jaki beszczelny. Uśmiecha się, a w jego oczach widzę łobuzerski promyk. Ignoruję go, skupiam wzrok na swoim odbiciu. Kiedy unoszę oczy widzę jak ciągle się uśmiecha i patrzy w to samo miejsce.
- ZBOCZENIEC – mówię bez głośnie, ale wyraźnie.
Teraz przenosi wzrok na moje usta i zaczyna się śmiać. Dziwi mnie ta reakcja, zagryzam wargę powstrzymując uśmiech i nie zwracam na niego uwagi. Patrzę krytycznie na swoje odbicie i uświadamiam sobie, że powinnam ruszyć tyłek do klasy.
Ostatni
raz przyglądam się sobie i odchodzę od lustra, czuję na sobie jego wzrok
odprowadzający mnie do klasy. Staję przed drzwiami, nad którymi wisi tabliczka
,,Pan Holoward, Historia klasa nr.36 '' czytam i krzywię się. Spoglądam na
chłopaka i widzę, że chichocze. Przwracam oczami i kładę rękę na klamce. Nigdy
nie lubiłam historii, chyba żadnego przedmiotu nie lubię. Otwieram drzwi i gdy
już wchodzę przypominam sobie, że zapomniałam zapukać.
- Przepraszam- mówię bez emocji.
-Dziękuję,że zechciała Pani przyjść – odpowiada mężczyzna.
Ma na sobie białą koszulkę i luźne spodnie, z czarnych włosów widać już
wyróżniające się białe kosmyki co pewnie znaczy, że ma około czterdziestki. W
ręku trzyma kredę. Jego zimne brązowe oczy patrzą na mnie i wskazują pustą ławkę
pośrodku klasy.
-Sidney, siadaj – mówi.
Podchodzę do ławki, pod którą na pewno jest parę naście obrzydliwych gum. Wysuwam krzesło
i siadam na nim, a na krześle obok stawiam swoją czarną torbę, obserwuję
nauczyciela. Podchodzi do tablicy i pisze to co widzę od dziesięciu lat swojego życia.
Lekcja.
Temat.
Hejcia! Wygląd Sidney i chłopaka pozostawiam waszej wyobraźni. Mam nadzieje, że narazie opowieść wam się podoba.
YOU ARE READING
S&L
Romance- Luke - wzdycham gdy chłopak nawiązuje ze mną kontakt wzrokowy. Jego i moją twarz dzielą centymetry, a ja pragnę to zmienić. - Pocałuj mnie - mówię szeptem, ale wyraźnie. Chłopak patrzy w moje oczy i nie wykonuje polecenia. - Co mówiłaś? - uśmie...
