Dawno dawno temu był sobie chłopiec o imieńu Andrzej. Postanowił jak co dzień wyjść na spacer do parku. Było tam bardzo słonecznie i ciepło. Kiedy przechodził obok kszaków, uszłyszał dziwny dzwienk. Zaniepokoił się, więc postanowił to sprawdzić. Kiedy przeszedł dalej, zobaczył nieży obiekt. Była to metaliczny kula wielkości piłki koszykowej. Po bokach wystawały trzy małe nóżki. Był to statek kosmiczny. Pojazd wylądował lekko na trawie i wydawał z siebie ten dziwęk. Ze statku wyszeła niewielka postać. Był on źielona miał ona wielkie czarne oczami. Była ona ubrana w fioletowy skafander.
-Witaj, Ziemianinie! - odezwała się postać. - Cześć. Odpowiedział zdziwiony Andrzej - Dlaczego tu jesteś? - zapytał
- Potrzebuję ponocy.
Latałem w kosmośie w poszukiwaniu przyjaźni czy ją tu znajdę? - zapytał - Oczywiście. Jesteśmy bardzo przyjacielscy - odpowiedział chłopiec - Czy zostaniesz moim przyjacielem? - zapytał się obcy. - Z przyjemnosicią- odrzek Andrzejz
-Dziękuje, szłyszałem o niezwykłej wartości przyjaźni. -My, Ziemianie jesteśmy bardzo przyjacielscy. - powturzył uśmiechnięty chłopiec
-Wspaniale, mój statek zaślany jest przyjaźnią. - Spedzili rasem popołudnie bawiąc się i rozmawiając i poznawali się. Energia w statku rosła wraz z końcem dnia. Kosmita podziękował i uśćsnął dłon Andrzeja. Odlećał obiecując że jeszcze kiedyś wróci. Chłpiec będzie niecirpliwie czekał na jego powrót.
CZYTASZ
Bliskie spodkanie z obcymi
HumorOpowiesici o chłopcu który poznaję kosmitę i się z nim zaprzyjaźnia
