Był środek nocy. W żołądku pusto, a pożywienia brak, dlatego więc zwiadowca postanowił wyruszyć na polowanie by nasycić siebie i swojego syna jakimś drobnym jeleniem bądź innym dzikim zwierzęciem. Podążał przez las na karym wierzchowcu, kopyta konia uderzające o ziemię praktycznie w ogóle nie wydawały odgłosu. Konie zwiadowców już od początku szkolono do sztuki cichego poruszania się, niekiedy ratowało to nawet życie. Nosił na sobie ciemno zielony płaszcz, dzięki któremu wtapiał się w otoczenie, zwykłe oko nie miało by szans na zauważenie go. Nagle kary koń zastrzygł uszami i wydał z siebie ciche rżenie słyszalne tylko dla właściciela. Ten nie zatrzymał się lecz jechał dalej. Sztuka polegała na tym, że gdyby nagle koń stanął ,wróg który mógłby czaić się w pobliżu, natychmiast rozumiał by iż został zauważony. Teraz były na to znikome szanse.
Coś się stało. Jeździec ściskał konia z całej siły łydkami ale ten nagle uparcie stanął. Siedział w bezruchu, nie podniósł głowy, oczy były przesłonięte głębokim i dużym kapturem. Jego wzrok rozglądał się na wszystkie strony jednocześnie nawet o minimetr nie poruszając resztą ciała. Przeniósł wzrok na podłoże a tam w słabym świetle księżyca ujrzał małą sylwetkę.
- Cholera - zaklnął pod nosem po czym wyciągając nogi ze strzemion w mgnieniu oka znalazł się na ziemi.
Pochylił się nad bezwładnym ciałem i ujął głowę w obie ręce podnosząc ją i opierając na kolanie. Była to mała dziewczynka, cała poraniona, biedaczyna była w okropnym stanie.
- Ten świat schodzi na psy... - widok tak zranionego prawdopodobnie niewinnego dziecka, do tego jeszcze dziewczynki lekko nim wstrząsnął. Oparł jej głowę na wilgotnym mchu po czym podniósł się i z sakiewki przy siodle wyjął prowizoryczny bandaż, owijając nim głowę małej. Delikatnie podniósł dziewczynkę i posadził na przednim łęku. Koń zarżał cicho, nie sądził że będzie miał jeszcze drugiego towarzysza na grzbiecie.
- Cicho - zrzucił oschle zwiadowca mocno poirytowany, po czym wskakując na siodło ruszył pośpiesznym stępem. Przeklinał w duchu samego siebie. Do jedzenia ma 2 małe króliki a teraz jeszcze jedna gęba do wykarmienia.
- Boże czemu ja mam takiego pecha - pytał samego siebie unosząc głowę ku gwiazdą. Niebo było bezchmurne, środek nocy podczas pełni, ogromny księżyc pośrodku a naookoło miliardy rozświetlonych gwiazd - o niebo to się akurat postarałeś - uśmiechnął się delikatnie pod nosem co rzadko mu się zdarzało. Bardzo rzadko.
Po trzydziestu minutach między drzewami ujrzał słabe światło odbijające się od rozpalonego kominka w środku chatki.
- Nareszcie spowrotem... - nie był już w młodym wieku, jego kości wiele przeżyły, zamartwiał się tym że traci kondycję. Odpiął popręg ściskający brzuch karego i wziął dziewczynkę w ramiona po czym zaczął ją nieść w stronę chaty. Otworzył po cichu drzwi nie chcąc obudzić towarzysza i wkroczył do środka. Ciepło bijące od wnętrza chatki uderzyło go w twarz. Położył poranioną na łóżku i zamknął drzwi. W łóżku obok już ktoś leżał. Staruszek kucał przy łóżku i spoglądał na dziewczynkę, kiedy chłopiec nagle zerwał się z łóżka.
- Wróciłeś już tato ! Złapałe... - chciał zadać pytanie gdy nagle zauważył kogoś na łóżku ojca - kto to ?!
- Przynieś mi wody i jakąś szmatkę. - mężczyzna zręcznie uniknął pytania nie mając najmniejszej ochoty na nie odpowiadać.
- Tatusiu kto to !? - mały nie zamierzał odpuścić.
- Willu... Zrób to o co cię proszę, wtey porozmawiamy.
Nie zadowoliła go ta odpowiedź ale czym prędzej pobiegł po wiadro wody i szmatke, chwilę później przynosząc ją do opiekuna. Ten zmartwiony, zaczął przemywać rany na twarzy malutkiej, która nawet nie drgnęła.
- Synku idź spać... Proszę, obiecuje że powiem ci jutro.
Will przewrócił oczami niezadowolony. Przyglądał się chwile starszemu, na jego twarzy widniała blizna na nosie, skora była pokryta zmarszczkami. Widział że nie ma siły rozmawiać.
- No dobra... - rzucił obrażony po czym wskoczył pod kołdrę - dobranoc.
- Dobranoc kochanie - ucałował go w czoło a sam nie spał resztę nocy
KAMU SEDANG MEMBACA
Daugther of Sky » Ranger's Apprentice
RomansaZupełnie inna historia. Zupełnie nowa bohaterka. Powrót do początków, zmieńmy całą fabułę zwiadowców i... stwórzmy coś nowego.
