Prolog

464 33 6
                                        

Prolog ~
Biegła przed siebie, powoli traciła oddech, jej płuca nie miały już tlenu. Padał deszcz, małe stópki biegnące co siłę w nóżkach pośród mokrego podłoża które było tak śliskie że bieganie po nim wymagało nie małej odwagi, nie dawały już rady. Nie chciała tam wracać, nie po tym co przeżyła. Po jej rozdartej koszuli spływały stróżki krwi, a na twarzy, brudnej twarzy, można było dostrzec wyżłobioną ścieżkę po której spływały łzy. Jeszcze nie dalej jak rok temu mieszkała na zamku, tuż przy boku swojej mamy, trzymając ją za rączkę i śmiejąc się od ucha do ucha z tego jakie to życie jest piękne. Lecz czasem przychodzi w życiu człowieka taki moment, gdy codzienność zostaje zniszczona raz na zawsze i nigdy nie będzie tak samo. Nie podczas wojny, która właśnie ogarnęła jej ojczyznę. Pewnej nocy gdy spała, rodzicielka oddała ją do sierocińca zaś gdy się obudziła, nie było już powrotu. Codziennie widywała zapłakane twarze, dzieci które błagały by choć raz ponownie ujrzeć rodziców, jeżeli oczywiście takowych miały. Do sierocińca trawiały maluchy które nie miały rodziców, albo po prostu rodzice... Ich nie kochali. Nie kochała jej. Tak po prostu ją oddała. Tak po prostu pozwoliła na cierpienie, na łzy ronione co noc. Czemu to zrobiła ? Czemu ? - to pytanie wciąż mąciło jej myśli. Pogrążona w rozpaczającej wyobraźni nie zauważyła korzenia, przez którego leżała teraz z rociętą głową pośrodku lasu. Gdy krwawiła zatopiła się w ciemności. A ból ogarnął całe jej małe serduszko...

Daugther of Sky » Ranger's Apprentice Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora