Zapowiadał się naprawdę piękny dzień na śmierć.
Pogoda dopisała, więc na głównym rynku zdążył się już zebrać spory tłum gapiów. Velwel szedł w stronę ustawionego pośrodku podwyższenia wraz z innymi skazańcami. Poranki na kacu bywały okrutne i ten niczym się nie różnił od poprzednich.
Jedyne, co pamiętał z wczorajszego wieczora, to że po kilku głębszych założył się z przygodnie poznanym gościem o to, iż bez problemu zabije kata jeszcze przed egzekucją. Na dodatek tak, żeby nikt nie zdołał ustalić jak do tego doszło. W końcu przechwalał się tym, że dla niego nie istnieją zadania niemożliwe do zrealizowania.
Trafić do miejskiego więzienia nie było trudno. Wystarczyło zainicjować bójkę w karczmie, a po tym jak zorientowali się kim jest, poszło jak z płatka. Nie musieli urządzać procesu, jego wina okazała się oczywista. Dezerter, zabójca i łotr spod ciemnej gwiazdy. Takich jak on wieszano od razu.
Tak więc gdy tylko zaczęło świtać, wyprowadzono go pod eskortą wraz z innymi łajdakami. Teraz musiał tylko zrobić swoje. Czyli zabić kata w sposób, który nie zwróci niczyjej uwagi i to zanim ten pociągnie za dźwignie. Zadanie bynajmniej nie należało do łatwych, bo po tym jak trafił do aresztu strażnicy sumiennie ograbili go ze wszystkich osobistych rzeczy. Z trudem uprosił ich,by zostawili mu pudełko na gaudalum. Został skazany na śmierć, co mu pozostało. Mieli przy tym więcej szczęścia niż im się wydawało, bo w środku zamiast narkotyku znajdowała się sproszkowana trucizna, w dawce, która mogłaby powalić wołu.
Kat tak jak się spodziewał okazał się wielkim postawnym mężczyzną w sile wieku. Na szczęście drań z racji swojego fachu uzależnił się od gaudalum. Zażywał szczyptę przed każdą egzekucją.Wystarczyło tylko podmienić pudełeczka i będzie po sprawie.
Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Gdy już wprowadzono go na podwyższenie okazało się, że ma umrzeć jako pierwszy.
Też mi niespodzianka – pomyślał z przekąsem.
Pozostało mu tylko grać na zwłokę.
Nagle upadł na kolana, jakby ktoś wymierzył mu cios w żołądek, a pudełeczko przypadkiem wypadło mu zza poły kaftana. Zanim go podnieśli i założyli pętle, kat zdążył spostrzec małe srebrne pudełeczko i sięgnął po nie wielką łapą.
Velwel musiał się bardzo starać, by nie uśmiechnąć się z satysfakcją. Zgodnie z tym, co przewidywał, olbrzym odkręcił wieczko i naśliniwszy palec zamoczył go w białym proszku, a następnie zlizał go mrucząc przy tym z zadowolenia. Nie minęła nawet chwila, gdy zaczął się krztusić. Oczy wywróciły mu się białkami do góry, a w kącikach ust pojawiła się szkarłatna piana. Zatoczył się do tyłu i byłby spadł z podwyższenia gdyby nie jeden z pomocników, który go podtrzymał.
Wybuchło takie zamieszanie, że Velwel bez nijakiej trudności zdjął z szyi pętle. Zanim ktokolwiek z zebranych zdążył się zorientować co się dzieje, zdążył zniknąć w tłumie gapiów. Wiedział, że kat skona w ciągu następnych kilku uderzeń serca. Bo w końcu trucizna należała do tych najszybciej działających. Jej cena okazała się na tyle wysoka, że gwarantowała sztywnego.
Młody zabójca znajdował się już w pół drogi od rynku, gdy nagle zorientował się, że ktoś za nim idzie. Odwrócił się gwałtownie pamiętając, że nie ma przy sobie żadnej broni. Dzieciak zatrzymał się wystraszony jego reakcją. Drżącą ręką wyciągnął zza pazuchy zapieczętowaną kopertę, podał ją Velwelowi, po czym czym prędzej czmychnął między budynki.
List napisała Lili, poznawał po ozdobnym piśmie i zapachu perfum,których używała. Jak przystało na luksusową dziwkę, nie grzeszyła inteligencją. Mało co o nim wiedziała, a co rusz przysyłała mu liściki miłosne. Jedynym plusem podtrzymywania tego romansu okazało się to, że w przeciwieństwie do pozostałych nie musiał płacić za jej usługi. Jednak Velwel nie miał nastroju na dupczenie, rozglądał się za to za jakąś kryjówką. Mógłby tam spokojnie przeczekać całe to zamieszanie. Poza tym głowa pękała mu z bólu, przez co nie potrafił jasno myśleć. Niestety naczelnik więzienia skonfiskował jego srebrną manierkę.
CZYTASZ
Zbrodnia doskonała
FantasyVelwel jest płatnym zabójcą, który słynie z tego, że nie ma dla niego zleceń niemożliwych do wykonania. Jednak pewnego dnia otrzymuje zadanie, które znacznie przekracza jego możliwości. Czy zdoła mu podołać?
