Prolog

44 0 0
                                        


Wakacje w mieście - niby dużo czasu, spanie do południa, spotykanie się z przyjaciółmi, nowe przygody i znajomości, ale moje zawsze są takie same. Siedzące, a rzekłabym, że nawet leżące i jedzące chrupki serowe oglądając kolejne reality show. Razem z Grace spędzamy tak wakacje od lat i nie zapowiada się, żeby coś uległo zmianie.

W te szczególne sześć tygodni, mój pokój jest sam w sobie definicją chaosu. Bo jak można nazwać wiecznie latające poduszki i dwie siedemnastolatki w jednym pomieszczeniu? Właściwie, z domu wychodziłam jedynie do sklepu lub na lekcje perkusji, nie mówiąc już o mojej towarzyszce, która jest straszną kujonką, więc w wolnym czasie albo spała, albo penetrowała strony w podręczniku do kolejnej klasy liceum. Ale jak wiemy, wszystko może się znudzić, szczególnie tak mało ambitne spędzanie czasu.

- Grace? - powiedziałam szeptem mając nadzieję, że moja przyjaciółka jednak nie śpi, bo - cholera - od jakiegoś czasu budzę się w środku nocy z niewiadomych mi powodów.

Gdy nie usłyszałam odpowiedzi, zdecydowałam się sięgnąć po mój telefon leżący na szafce nocnej. Kiedy odblokowałam ekran, a światło uderzyło prosto w moją twarz, zmarszczyłam brwi.
3:24
Świetnie.

Cisnęłam telefon na poprzednie miejsce jego spoczynku i cicho przeklęłam, ponieważ odłożyłam go zdecydowanie za mocno i za głośno. Właściwie, rozumiem moje rozdrażnienie. Gdybyś miał nocne koszmary, które nie pozwalają ci na spokojny sen, czy wstawałbyś w środku nocy uśmiechnięty, z myślą; 'kolejna nieprzespana noc. Yay! Pieprzyć sen i dobre samopoczucie!'?
Ja też nie.

Czas sprawił, że już dawno zdążyłam się przyzwyczaić do mojej dolegliwości. Odkąd zginął tata, koszmary nocne stały się moją codziennością.

Mówią, że czas leczy rany, ale to gówno prawda. Wciąż brakuje mi go tak samo jak tamtej nocy, której dowiedzieliśmy się o jego śmierci.

Prawie zawsze, kiedy próbuję zasnąć widzę jego, leżącego pod zapadniętym pojazdem, wołającego o pomoc, której udzielono mu za późno...

Trzy lata wcześniej:

Kiedy usłyszałam słowa, które wypłynęły z ust mojej matki, mimowolnie zaczęłam się cofać, a łzy spływały po moich policzkach niczym strugi deszczu po szybie w jesienne popołudnie.
On nie żyje.
On nie żyje.

Biegnąc do swojego pokoju kompletnie się rozkleiłam. Moja mama dotrzymywała mi kroku i zamknęła drzwi, a kiedy już znalazłyśmy się w pomieszczeniu, mocno mnie przytuliła.

- Jak mamy żyć bez taty? Co my zrobimy? Boże, mięliśmy tyle planów, a teraz wszystko poszło się pieprzyć przez jakiegoś gnojka, który nie uważał na ulicy! Mógł wezwać pomoc, może uratowaliby mojego tatę, może teraz byłby z nami! - Nie mogłam się uspokoić. Miałam wrażenie, że każda najmniejsza łza próbuje mnie udusić, abym mogła podzielić los mego ojca.
To jakiś koszmar...

Czasy obecne:

Obudził mnie dźwięk głośnego odchrząkiwania, nucenia jakiejś nieznanej mi melodii i szturchania. Był on sprawką mojej przyjaciółki, oczywiście.

Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegar wiszący przy łóżku, krzywiąc się nieznacznie, ponieważ nikt nie ma prawa budzić mnie tak wcześnie w wakacje.

Już miałam wstać, kiedy dostrzegłam mamę stojącą we framudze drzwi. Moich drzwi. No dobra, może nie moich, ale wnioskując po minie Grace, to ona była powodem tak wczesnej pobudki, co mi się w ogóle nie podobało.

- Pakujcie się. Wyjeżdżacie.

--------------------------------------------------

Hej!! Mam nadzieję, że prolog przypadł Wam do gustu:)
Niedługo pojawi się pierwszy rozdział! Rozwinę tam bardziej postać głównej bohaterki i wyjazdu.

Z góry zaznaczam, że jest to moje pierwsze fanfiction, więc za wszelkie błędy lub brak logiki w późniejszych rozdziałach (do czego spróbuję nie dopuścić) przepraszam:)

Jeśli prolog Ci się podobał, możesz zostawić gwiazdkę lub komentarz, zrobi mi się bardzo miło.

All the love
@freakyyoungster x

Hidden PainStories to obsess over. Discover now