Luffy z Coby'm patrzyli na "Łowcę piratów Roronoę Zoro", który był uwięziony przez marynarkę.
Monkey wkroczył do akcji.
Zawarli z Zoro umowę - że dołączenie do załogi nie przeszkodzi marzeniu Roronoy.
Luffy już biegł z jego trzema mieczami. Już był blisko. Już wyskakiwał na plac.
- Zoro! - wrzasnął gumiak. Był to krzyk ze zgrozą, strachem i paniką.
Nie zdąży. Luffy zbyt dobrze o tym wiedział. Ale miał nadzieję. Bo nadzieja umiera ostatnia.
Marynarze rozstrzelali szermierza. Coby uciekł na rozkaz zielonowłosego. Luffy chwilę później znalazł się przy Zoro. A raczej przy jego trupie.
Nie tak to miało być.
Zoro miał żyć.
Luffy miał go obronić w ostatniej chwili. Pokazać moce swojego owocu.
Nie.
Los śmieje mu się w twarz.
Zdjął Zoro z krzyża. Krew jego niedoszłego załoganta plamiła mu ręce.
Poczuł na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Dobrze wiedział do kogo należy. Miał ochotę się roześmiać. Nie zrobił tego, ze względu na wszechogarniający go smutek.
Wiesz co zrobić. Wystarczy tylko chwila, a twój smutek zniknie.
- Nie.
Nieznajomy przytaknął, uważając, że rozumie gumiaka. Kolejne słowa zdziwiły go.
- Ty to zrób - powiedział, odwracając się w stronę tajemniczej postaci. Widząc jego zdziwioną minę, rzekł: -Chcę, aby był mi równy. Rozumiesz, o co mi chodzi?
- Tak, tylko wiesz... To ty tu jesteś kapitanem. Luffy się nie odezwał. Nieznajomy westchnął i podszedł do ciała Roronoy.
~
Nami dołączyła do załogi. Luffy pokonał Buggy'ego, Zoro się wykrwawiał, bla, bla, bla.
~
Dotarli na wyspę Usoppa. Pojawił się Kuro. Luffy z mordem w oczach atakuje wroga.
A więc ktoś musi załatwić sprawę Jango i Kayi. Nie może zdechnąć. Usopp by umarł z rozpaczy. Choć i tak powinien umierać z takimi ranami.
Usopp zastrzelił hipnotyzera. Wszyscy byli uradowani, Kaya żyła, Luffy pokonał Kuro.
A jednak coś było nie tak.
- Usopp! - podbiegła do niego Kaya. Chłopak miał wiele ran. Czy normalny człowiek by coś takiego przeżył?
- Prawie umarłem! - przechwalał się długonosy.
- Już jesteś martwy - powiedział ledwo słyszalnie Zoro. Wystarczyło to, aby Usopp usłyszał.
- C... - zaczął, ale Zoro spojrzał się na niego wzrokiem "znamy twój sekret", więc się uciszył.
~
Przybyli do Baratie. Przystojny kucharz dołączył do załogi.
~
Kolejny przystanek: wyspa Drum.
Śnieżny świat można by rzec.
Chopper zaczął uciekać przed Sanjim i Luffym.
- Niku! - wykrzykiwał Luffy.
- AAA! - krzyczał przerażony renifer. - Nie jestem jedzeniem!
Jechali na saniach na wyspie Drum. Uciekali. Lecz zatrzymali się kiedy nad górą, gdzie mieszka Dr. Kureha coś się pojawiło. Przepiękny widok drzewa sakury, o którym zawsze marzył Dr. Hiluluk. Wielkie drzewo sakury dla całej wyspy. Masa wspomnień i wszechogarniająca radość doprowadziły Tony'ego do łez. Nie ma co się dziwić - było to przepiękne pożegnanie.
~
Wypłynęli na morze. W końcu płyną na Alabastę.
- Chopper - zaczął Luffy. - Jakby to powiedzieć... Kilka osób z naszej załogi jest wampirami - powiedział i uśmiechnął się szeroko, jakby nigdy nic.
- Co? Co to jest wampir? - spytał się renifer. Gumiak się zaśmiał.
- Ja, Zoro i Usopp pijemy krew ludzi. Jest to dla nas jak dla was jedzenie normalnych posiłków.
- Krew?! Ale czemu?!
- To cena za nieśmiertelność. Aby człowiek stał się wampirem, najpierw musi umrzeć.
- C... Ale... Czy to nie znaczy, że... nie żyjecie?
- Dokładnie tak - powiedział Monkey z uśmiechem. Renifer spojrzał się na niego zdziwiony. Jak to możliwe? I czemu się z tego cieszy?
- Nie martw, się Chopper - powiedział Sanji, który do nich podszedł, zapalając papierosa. - Każdy z nas był w tej samej sytuacji co ty. Ta załoga i tak jest pokręcona, więc dla nas to normalne - rzekł i się uśmiechnął. Chopper nic więcej nie powiedział.
- A! - krzyknął Luffy. - Jeszcze jedno - Chciałbyś zostać donorem Usoppa?
- E?
- No, wiesz, kiedy Usopp do nas dołączył trochę brakowało nam krwi. Wtedy normalnie pobieraliśmy krew, ale jeśli będziesz donorem, to staniesz się nieśmiertelny.
Renifer patrzył się na niego pustym, nierozumiejącym wzrokiem. Sanji westchnął.
- Donor to osoba, z której wampir pije krew, ale jej nie zabija. W ten sposób cały czas ma pożywienie i przy okazji korzysta na tym sam donor, bo też jest wtedy nieśmiertelny.
- No to chyba...
- Nie bój się! Będzie fajnie!wykrzyknął Luffy.
Heh, powiedział wampir o piciu krwi.
//Witam! To taki prolog, wszystko było tylko takim streszczeniem tego co sie działo. Mam nadzieję, ze nie brzmiało to z tego powodu źle. WOLNOPISANE jak już napisałam w opisie. Donor jest nawiązaniem do książki "Wampiraci". //
ESTÁS LEYENDO
One Piece Krwią Płynący
FanfictionWOLNOPISANE One Piece i wampiry. Co z tego wyniknie? Będzie tu trochę nawiązań do książek o wampirach, "Wampiraci" czy "Wampiry z Morganville".
