Przełomowa chwila

33 6 6
                                        

8:25
Idę kulturalnie na przystanek ,na którym czeka już na mnie koleżanka.
Autobus przyjeżdża według rozkładu o 8:29.

8:35
Autobus w końcu przyjechał siadamy na tyle ,bo tam siedzienia są wyżej bo są na kołach ,więc starsi ludzie i tak nie będą się tam pchali.

8:40 - 50
Kulturalnie uczysz się w autobusie na chemię ,gdyż nic nie rozumiesz ,a jak wiadomo w domu się śpi - w autobusie się uczy.

Przez całą drogę męczy nas jakieś dziwne przeczucie - przeczucie kontroli biletów. Centrum, na następnym przystanku wysiadamy ,a dotąd jej nie było ,więc ignorujemy przeczucie.

8:55
Autobus dojeżdża,
Drzwi się otwierają.
Podchodzimy, już chcemy wysiąść ale nie, bo po co tam od razu iść na łatwiznę.

Wysiadałam tylko ja i moja koleżanka.

Rozległ się krzyk "kontrola biletów"
Tym razem miałam bilet ,więc nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego.

Jak zawsze ich cudowny układ - jeden środkiem, drugi tyłem, przednie drzwi się nie otwierają i blokada kasowników.

Dobra, wrócimy do sedna.
Przed nami stanął kanar,
Miał charakterystyczną krzywą morde. Jego wzrok mówił "zgiń".

Znalazłam bilet pokazałam, wiadomo wszystko było z nim dobrze.
Koleżanka podeszła do siedzenia ,żeby znaleźć bilet ,więc chciałam wyjść.

Ale krzywomordy kanar nie zamierzał się przesunąć *stał tak ,że nie dało się wyjść*

Popatrzył się na mnie i dalej stał.
Słowa przepraszam nie pomogły - nie wiem czy miał mnie w dupie czy po prostu jest głuchy.

Moja cierpliwość się kończy,
W końcu stwierdziłam, że nie będę dłużej czekać.
Przepchnęłam kanara przy tym wypychając go z autobusu tak ,że mało się nie przewrócił.

Spojrzał się na mnie swoim pełnym wkurwienia wzrokiem ,gdy nagle koleżanka wyszła z autobusu z biletem.

Sprawdził jej bilet, darował sobie jednak resztę bo się spieszył.
To była przełomowa chwila jak okaże się w naszych późniejszych spotkaniach.

Dzień dobry - bileciki do kontroli Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora