Rozdział pierwszy

76 5 1
                                        

Zakłada plecak, idzie powolutku korytarzem. Potyka się. Ktoś podstawił jej nogę. Ale nie upadła. Poczuła, że ktoś ją złapał.

- Uważaj na siebie.  Pełno tu złośliwych dzieci. - Odezwał się nieznajomy.
- Wiem. Dziękuję Kevin. - Odparła. Jednak znała ten głos. Chodził z nią do klasy.
- Lepiej patrzeć pod nogi. - Uśmiechnął się.
- Jak? - W jej głosie pobrzmiewała nutka żalu.
- Ach, zapomniałem. Jejku, przepraszam. Nie chciałem cię urazić.
- Nie uraziłeś.
- Na pewno?
- Tak. - Spuściła głowę i zaczęła iść dalej.
- Ej, ej. Idziesz ze mną. Odprowadzę cię do klasy. - Złapał ją za ramię.
- Poradzę sobie...
- Już zapomniałaś co stało się przed chwilą?
- Być moze. - Uśmiechnęła się. - Dziękuję za troskę, ale nie mogę ci zaufać. Równie dobrze mógłbyś wyprowadzić mnie gdziekolwiek.
- Kevin Steeler, lat 16, wysoki brunet o piwnych oczach. Jak coś to zgłosisz mnie na policję. O ile cię wcześniej nie zabiję. - Powiedział ironicznie.
- Baardzo śmieszne. - Przewróciła oczami.
- Oj chodź już, bo zaraz będzie dzwonek.
- Dobrze. - Westchnęła.

Odprowadził ją pod klasę. Zaraz potem zadzwonił dzwonek. Wprowadził ją do klasy. Nie usiadł w ławce, tylko podszedł do nauczyciela.
Usiadł obok niej.
- Będę siedział obok ciebie. - Uśmiecha się do niej.
- Ty masz zamiar mnie prześladować?
- Przejrzałaś mnie. - Śmieje się.
- Baardzo śmieszne.
- Wiem.

***

- Ty to masz fajnie! Nie piszesz w zeszycie, tylko masz notatki głosowe,  masz takiego super przystojnego kolegę jak ja...
- Rzeczywiście z tym mam lepiej. A co do drugiego... Nie zaprzeczam... - Uśmiechnęła się, a chłopak był zdziwiony.
- Ale też nie potwierdzam. - Zaśmiała się.
- Pff. - Westchnął chłopak wyraźnie zawiedziony.
- Oj nie wzdychaj tak pięknisiu. Niby skąd miałabym wiedzieć jak wyglądasz? - Wyszczerzyła się.
- Zapomniałem o tym pomyśleć, Carlusiu. - Schylił się i pocałował ją w dłoń.
- Odsunęła dłoń. Oj już nie rozkochuj mnie w sobie.
- Lada moment i sama się rozkochasz. Sugeruję, abyśmy wracali.
- Dobry pomysł paniczu. - Wytknęła mu język. - Gdzie mieszkasz?
- Niedaleko Ciebie. Pięćset metrów dalej.
- Cudnie. Do tego mieszkam jeszcze tak niedaleko takiego wariata. - Śmieje się.
- Przynajmniej będę miał pewność, że bezpiecznie wracasz do domu. - Boerze ją na ręce i biegnie z nią w stronę domu.
- Przestań! Postaw mnie! Puuuść! Bo zrobię harmider i zwrócę uwagę przechodniów!
Stawia ją na ziemię.
- Wariatka. - Śmieje się. - Może odwiedziłabyś mój dom?
- Tsaaa. Jeszcze mnie zgwałcisz. - Śmieje się.
- Ach, myślałem, że dobrowolnke poddasz się uosobieniu prawdziwego piękna, czyli mnie.
- Poczekaj, zadzwonię do mamy. - Uśmiecha się.
Wyciąga telefon. Na ekranie od razu pojawia się uśmiechnięta twarz kobiety. Jest bardzo podobna do swojej córki. Naciska na ekran.

- Cześć Caroline. Coś się stało?
- Hej. Idę do kolegi. Wrócę troszkę później.
- Nie ma sprawy córciu. Bądź ostrożna.
- Okej mamo, kocham Cię.
Rozłączyła się. Chłopaka zaskoczyła więź między matką, a córką. Zwykle dziewczyny w jej wieku mówią. "Mamo, nie rób mi wstydu".

- Możemy iść.
Chłopak złapał ją delikatnie za ramię i prowadził.

Chłopak złapał ją delikatnie za ramię i prowadził

Oups ! Cette image n'est pas conforme à nos directives de contenu. Afin de continuer la publication, veuillez la retirer ou mettre en ligne une autre image.
Ciemna strona sercaOù les histoires vivent. Découvrez maintenant