1

88 1 0
                                        


   'Na żadnym zegarze nie znajdziesz wskazówek do życia'                                                                                          -Stanisław Jerzy Lech 

                                                                                  

Kiedy tylko poczułam że promienie słońca chcą dostać się do mojego pokoju przez długie, białe zasłony muskając moje łóżko i przy okazji budząc mnie, poczułam że nie mogę już dłużej spać. Nie miałam po co marnować tak pięknego dnia. Wstając przeciągnełam się i pośpiesznie odsunęłam zasłony.  Uśmiechnełam się sama do siebie upewniając się tylko w tym że dziś będzie piękny dzień. Pozytywnie nastawiona na nowy dzień, ruszyłam do mojej małej garderoby, która była połączona z moim pokojem po czystą bieliznę i skierowałam się do łazienki która również była połączona z moim pokojem. W łazience zrzuciłam z siebie białą piżamę i wskoczyłam pod prysznic gdzie poczułam przyjemnie ciepło które spływało po moim ciele. Jak zawsze umyłam włosy ulubionym miętowym szamponem i również ciało miętowym żelem pod prysznic. Miętowy był zdecydowanie moim ulubionym zapachem.  Po chwili relaksu pod prysznicem, wyszłam wcześniej zakręcając wodę i otuliłam się ciepłym, i puchatym białym ręcznikiem. Po wytarciu się założyłam wcześniej przyniesioną bieliznę i szlafrok który zawsze wisi na drzwiach w łazience. W szlafroku na samych palcach przebiegłam do garderoby by ubrać czarne rurki z wysokim stanem i beżową bluzkę z falbankami odsłaniającą ramiona. Ubrana i z szlafrokiem w ręce wróciłam do łazienki by odłożyć szlafrok i wysuszyć włosy. Kiedy moje włosy były już suche podkręciłam końce długich blond włosów i jak zawsze lekko się wymalowałam używając tylko tuszu do rzęs i robiąc małe i nie rzucające się w oczy kreski które podkreślały moje zielone oczy. Gotowa wyszłam z łazienki i pokoju by później dostać się do jadalni mijając długie i jak zawsze utrzymane w czystości korytarze. Jak zawsze zastałam tam moich rodziców jedzących śniadanie.
-Witaj skarbie, jak się spało?.- Pytanie mojej mamy stało się dla mnie rutyna, zawsze uśmiechnięta w krótko obciętych blond włosach i niebieskich oczach kobieta emanowała radością wypowiadając to zdanie. Chyba nawet nie pamiętam żeby było inaczej.
-Bardzo dobrze, dziękuje. A Wam?.- Odpowiadając usiadłam na krześle przy dużym stole gdzie mogłam poczuć pięknie pachnące śniadanie. Czekając na odpowiedź na moje pytanie nałożyłam sobie do miski owsiankę i dodałam owoce a do wolnego kubka nalałam herbatę z jeszcze parującego dzbanka.
-Też dobrze, masz może jakieś plany na dziś?.- Tym razem zapytał tata, był to wysoki brunet o zielonych oczach, to właśnie po nim mam zielone oczy. Jak zawsze on też emanował radością, co było zaraźliwe. 
-Jest piękny dzień, myślałam nad pójściem do parku z Al. A co z Wami? Jedziecie gdzieś?.- Zapytałam popijając herbatę z kubka
-Nie, dziś nie. Zastanawialiśmy się tylko kiedy jedziesz umeblować mieszkanie na studia.- Odpowiedziała mama z tym zaraźliwym uśmiechem.
-Za 2 tygodnie, już kupiłam bilet więc pewnie tam zostanę tydzień może dwa i później wrócę po ostatnie rzeczy.- Odpowiadając wstałam i brudną miskę z kubkiem odłożyłam do zmywaki w kuchni po czym znów wróciłam do jadalni.- Idę do parku, zobaczymy się później.
Zanim jednak jeszcze wyszłam pobiegłam do pokoju po ulubiona książkę i wrzuciłam ją do torebki razem z kluczami, portfelem i telefonem. Wracając na parter, zawołałam mojego biszkoptowego  długowłosego labradora. Zapięłam Al na smycz i ubierając moje czarne baleriny wyszłam z domu. Zanim jednak ruszyliśmy do parku, kupiłam sobie moja ulubiona latte kawę w mojej ulubionej pobliskiej kawiarence. Będąc już w moim ulubionym parku, puściłam Al ze smyczy a sama usiadłam na ławce. Park o w popołudniowych godzinach był zapełniony, a w wakacje to już szczególnie. Można było tu każdego spotkać. Grupki przyjaciół, samotnych rozmawiających przez telefon lub czytających gazety, dzieci które goniły się śmiejąc się przy tym, czy starsze małżeństwo spacerujące za rękę. To miejsce zawsze było zapełnione. Natura przyciągała każdego, i mnie też przyciągała. Każdego dnia. Po sprawdzeniu czy Al ma się dobrze i czy mu nic nie grozi wyciągnełam książkę i upiłam jeszcze gorącą kawę. Nie wiem  jak długo czytałam moja książkę w którą zawsze się wciągałam i nie potrafiłam przestać jej czytać bez jakiegoś szczególnego powodu ale tym razem było inaczej. Czytając książkę usłyszałam głęboki i przyjazny męski głos.
-Nie powinnaś czytać jakiś romansideł i wzdychać do głównego bohatera wyobrażając siebie jako jego wybrankę?.- Popatrzyłam na chłopaka który stał po mojej prawej stronie. Był to wysoki brunet o zaczesanej grzywce do góry. Miał niebieskie oczy które przyciągały rozmówce i mocno zarysowaną szczękę a do tego pełne malinowe usta. Chwile jeszcze analizowałam jego słowa zanim mu odpowiedziałam.
-Skąd wiesz że właśnie taka nie jestem?.- Zapytałam podnosząc brwi
-Ponieważ Ty czytać psychologiczną książkę o tym jak nasi bliscy mogą nas nieświadome krzywdzić lub co najgorsze świadomie i o tym jak niszczą naszą samoocenę.- Odpowiadając chłopak usiadł na ławce po mojej prawej stronie a ja byłam w lekkim szoku.
-Może jednak czytam w domu takie romansidła? Nie oceniaj książki po okładce.- Odpowiedziałam z uśmiechem przyglądając mu się.
-Nie sądzę. Twoje ulubione przesłania zakreśliłaś czerwonym markerem lub zrobiłaś zakładki na danych stronach co oznacza że naprawdę lubisz tą książkę i chętnie do niej wracasz.- Odpowiedział gestykulując palcem w stronę mojej książki.
-Wygrałeś. Jest to moja ulubiona książka,  spostrzegawczy jesteś.- Odpowiedziałam zamykając książkę i kładąc ją na kolanach.
Chłopak cicho się zaśmiał po czym wyciągnął w moim kierunku rękę.
-Carter Smith
-Elly Platten
Po uściśnięciu dłoni Carthera, chłopak długo się mi przyglądał po czym zaśmiał się cicho i odchylił głowę do tył.
-Oj Elly, Elly.- Chłopak z uśmiechem pokręcił głową  ale nawet nie dał mi odpowiedzieć bo szybko zadał kolejne pytanie.- Jesteś stąd?
-Jeszcze tak.- chłopak uniósł brwi nie rozumiejąc co mam na myśli więc szybko dodałam.- Po wakacjach jadę na studia do Los Angeles.
Chłopak jeszcze bardziej się uśmiechnął 
-Też tam studiuje, zacznę po wakacjach mój 2 rok. Ale przypadek. Masz ochotę na spacer?
Zawołałam Al, po czym go zapięłam go na smyczy i bez zastanowienia odpowiedziałam.
-Jasne, czemu nie.
-Jak się wabi?
-Al.- Odpowiedziałam drapiąc go za uchem. To od szczeniaka był jego czuły punkt. Chłopak poszedł w moje ślady i zaczął drapać Al po głowie, a kiedy pies polizał go długim jęzorem po twarzy wpadłam w histeryczny śmiech.
-Stary, znamy się za krótko a całowanie na pierwszej randce przynosi pecha, jak się lepiej poznamy to pogadamy na temat naszego związku.- Zaczął chłopak mówić do psa nadal go drapać.
-Nie zapominaj że to też moja miłość, mam do niego pierwszeństwo.- Odpowiedziałam z uśmiechem 

-To może zrobimy trójkącik?.- Zapytał z chytrym uśmiechem.
-Ja się z tego wypisuje! Znajdzie innego psa na moje miejsce.- Odpowiedziałam wyprostowując się i przestając drapać psa za uchem.
-Szybko oddałaś mi swoją miłość. Idziemy?
-Zrozumiałam że naprawdę między wami jest chemia a ja nie chce stać wam na drodze.- Opowiedziałam po woli idąc przy boku wysokiego bruneta.
-Przynajmniej szczera jesteś Platten
-Jak zawsze Smith 
Spacerowałam do późnego wieczora z Carterem i dowiedziałam że się studiuję architekturę jak już wcześniej wspomniał w  Los Angeles.Carter był bardzo miłą osoba, a szczególnie zabawną przez co tego wieczora wiele razy się śmiałam z niego. Kiedy odprowadził mnie do domu poprosił o mój numer co z małym wahaniem zrobiłam, pożegnałam się machnięciem ręki i weszłam do wielkiego domu. Zamykając drzwi jeszcze raz cicho się zaśmiałam i odpięłam Al ze smyczy po czym ruszyłam do kuchni. Nalałam sobie soku do szklanki i ruszyłam do swojego pokoju. Jak zawsze przebrałam się w piżamę, zmyłam makijaż i włosy związałam w koński ogon po czym położyłam się wygodnie w łóżku z książką. Na długo znów nie przeniosłam się do świata książki bo zaczął dzwonić mój telefon. Pośpiesznie odebrałam.

-Hallo?.- Zapytałam jak zawsze 

-Spędziłem z Tobą cały dzień i wiesz że nie mam Cie dość? Chętnie bym jeszcze z Tobą spędził czas. Mój kumpel robi imprezę, może wpadniesz?
-Mi Ciebie tez miło słyszeć, i też miło spędziłam dzień. Dzięki że pytasz 
-To co? Wpadniesz?
-Nie, dzięki
-Czemu nie?
-Nie chodzę na imprezy, to nie dla mnie.
-A byłaś kiedyś na jakiejś?
-Jeśli chodzi Ci o taka jak w filmach to nie, ale to po prostu nie dla mnie 
-Jesteś sztywniarą 
-Wcale że nie!
-Nawet się przyznałaś! Nie martw się, pokaże Ci jak się bawić Ell

Just BreatheOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz