Białe ściany bez drzwi kabli
Ograniczony dopływ czasu i powietrza
Brak przedmiotów
Gładka tyrania klaustrofobii
Nerwowe serce przyśpiesza
Umiera bezradny krzyk
Palce jak dłuta skrobią mleczny tynk
Chcą wydrapać choć jeden centymetr swobody
Niby można tu spokojnie zasnąć i powstać
Ale jednak nie ma miejsca
Na myśli i samodzielność – domeny otwartej przestrzeni
Horyzont bez horyzontu
Krajobraz bez krajobrazu
Pusta skorupa wypełniona mgłą
Mała lampa w kącie sufitu daje nadzieję
Stara się oświetlić brak wyobraźni
lecz na jej odwrocie nie ma gwarancji
ciało musi więc nieustannie dygotać
Nie ma bowiem większego strachu
Lęku ponad gasnącą lampę
To przeraża więźniów świadomych reżimu bieli
Bo ciemność jest utratą szansy końcem czasu
Niemożnością dostrzegania swych ograniczeń
Póki świeci światło nieustannie łam paznokcie
skrob drap poszerzaj klatkę
centymetr po centymetrze
zwalczaj swą klaustrofobię
YOU ARE READING
Ślady na piasku
PoetryDługo się zastanawiałem czy w ogóle dodawać takie coś ale w końcu uznałem "a co mi tam!" :) "Ślady na piasku" to tomik moich wierszy i przemyśleń, które od czasu do czasu będę dodawał jak coś napiszę ciekawego. Liczę na to, że zechcecie je ocenić, m...
