Ona
Znowu przyszła zima, czas kiedy wieczory są długie i nastrojowe, a gałęzie drzew ozdabia srebrny puch. Moja ulubiona pora. Wstałam dziś jak zwykle o 7 i wyjżałam przez okno, czekając na gotującą się wodę i podziwiałam ten świeży poranek. Mogłabym godzinami wpatrywać się w ten widok, jednak gwizd małego czajniczka przywrócił mnie brutalnie do rzeczywistości. Trzeba iść zarabiać pieniądze. Nie narzekam, lubię swoją pracę. Dla niektórych moja fucha to po prostu cykanie fotek, ale ja oddaję w każde zdjęcie kawałek swojej duszy. No może poza zdjęciami do dowodów. Oprócz realizacji tego co kocham, dobre w tej pracy jest to, że mogę umawiać sie z ludźmi na którą chce. Wystarczy, że złapię mojego Nikona i mogę wychodzić. Dziś umówiłam się na 14 z przeuroczą dziewczyną, która chce zrobić prezent w postaci albumu dla swojego chłopaka. Ehh.. Czasem takim zazdroszczę, ja chyba do końca życia jestem skazana na samotność. I chociaż dziś wieczorem moja przyjaciółka Paula umówiła mnie na randkę w ciemno, to nie oczekuję zbyt wiele. Praktycznie nie oczekuję niczego po tym spotkaniu. A gdybym jej nie obiecała, że ruszę się w końcu z domu nie tylko do pracy, to wieczór przepełniłabym serialami i kubełkami lodów. No jeszcze parę łyków kawki i mogę wychodzić. Po drodze zatrzymam sie w parku i spróbuję uchwycić kilka chwil w obiektywie, tylko dla siebie.
Jest 18.30, mam być pod kinem "silver" na 19, a dopiero wyszłam spod prysznica. Jednak opóźnienie wszystkiego nic nie dało, a nawet pogorszyło sprawę. Trzeba włączyć ekspresowe tempo.
20 minut później wciskałam się w niebotyczne, czarne szpilki i poprawiałam niesamowicie obcisłą małą czarną, która nie chciała wcale ze mną współpracować podciągajac się wciąż za wysoko. Może Paula ma racje że powinnam już przestać kupować te pyszne kokosowe lody.. Za grzechy się płaci.
Koniec końców wychodząc z domu czułam się jak przygruba panna z lekkimi obyczajami. Zapowiada się cudownie. Świetnie! Zostało mi 5 minut! Złapałam szary tweedowy płaszcz, bordowy szal, który kosztował mnie więcej niż miesięczna pensja, kluczyki do białego suva i wypadłam z domu. Spóźnienie to nie jest dobra wróżba, szczególnie jak na pierwsze spotkanie. Pędziłam przez miasto jak opętana, ale udało się! Zdążyłam. Punkt 19 stałam pod obrotowymi drzwiami kina i dziękowałam Bogu, że tweed jest ciepły, bo zima choć piękna, wieczorami szczególnie daje się we znaki.
19.10, a jego nie ma, czy to możliwe, że go nie widzę? Jest tu wiele osób. Każdy mężczyzna przechodzący obok sprawia wrażenie tego "mojego". Niestety albo przechodzi dalej z myślą "czemu ta idiotka się do uśmiecha?" albo łapie pod rękę inną kobietę i wchodzą razem przez nigdy nie trzaskające drzwi.
Zadręczałam się tak jeszcze 40 kolejnych minut, zanim przeszywający chłód dał mi do zrozumienia że zostałam wystawiona, a moje nogi w cienkich rajstopkach nie zniosą więcej. Wracając w stronę samochodu zastanawiałam się dlaczego, choć odpowiedź była prosta. Gdy tylko mnie zobaczył od razu zawrócił. Ta sytuacja wymagała zakupu drożdżówki z kruszonką. Skreciłam więc do pobliskiej cukierni. W drodze powrotnej stwierdziłam, że stanie na mrozie nie służy mojemu pęcherzowi i muszę też zaliczyć jakąś toaletę. Najbliżej widniał neon "pinky". Lubię różowy, to mnie przekonało do wejścia. I to był bardzo zły pomysł..
Od razu uderzyło mnie czerwone migajace światło, ciężka muzyka i zapach potu. Jednak dopiero gdy podniosłam wzrok opadła mi szczęka. Weszłam do klubu go go. Chciałam od razu wybiec i wysikać się na środku białego chodnika, ale powstrzymały mnie resztki dumy która i tak dziś mocno ucierpiała. Przy pierwszych paru krokach policzki zapłonęły mi szkarłatem. Po pierwsze, bo każdy obśliniony facet odwracał się w moją stronę na dźwięk stukających szpilek, po drugie, bo wciąż miałam moją drożdżówkę, przez co wyglądałam jeszcze bardziej żałośnie. Jednak dumnie kroczyłam w stronę zakręconych schodów by dotrzeć do brudnych drzwi z krzywym napisem "WC". Nie chcę pamiętać widoku jakiego doświadczyłam po wejściu. Za to kiedy wyszłam, wpadłam na (jak wtedy mi się zdawało) genialny pomysł. W środku kręconych schodów stała długa, srebrna rura, przymocowana do podłogi i sufitu. Idealny skrót, i tak bolały mnie nogi od tych czarnych, cudownych szczudeł od Diora. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Już po chwili bardzo tego żałowałam. Noga w dziwaczny sposób mi się podwinęła i nie dość że z wielkim hukiem wylądowałam na pierwszych stopniach to jeszcze jeden z moich Diorów obezwładnił przebiegającego obok szpetnego faceta. Gość poległ, a ja na nim, mocno obrywając przy tym po głowie od barierki.
On
Nosz kurwa nie uwierzyłbym, gdybym nie zobaczył, zresztą nadal nie wierzę. Tyle miesięcy pracy pod przykrywką i cała akcja idzie się pieprzyć przez jakąś niezdarną sikse, której zachciało się zjeżdżać po rurce. Co za kretynka. Będę musiał ją zaaresztować, przynajmniej sobie odreaguję. Pal sześć gdyby facet po prostu padł i obudzi się za parę godzin, ale wtyka w kartelu przemycającym lewą broń zdechł. A raczej został zamordowany przez obcas. To chyba najbardziej bezsensowna śmierć jaką widziałem. Z drugiej strony szkoda trochę tej laski. Niezłe ma nogi, a będą je niedługo oglądać tylko współwięźniarki, bo blondi wpadnie za nieumyślne spowodowanie śmierci.
Ona
Boże, wszystkie moje migreny nie mogą się równać z tym tępym bólem w potylicy, który właśnie promieniuje mi po całej głowie. Myślę, że to cud, że wciąż żyję.. Chwila, moment, co z tym człowiekiem? Czy on.. O Boże czy on nie żyje?! Pora się ulotnić, dzisiejszy wieczór to moja życiowa porażka! Z chęcią bym zwiała, ale czy dam radę chociaż wstać? No dalej, Marta, prawa.. lewa.. Nie, to niewykonalne, przynajmniej na ten moment. Szumi mi w głowie jak po paru mocniejszych. Ała! Co jest? Puszczaj!
-Puść mnie.. - starałam się krzyknąć, ale głos mnie zawiódł, nie wiem czy ten wysoki facet, który właśnie próbował mnie podnieść szarpiąc moje ramię w ogóle cokolwiek zrozumiał z tego bełkotu. Chyba zwymiotuję albo raczej zemdleję, jeszcze się nie zdecydowałam..
YOU ARE READING
Znowu przyszła zima
RomanceHistoria opowiadająca życie uczuciowe i przygody Marty Maj. 27-letniej blondynce, o zielonych oczach i wesołym usposobieniu. Niepoprawna optymistka odkrywa siebie i swoje możliwości pośród płonących serc i zawiłości ludzkich uczuć
