-Ty, kurwo!-szarpnęła mnie za włosy i pociągnęła na ziemię. Kopnęła mnie w brzuch, a ja skuliłam się w kłębek. Zacisnęłam powieki, słysząc głośny śmiech gapiów. Dziewczyna nade mną prychnęła.
-Może to cię nauczy trzymania łap przy sobie, szmato - powiedziała i kopnęła mnie w kolano.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak odchodzi.
Wtedy coś we mnie pękło. Podniosłam się chwiejnie i ruszyłam biegiem za nią. Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło, ale pozwoliłam temu mną zawładnąć. Podbiegłam do niej i kopnęłam ją w dolną część pleców. Odwróciła się szybko i zamachnęła się na mnie, jednak ja wyprzedziłam ją.
Chwyciłam jej wymierzoną we mnie pięść i odepchnęłam z taką siłą, że dziewczyna się przewróciła. Jakiś chłopak w tłumie zagwizdał.
-Nie zrobiłam tego! -Ryknęłam na nią i kopnęłam ją w piszczel. Dziewczyna podniosła się powoli. Popatrzyła na mnie z kpiącym uśmieszkiem.
-Czyli mówisz, że nie dobierałaś się do mojego chłopaka?! - krzyknęła bardziej twierdząco niż pytająco i rzuciła się na mnie.
- Nie! - powtórzyłam z ziemi i odepchnęłam jej pięści.- Nie zrobiłam tego!
Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
Prychnęła. Już nie rozpoznawałam w niej przyjaciółki.
- Ty zdziro - warknęła i zamachnęła się nogą, którą chwyciłam i pociągnęłam w górę, tak żeby dziewczyna się przewróciła.
Podniosłam się, a ona leżała. Chciała wstać, ale nie pozwoliłam jej na to.
-Jak możesz...? - powiedziałam. - Jak możesz tak mowić?
- Mówię prawdę - syknęła.- James wszystko mi powiedział, suko. Jesteś zwykłą, fałszywą kurwą.
Wzdrygnęłam się na imię chłopaka. Nie zdążyłam powstrzymać jej, kiedy wstała. Poczułam piekący ból na policzku, kiedy uderzyła mnie pięścią.
-Jesteś zwyczajną dziwką!- krzyczała z każdym słowem uderzając mnie i kopiąc. Chwyciłam jej nadgarstki.
- Przestań - powiedziałam przez zaciśnięte zęby, nie potrafiąc powstrzymać ataku płaczu.
Przed oczami stanął mi obraz tamtej nocy.
Chłopak pochylał się nade mną. "James" powiedziałam i odpychałam go, ale to nie pomagało.
James chciał mnie pocałować, więc odsunęłam się delikatnie. "Wiem, że tego chcesz, skarbie" szeptał mi do ucha wywołując u mnie gęsią skórkę.
Jego płace zahaczyły o guzik mojej koszuli.
"Nie. Przestań" powiedziałam, ale on w odpowiedzi uśmiechnął się.
W jednej chwili rozerwał moją koszule, pozwalając guzikom odpaść na ziemię i powodując, że krzyknęłam.
Złapałam jego rękę i odepchnęłam. Zahaczył palcem o zapięcie moich spodenek.
"Zostaw" powiedziałam, a on zaśmiał się.
"Nie stawiaj się, skarbie" odpowiedział i ponownie sięgnął do mojego rozporka.
"Tylko do tego się nadajesz".
Może te słowa powinny mnie zaboleć, ale podziałały na mnie jak płachta na byka. Wymierzyłam cios kolanem w jego krocze.
Ostry ból w brzuchu wyrwał mnie ze świata wspomnień.
Wystawiłam przed siebie ręce blokując jej uderzenia. Przewróciłam się i przeturlałam.
- Brzydzę się tobą - powiedziała i splunęła w moją stronę. Tłum wokół wydał z siebie głośny okrzyk.
Zakryłam twarz w dłonie i nie podniosłam się z ziemi.
- Dziwka! - krzyknęła za mną, a ja nie potrafiłam dłużej powstrzymać szlochu.
- Przedstawienie się skończyło! - Krzyknęłam wstając. - Możecie się kurwa rozejść!
___________________________
Heja, hej, ludziki kochane! (Nikt tego nie czyta, lama, ale okej).Mam nadzieję, że podobał wam się prolog! Jest dość krótki, bo ma niecałe 500 słów, ale nie martwcie się, (*fala smutku przeszła przez czytelników*) bo zazwyczaj staram się aby rozdziały przekraczały 1000.
