Rozdział 1

196 17 1
                                        


-Przykro mi, jednak nie jestem zainteresowany.

Harry warknął cicho i cisnął telefonem przez cały swój pokój. Już od miesiąca szuka współlokatora do swojego nowego mieszkania, a jedyne co słyszy przez ten cały czas to: "Przepraszam, ale nie jestem zainteresowany". Nie rozumie co jest nie tak. Pokoje są duże i zadbane, a samo mieszkanie jest blisko centrum. Rachunki nie są aż tak wysokie, więc w sumie można stwierdzić, że warunki są idealne. Więc co mogło być powodem, że nikt nie chciał z nim zamieszkać?

Przetarł twarz dłońmi i wstał ze skórzanego fotela. Podszedł do okna i oparł się o parapet. Zaczął obserwować ludzi, którzy wiecznie się dokądś spieszyli. Harry nigdy się nie spieszył. Był takim typem człowieka, który żył za pan brat z naturą i spokojem duchowym. Zawsze był inny, cichy, wyjątkowy. Może też przez to wcześniej był wyzywany i gnębiony. Pewnego dnia przyszedł do szkoły z pomalowanymi na czarno paznokciami. Chłopcy z jego klasy byli wyjątkowo okrutni i od razu rzucili się z pięściami na Stylesa. Cała sytuacja skończyła się o tyle niefortunnie, że upadł, a twarzą uderzył o kant ławki. Do końca życia o tej sytuacji będzie mu przypominać blizna przebiegająca praktycznie przez środek brwi. Od tamtego momentu diametralnie się zmienił. Wszystkie lakiery schował gdzieś głęboko w szafie, to samo zrobił z wiankami i innymi dziewczęcymi dodatkami. Jego styl zmienił się na bardziej młodzieżowy, a długie i urocze loczki obciął na krótko, by móc je wyprostować i postawić do góry. Dopiero wtedy został zaakceptowany i polubiony w klasie. Jednak w momencie pójścia do liceum zrozumiał, że wcale nie chce być taki. Że chce być sobą. Prawdziwym Harry'm Stylesem. W końcu powróciły długie włosy i barwne, zwiewne koszule. A mimo to został on otoczony przyjaciółmi. Prawdziwymi przyjaciółmi.

Niall Horan to zabawny i sympatyczny chłopak. Od razu zaprzyjaźnił się z Harry'm. Bardzo dobrze się dogadywali i można stwierdzić, że tematy w ogóle im się nie kończyły. Podobnie było z Liamem Paynem, najmądrzejszym chłopakiem w klasie. Był strasznie cichy i nieśmiały, dopiero gdy wpadli na siebie w mcdonaldzie, okazało się, że mają podobne zainteresowania. Oboje słuchają tej samej muzyki, czytają te same książki, nawet jedzą te same rzeczy. Wszyscy w trójkę odnaleźli swoje bratnie dusze. tak minęły cztery lata, a oni nadal trzymają się razem. Wspólnie spędzają czas i chodzą na imprezy. Pomagają sobie nawet w sprawach sercowych i robili to lepiej, niż niejedna dziewczyna. Chłopcy wiedzieli jak wielka pepperoni potrafi dobrze uleczyć złamane serce. Jednak Harry nie miał takich problemów, przez co często czuł się gorszy i inny o reszty przyjaciół. Nigdy nie miał zbyt dobrego kontaktu z dziewczynami, a jego związki trwały maksymalnie dwa tygodnie. I nie zrozumcie go źle: nic nie miał do płci pięknej. Po protu źle czuł się w tak bliskiej relacji. Był strasznie skrępowany, a przed łapaniem ukochanej za rękę, musiał najpierw wytrzeć ją dokładnie o spodnie, żeby nie narobić sobie wstydu. Ewidentnie nie odnalazł on jeszcze swojej drogi, ale wiedział, że póki otaczają go osoby, które go akceptują nie musi tego robić.


Wieczorem, gdy siedział w fotelu, szczelnie okryty kocem, a na kolanach leżała książka, którą przedwczoraj pożyczył od Cristophera- jego kolegi z zajęć, zadzwonił jego telefon. Westchnął i niechętnie oderwał się od lektury. Sięgnął ręką w stronę stolika, na którym leżała dzwoniąca komórka. Przez jego nieostrożność trącił kubek gorącej herbaty z cytryną, stojący obok, a cały wrzątek rozlał się po meblu.

-Kurwa-warknął i zdesperowany zaczął wycierać wszystko kocem, bo nie miał czasu na szukanie chusteczek w jego brudnej torbie. Złapał szybko za dzwoniące urządzenie i wcisnął zieloną słuchawkę.

-Halo?-wydyszał zdenerwowany.

-Dobry wieczór-odezwał się ciepły i męski głos.-Czy dodzwoniłem się do pana Stylesa?

-Tak-przytaknął-Przy telefonie.

-Dzwonię w sprawie ogłoszenia. Chciałem spytać czy jest ono jeszcze aktualne?

-Jak najbardziej. Jeszcze nie znalazłem nikogo chętnego.

-No to pewnie pana szczęśliwy dzień, ponieważ już pan znalazł-zaśmiał się cichutko-Czy byłaby możliwość, że przyjechałbym jutro o czternastej i obejrzał mieszkanie?

Oczy chłopaka rozjaśniły się jak tysiące małych gwiazdek na niebie, a on sam uśmiechnął się od ucha do ucha.

-Oczywiście, bardzo chętnie. W razie czego jestem pod telefonem.

-Jasne, dziękuję bardzo. Do usłyszenia.

Chłopak rozłączył się, a gdy zapadła głucha cisza, Harry był pewien, że bicie jego serca dało się słyszeć w całym bloku. Czuł wszechogarniające go szczęście, dotyczące tego, że właśnie w tym momencie, prawdopodobnie skończyły się jego problemy finansowe i w końcu znalazł współlokatora, którego tak zaciekle szukał od dłuższego czasu. Teraz nawet zalany stolik nie miał znaczenia i nie był w stanie zepsuć mu nastroju. Zadowolony, z wyraźną ulgą, udał się na balkon. Czuł cholernie dużą potrzebę zapalenia fajki. Albo dwóch.


***
Hejka! Witam was w nowym ff, tym razem jest to coś zupełnie innego, albowiem jest to opowiadanie o larry'm, które zawsze gdzieś tam w głębi serca chciałam napisać, a nigdy nie miałam wystarczająco czasu i odwagi. Ale w końcu mam wakacje i będę mogła na spokojnie oddać się pisaniu.

Jeśli rozdział się wam spodobał zostawcie głos i komentarz, a to będzie motywacja do mojej dalszej pracy.

Do następnego!

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jun 27, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

please tell Louis ● larryStories to obsess over. Discover now