- Znasz to dziwne uczucie gdy wzywają cię płomienie?
Setki odcieni czerwieni i żółci tańczące hipnotyzując w rytm melodii nieosiągalnej dla ludzkich zmysłów... Z każdym krokiem jesteś coraz bliżej ognia i wiesz jak to może się skończyć lecz i tak w głębi siebie coś każe ci iść na przód. Nie wiem czy to bogowie, moja krew czy może po prostu mój instynkt, ale coś w tym ogniu mnie hipnotyzuję. Może mam paranoje tak jak te wszystkie piękne damy z pieśni i legend, kiedy straciły swoich ukochanych w bitwie. Które z rozpaczy zrzucały się z klifu, przeklinały bogów, zapłakiwały się na śmierć, lub umierały z głodu, by tylko szybciej zobaczyć ukochanego w krainie umarłych. Gdy byłam małą dziewczynką zawsze płakałam słuchając takich historii.
Może ja też tak mam? Chce jak najszybciej zobaczyć moje słońce i gwiazdy, w krainie umarły, lub najlepiej pójść z nim tam, w tą samą noc on! Gdy myślała o baśniach przypomniał mi się Viserys, zanim jeszcze stał się potworem. To on zawsze opowiadał mi najpiękniejsze historie.-Ciekawe gdzie teraz jest? - Nie widziałam go od wygnania z Vaes dotrhrak. O mało nie zabiliby go gdybym nie wybłagała moje słońce i gwiazdy by go wygnał. Może był potworem... w to nie mam wątpliwości... ale był też moim bratem.
Przed odejściem powiedział mi szeptem, że bez niego nie dam sobie rady, lecz on już dla mnie nie istnieje. Teraz to nie było ważne przeszłość się dla mnie nie liczy. Nawet nie zauważyłam kiedy podeszłam tak blisko ognia, moja jedwabna sukienka stanęła w płomieniach, a oczy łzawiły od dymu, ...to nie było ważne... języki ognia były jak ręka kochanka który delikatnie, lecz stanowczo rozrywała materiał sukni swymi rozgrzanymi dłońmi, a gęsty dym był niczym jego gorący oddech.
Liczył się tylko ogień. Gdy weszłam w płomienie ogarnęła mnie całkowita ekstaza. Nigdy nie czułam czegoś podobnego nawet podczas mojej utraty dziewictwa.
Nagle usłyszałam dziwny dźwięk, niczym syk lecz bardziej donośny który sprawił że przeszedł mnie dziwny dreszcz oraz niesamowita... sama nie wiem jak to nazwać. Jakby moja krew w całym ciele zamieniała się w najmocniejszy, najciemniejszy, najlepszy trunek znany światu. Nagle ta ,,energia" sprawiła iż moja świadomość zaczęła lecieć w górę. Gdy spojrzałam w dół ujrzałam moje ciało było w samym środku wielkiego ogniska, lewitowało nad zwęglonymi kośćmi Mizzur'i Droga i jego konia. Lecz to co mnie naprawdę zdumiało to wielkość ogniska. Gdy wchodziłam do niego, było 10 razy mniejsze a teraz ogień strzelał czerwonymi biczami na wszystkie strony. Wyglądało niczym tornado a wysokością niemal mu dorównywało. Lecz najdziwniejsze w tym chaosie byłam ja!
Moje ciało lewitowało metr nad ziemią, na na całym moim nagim ciele w miejscu żył widać było paski mieniące się na wszystkie istniejące kolory, z moich oczy wystrzeliwały małe błyskawice a płomienie które powinny mnie spalić kuliły się w okół mnie, tworząc ze mnie centrum płomiennego chaosu! Po paru sekundach wznoszenia się nie widziałam nic co działo się na ziemi ,unosiłam się coraz wyżej i wyżej w bezkres gwieździstej nocy.
Byłam w okół milionów gwiazd i dziwnych niesamowitych kształtów.
Nagle mój umysł zaatakowały setki głosów zbyt licznych by cokolwiek zrozumieć, w tej samej chwili w mojej głowie zaczęły tworzyć obrazy niczym ,wizje' Niektórzy powiedzieliby że oszalałam lecz w głębi siebie po prostu wiedziałam...
W niekontrolowanych obrazach ujrzałam ludzi modlących się do siedmioramiennej gwiazdy, białe sale przez które przechodziły człekokształtne istoty, rogate bestie szarżujące po ognistych pustkowiach, ludzi w śnieżnych krainach odprawiających rytuał przed białym drzewem ze straszną twarzą, wielkie szklane budynki wysokości setek stup, jasne ślepia na końcu ciemnego korytarza obojętnie wpatrujące się na to co znajduje się za mną a może na mnie? Ludzi w czerwonych szatach krzyczący błagalnie do wielkich ognisk, miasta w gwiazdach, skowronka łapiącego w pazury słonia i setki innych.
Nagle z miejsca gdzie znajdowało się moje serce wystrzeliły iskry. Wylatywało ich więcej i więcej, miliony iskierek tańczyło w okół mnie mieniąc się blaskiem wiecznych płomieni. Myślałam że rozlecą się we wszystkie strony nieba, lecz zamiast uciekać w losowe kierunki zaczęły się łączyć. W końcu powstała wielka czerwona kula.
Skupisko czystego dumnego ognia, w środku morza iskier zauważyłam coś jeszcze ale nic nie ujrzałam przez morze płomieni. Nie przyjrzałam się lepiej, gdyż płomienie zaczęły lecieć przed siebie tworząc przy tym ognisty ogon, potem skupisko ognia samo zaczęło tworzyć iskry które za nią podążały. Gdy patrzyłam jak się oddalała wyglądała zupełnie jak smok. Wtedy krzyknął do mnie ten sam syk co wcześniej.
Wzywa mnie... Moje dzieci mnie wzywają. Nie wiedziałam skąd, po prostu to wiedziałam...wtedy moja duchowa materia wróciła do mojego ciała. Nie wiem kiedy wróciłam na ziemie i ile czasu minęło, ale zaczęło świtać, moje dzieci po raz pierwszy zobaczą blask słońca .
Po moim policzku mimowolnie spłynęła łza, łza szczęścia.
Wtedy zobaczyłam postać idącą w moją stronę. Ser Jorah pochodzi z zrozpaczoną twarzą a na policzkach miał łzy, w ręku trzymał lniany worek. Wtem gdy spojrzał w moją stronę wytężył wzrok jakby chciał się dokładnie przyjrzeć, pewnie to przez dym, wciąż tliły się niektóre kawałki drewna.
Wstałam... Ser Jorah wytrzeszczył oczy z szoku a jego twarz stała się biała jak mleko, bezwładnie upuścił worek.
-Nie bój się mój dzielny rycerzu to ja-odpowiedziała Daenerys Targaryen zrodzona w burzy
Przez dłuższą chwile rycerz wpatrywał się we mnie z szokiem na twarzy, lecz potem jakby w transie podszedł do mnie i uklęknął mówiąc:
-Krew z mojej kr-aaaaaaa.
Odskoczył ode mnie ze strachem w oczach.
Dym już prawie całkiem zniknął a ser Jorah zapewne zobaczył moje dzieci.
Drżącym głosem zapytał
_J-jak ? _Wciąż patrzył się na mnie i na smoki.
Czarno-czerwony jaszczur syczał na moim ramieniu, jego małe szpony i rogi wyglądały jak najpiękniejsze, naj-krwawże i najczystsze rubiny. Czarniejsze od węgla łuski wyglądały jakby pochłaniały światło nowego dnia przez co wyglądały jakby błyszczały z każdym odbiciem promni. Były tak lśniące że można był sobaczyć w nich swoje pociemniałe odbicie.
Biały smok ssał lewą pierś. Jego łuski wyglądały jak najpiękniejsze i najrzadsze kremowo-białe perły. Przez całe ciało przechodziły cieniutkie złote paski mieniące się kolorem pustyni w blasku wschodzącego słońca. Jego przejrzyste lekko żółtawe rogi wyglądały jak najdroższe diamenty wyszlifowane przez najlepszych złotników w idealnie wyszlifowane trójkąty, a malutkie szpony koloru pozłacanego bursztynu wbijały się lekko w moją nabrzmiałą pierś.
Zielony smok ssący prawą pierś w odróżnieni od innych miał szmaragdowe łuski. Nie dało się w nich przejrzeć ale wyglądały jak połączenie szmaragdów i diamentów. Za taką jedną łuskę można byłoby kupić duży dworek ze służbą. A przezroczyste rogi i szpony miał we wszystkich istniejących kolorach, wyglądały jak części z najpiękniejszej mozaiki ze największej świątyni najpotężniejszego Boga. Niektóre rogi były dwu albo nawet trzy kolorowe.
-Sama nie wiedziałam jak to możliwe, ale wiem że tej nocy na świat nie wróciły tylko smoki widziałam jak bogowie budzą do życia swoje moce...
Spojrzałam z nadzieją na czyste poranne niebo które samotnie przemierzała ognista gwiazda.
...sama nie wiem skąd to wiem.
YOU ARE READING
Zapomniana pieśń
FanfictionCo byś zrobił, gdybyś miał moc spalenia ludzi żywcem , kontrolować lód albo naginać wolę morza na własną korzyść? W tej wersji westeros po narodzeniu smoków Daenerys Targaryen szlachetne i stare rody oraz szmuglerzy , heretycy, fałszywi czarodzie...
