Pamiętnik:
Życie to dar, to prezent. Należy korzystać z niego, ponieważ w każdej chwili może się skończyć. Rodzina to wsparcie. Obdażamy ją wielkim uczuciem. Trzeba być do niej wyrozumiałym, a gdy trzeba to pomóc. A śmierć to no cóż zakończenie bajki, koniec, lecz nie zawsze musi być smutny.
Autor - Sally Cornwally
Zamknęłam swój pamiętnik i zeszłam na dół gdzie czekał już na mnie gotowy obiad. Zaraz idziemy do sklepu. Pomyślałaś niechętnie.
- Sally - usłyszałam głos mamy zza drugiego regału. Zdjęłam przymierzane buty i podbiegłam do niej. - Czarne w fioletowe paski, bardzo ładne!
-Dzięki, a ile kosztują?
- 350 zł, najlepsza marka - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Właśnie dojechałyśmy do mojego wielkiego niebieskiego domu, z nowymi butami. Na dworze zapadał już zmrok, słyszłam szumienie liści i szum strumyku płynącego naprzeciwko mego pokoju. Mama otwierała drzwi do domu, w których po chwili ukazał tata z wielką gazetą w ręce, po jego dużych niebieskich oczach wywnioskowałam, że jest bardzo wypoczęty. Jak zwykle swoje włosy miał związane w kitke.
-Witam drogie panie! - powiedział, po czym przybrał swój charakterystyczny wyraz twarzy.
- Witam szanownego pana. - powiedziałam i również zrobiłam jeden ze swoich niepowtarzalny uśmieszeków. Przepchnęłam się przez ojca i pobiegłam na górę do pokoju. Wzięłam swoją książkę, po czym zasnęłam.
-Pomóż Mi!
-Sally, potrzebuję Cię.
-Ratunku!
Obudziłam się z krzykiem. Szósty raz z rzędu snił mi się ten sam koszmar. Spojrzałam na zegarek. Piąta, piętnaście. Wstałam, umyłam się i ubrałam po czym wyszłam z domu. Jaki piękny dzień! Szłam lasem który po chwili zaprowadził mnie na łąke, była ona przybrana w czerwone maki, fioletowe lilie i białe stokrotki. Zawsze wydawała mi się w jakiś sposób magiczna. Usiadłam po turecku na śrotku łąki po czym zamknęłam oczy. Za 4 godziny miała przyjechać moja babcia, ponownie otworzyłam oczy aby nazbierać dla niej kwiaty. Omal nie zęmdlałam jak zobaczyłam szarego wilka siedzącego naprzeciwko mnie, patrzył na mnie swoimi wielkimi, cudownymi, zielonymi oczami. Natychmiastowo wstałam, chcąc mu uciec, lecz gdy tylko zrobiłam parę kroków, rzucił się na mnie i przewrócił.
- Sally, pomóż mi, ratuj nas!
Czy on coś powiedział?! Kolejny koszmar?! To nie możliwe! Zwariowałam!
- To co teraz zrobię, będzie dla twojego dobra, zrozum mnie. Proszę.
- Obudź się Sally, obudź się! - powiedziałam sama do siebie.
Poczułam straszny ból w ręce, wbił swoje pazury w moją dłoń.
Wydałam z siebie straszliwy pisk.
- Przepraszam Cię Sally, muszę to zrobić...
Nadal nie miałam pojęcia co się dzieje dookoła mnie, czy rozumiem wilka?! Kolejny ból, tym razem dostateczny, dostałam z całej siły w głowę. Umarłam. Czy to już koniec? Co z mojimi rodzicami, babcią, bliskimi?!
- Sally? Jesteś jeszcze? Przepraszam Cię. .. - usłyszałam niewyraźny głos.
YOU ARE READING
Saiweland
FantasyŻycie to jeden wielki znak zapytania, nie możesz przewidzieć co będzie jutro, nawet nie wiesz czy będzie. Ta historia mówi o pewnej dziewczynie, która żyje w świecie pełnym tajemnic i magii...?
