Rozdział 1

66 1 1
                                        

To już się zbliżało. Plaża pokryta tysiącem muszli i ochładzająca woda,w której aż prosi,by się wykąpać.Rodzice rozmawiali o czymś,ignorując mnie. Ja też postanowiam ich ignorować.Nagle ojciec zakomunikował,że jesteśmy. Skierowaliśmy się w stronę domku.Było tam TV z mnóstwem kanałów,internet bezprzewodowy i dość grube zasłony,które nie przepuszczały słońca.To miejsce wydawało się raczej przytulne...Gospodarze też byli mili i udostępnili nam elektronikę,trochę rozgrywek typu puzzle,karty itp.Mieliśmy swoje przybory toaletowe i jedzenie.Nagle poczułam dziwną potrzebę wejścia do wody.To nie z przegrzania...To było silniejsze ode mnie.Rodzice stwierdzili,że już pora mi o czymś powiedzieć.Powiedzieli,że moja prawdziwa matka była syreną. Jednak ona żyła w wodzie,a ojciec na ziemi,i nie mogli utrzymywać kontaktu.Musiał więc znaleźć nową żonę. Nie chciałam słuchać tych bzdetów,ale musiałam.Dodali coś jeszcze.Że od kiedy skończę 11 lat,po każdym wejściu do wody moje nogi zmienią się w ogon. Chciałam szybko wejść do wody,by im udowodnić, że bredzą.11 urodziny miałam wczoraj.

Los Syreny Where stories live. Discover now