Dzień wylotu

96 6 2
                                        

-Już 8:00?- pytam cicho sama siebie slyszac budzik ustawiony wlasnie na tę godzinę. Otwarłam oczy lecz zaraz je zmrużyłam ze względu na promienie słoneczne wpadające przez okno, ktore lekko mnie zaślepiły. Zwlekłam sie ledwo z łóżka i podeszłam do okna. Było słonecznie i zielono. Otwarlam szeroko okiennice by wsłuchiwać sie w śpiew ptaków. Spojrzałam na swoje walizki, ktore spakowałam wczoraj. Wzięłam jeszcze kilka ubrań,, które z ledwością upchałam do torby w serduszka. Dzis mam lecieć do mojej ciotki Danielah, za ktorą zbytnio nie przepadam. Robię to tylko dla mojej mamy, która starała się zaplanować mi świetne letnie ferie..no cóż, moze w te wakacje uda mi się poznać kogoś interesującego. 

 - Mel, wstałaś już? Za godzinę jedziemy na lotnisko!- Krzyknela z dołu mama. Przykro mi, że nie może lecieć ze mną ze względu na ważną posadę w swojej pracy, przez którą o urlopie moze sobie jedynie pomarzyć. Kiedyś się postaram i załatwię swojej rodzicielce taki urlop, że będzie najszczęśliwszą kobietą na świecie. Jestem bardzo zżyta z mamą i doceniam wszystko co dla mnie robi. Pracuje bardzo ciężko ale pomimo tego, że wraca zmęczona z pracy to zawsze znajdzie czas na rozmowę ze mną i wysłuchanie mnie. Ojciec odszedł od nas gdy miałam 10 lat. Nigdy nie wybacze mu tego, że zdradził swoją żonę i poszedł do kochanki, z którą teraz układa sobie życie. Wzielam głęboki wdech zeby o tym nie myslec i poszłam się przebrać. Dzis postawiłam na prostą, klasyczną czerń- czarna o 2 rozmiary za duża koszulka z logiem Chicago bulls, czarne spodnie z dziurami na kolanach oraz czarne vansy old skool. Wzielam moje dosc spore walizki i zaniosłam je do czarnego pickupa mamy. Weszłam jeszcze lekko zaspanym krokiem do toalety i uczesalam swoje długie włosy, by spiąć je pozniej w luźny kok, z którego wypuściłam kilka pasm moich loków. Nalozylam starannie makijaz i umyłam zęby. 

 -Mel skarbie, schodz powoli na dół, jedziemy.- powiedziala mama wychylając się zza drzwi łazienki. 

-już?- spytałam cicho sama siebie i spojrzałam na zegarek. Wskazywał 8:55. Szybko pobiegłam do swojego pokoju, wzielam słuchawki, telefon oraz mp3. Wychodząc zlustrowalam wzrokiem pokój sprawdzając czy na pewno wszystko zabralam. Gdy byłam pewna ze wszystko jest spakowane skierowalam sie w strone samochodu. To będzie długa podróż, w koncu lecę do Miami.

================================================

SkrillatenceWhere stories live. Discover now