Biegłam przez las. Poczułam ogromny ból w łydce. To znowu one?! Odwróciłam się, ale to było najgorsze co mogłam zrobić. Znowu On. Wielki czarny wilk z hipnotyzującym spojrzeniem swoich czekoladowych ślepi. Wilk kłapnął zębami przed samymi moimi oczami. Upadłam i zaczęłam cofać się do tyłu.
- Zostaw mnie!- zaczęłam krzyczeć- Proszę cię! Ja nic nie rozumiem! Odejdź proszę!- obraz zaczął mi się romazywać przez łzy, które strumieniami płynęły mi z oczu.
-Lejla!- usłyszałam krzyk chłopaka i spadłam z łóżka wprost w ramiona Miszy- To tylko sen. Już spokojnie. To tylko sen- położył mnie na łóżku i sam usiadł w nogach próbując mnie uspokoić.- Zostać z tobą?- owinełam się ciaśniej czarną, satynową kołdrą.
- Zostań, proszę- złapałam go za ramię i przyciągnełam do siebie.
- Już spokojnie- zaczął się śmiać i ja też- zostanę. Mogę trochę kołdry jest zimno.- przytaknełam i odsunęłam się robiąc mu miejsce. Odwinełam się z kołdry i dałam mu kawałek.
- O czym był ten sen? - od pewnego czasu to było jego ulubione pytanie, kiedy przychodził mnie uspokoić.- Znowu ten sam czy inny?
- Powiem ci jutro.- mocnej wtuliłam się w jego ramię i kiedy zaczęłam zasypiać poczułam jej obecność. Nie chciałam otwierać oczu, aby jej nie przestraszyć. Jak zwykle poczułam jej rękę na włosach przy samym uchu.- Manika.- powiedziałam najciszej jak umiałam, nie otwierając oczu.- Jest tu Misza, nie może cię zobaczyć- poczułam zimny powiew na twarzy. Manika poszła.
- Ktoś tu był?- zapytał Misza zachrypniętym głosem- Czy to tylko sen?
- Nic takiego, śpij- pocałowałam go w czoło i wtuliłam się w niego.
~**~
Otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek 9.04. Czas wstawać. Usiadłam na łożku i spuściłam nogi na podłogę. Była przyjemnie zimna. Tanecznym krokiem przeszłam przez pokój i wyjęłam z szafy czarne podarte szorty i luźną koszulkę na ramiączkach.
- Lejla!- krzyknęła moja macocha z dołu- Radze abyś miała dobre wytłumaczenie zaistniałej sytuacji... Która zaistniała w moim domostwie... Dziś rano, znaczy rankiem... Koniec! Gówniaro za pięć minut masz być na dole!
- Tak udawaj, że jesteś mądra... I tak jesteś pustą lalą, która owinęła sobie mojego ojca wokół palca- mruczałam pod nosem idą do łazienki.
Myłam się dość długo. Ciepła woda dobrze koiła moje nerwy. Kiedy zeszłam na dół stała tam Amanda i mój ojciec.
- Mam nadzieje, że masz dobre wytłumaczenie...
BINABASA MO ANG
Wataha
WerewolfKim byłam kiedyś? Zwyczjną dziewczyną. Chodziłam do normalnej szkoły z normalnymi ( w miarę) ludźmi i ze zwyczajnymi nauczycielami. Oprócz tego, że moja mama nie żyje, niczym się nie wyróżniałam. Pewnie teraz myślicie kolejna książka o końcu normaln...
