Ostatni dług

40 4 1
                                        

   Monotonny dźwięk gitary elektrycznej obudził 15-letnią Kate. Dziewczyna nienawidziła poranków. Musiała wyjść do ludzi, do sztucznych uśmiechów znajomych, ukrytych pod maską nienawiści. Kate zawsze "ubierała" maskę przy ludziach. Kryła pod nią rozpacz i cierpienie, którymi bała sie dzielić z ludźmi.
  -Kolejny dzień...- powiedziała sama do siebie, siadając na łòżku.- ...czemu czas nie może stanąć w miejscu.
Wstała i poszła w stronę łazienki, deptając po drodze brudne ubrania w jej pokoju. Doszła do łazienki, i oparła ręce o umywalke.
-Jestem żałosna- powiedziała cicho, patrząc w lustro.
Przemyła twarz zimną wodą i znowu spojrzała w lustro. Czerwona od trądziku twarz, budziła politowanie. Kate nie mogła tego znieść. Nie śmiali się z niej w szkole, jednak czuła się z tym okropnie.
   By zakryć krosty, nałożyła cienką warstwę podkładu, żeby przywrócić skórze w miarę normalny wygląd. Od razu gdy skończyła, wróciła do swojego pokoju. Wzięła z podłogi zmięte czarne rurki i starą, lecz jej ulubioną, bluzkę. Pocięte ręce przykryła bluzą swojego chłopaka. Zakładając ją, przypomniała sobie ich ostatnie spotkanie. Mieszkał tak daleko... tęskniła za ciepłem jego ust na dekolcie, obojczykach, szyi i... na jej ustach. Brakowało jej jego uścisku, jego uśmiechu. Nienawidziła dystansu. Szczerze go nienawidziła. Kochała swojego chłopaka- cudownego Drake'a.
     Otarła łzę, która spłynęła jej po policzku i ostatni raz tego ranka spojrzała w lustro. Chude nogi, ukryty pod bluzką brzuch, naznaczony żebrami i smutna twarz. Ogromne, ciemne oczy, podkrążone od zmęczenia i narkotyków. Kate założyła kaptur, wzięła plecak na plecy i wyszła z domu. Na pociąg.
  ***
-Wisi mi już jebane 100zł!- krzyknął Mike.
-Stary...-zaczął Kenny- wiesz jak jest. Ona nic teraz nie ma.
-Gówno mnie to obchodzi!- nie dawał za wygraną Mike- mam dzieci i mieszkanie na kredyt. 100 zł to dla mnie kilka dni jedzenia. Chociaż tym sie nie muszę martwić.
-ehh...-westchnął Kenny.
Jego ręka powędrowała w stronę kieszeni. Mike obserwował każdy ruch kolegi z ogromną nadzieją w oczach. Po chwili Kenny wyjął pękaty od banknotów portfel i wyjął z niego 200zł.
-Masz- Kenny podał koledze banknot. Nie spojrzał mu nawet w oczy.
-Niech ...Bòg ma Cię w opiece- powiedział dławiący się łzami Mike.
-Żebyś ty jeszcze w niego wierzył- parsknął Kenny i wyszedł na zewnątrz, zostawiając zapłakanego mężczyznę.
-Żałosny typek-powiedział Kenny sam do siebie, zapalając papierosa.
"od jutra rzucam"- uśmiechnął się do własnych myśli, po czym wyjął telefon i wybrał numer.
-Ostatni raz ratuję ci dupsko z długów- powiedział beznamiętnie w słuchawkę.
-Dziękuję. Jestem Ci bardzo wdzięczna- usłyszał w słuchawce.
Kenny nie odpowiadając, rozłączył się.
-Niezły ze mnie aktor-powiedział sam do siebie, uśmiechając się.
Dla niego 200 zł to marne grosze, które wydaje na obiad  każdego dnia. A dla tej dziewczyny to ratunek... ale nie może jej pokazać, że mu to nie przeszkadza.
***
Kate szła juz na dworzec PKP. Serce waliło jej jak dzwon po odbytej rozmowie telefonicznej. To był jej ostatni dług.
   Stres niwelował Kurt Cobain w słuchawkach dziewczyny. Chciała jak najszybciej zapomnieć o tym co przed chwilą się stało.
"Amfetamina. Biała kròlowa"- pomyślała Kate. Mimo jej miłości do tej substancji, miała świadomość tego, że jeśli nie skończy z nałogiem, to musi przygotować się na śmierć. Jej życie mało ją obchodziło , ale musiała z tym skończyć dla Drake'a.
-Ciekawe co mnie dziś jeszcze czeka-pomyślała i wsiadła do pociągu- to będzie szalony dzień. Czuję to.
Uśmiechnęła się szyderczo, i zatopiła się w muzyce.
***
-Kate?- usłyszała za plecami.
Dziewczyna odwróciła się i...
-STEVE?!- niemalże zaczęła płakać ze szczęścia.- co ty tu robisz?
- A no jestem- uśmiechnął się.- Słyszałem, że PKP jest dla wszystkich a nie tylko dla kròtkowłosych brunetek o imieniu Kate.
Oboje szczerze sie zaśmiali.
-W ogóle się nie zmieniłeś Steve.-powiedziała nastolatka- tęskniłam.
-Ja też- odpowiedział Steve.- Chodź no tu do mnie.
Chłopak stał z otwartymi ramionami, i Kate rzuciła się w jego objęcia. Poczuła jego szorstką brodę na czubku głowy, i spływające bo jej plecach jego długie włosy. Czuła niesmowitą radość. Tyle sie już nie widzieli.
-Opowiadaj co u ciebie- powiedział Steve po zakończeniu uścisku.
"Co u ciebie?" powtórzyła jego pytanie w myślach Kate. Mówić czy nie? Za dużo do opowiadania, ale może jednak. Tylko od czego zacząć? Czy w ogòle zaczynać?
-Co u mnie? To samo tylko w podwòjnej dawce- powiedziała zdecydowanie Kate.
-Chcesz o tym pogadać?- spytał chłopak ze szczerym wspòłczuciem w głosie.
Chcę czy nie? Tysiące myśli przelatywało przez głowę Kate. Może lepiej uciec na koniec pociągu  i zatopić się w fabule książki.
-Wiesz...- w końcu zebrała się by odpowiedzieć- za dużo spraw. Za mało czasu.
-Rozumiem- odpowiedział Steve- co powiesz na tą sobotę o 19?
-Powinno mi pasować.
-Spotkajmy się u mnie w domu- podsumował chłopak.
-Okej..- powiedziała Kate- słuchaj...
-Hm?- odpowiedział z zaciekawieniem chłopak.
-Chciałabym spędzić resztę tej podróży sama.
-Nie ma sprawy Kate-powiedział chłopak, przyciskając ją do siebie.
-Do zobaczenia Steve- powiedziała nastolatka, uwalniając się z jego objęć
-Papa Kate- odparł chłopak.
Kate mogła w końcu pobyć sama.
-nareszcie...- powiedziała sama do siebie, i zaczęła czytać książkę. -Tego mi było trzeba.

Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: Jun 16, 2016 ⏰

¡Añade esta historia a tu biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

ONADonde viven las historias. Descúbrelo ahora