Rozdział 1: Od początku

829 51 5
                                        

Uwaga tu jest część informacyjna! Ta książka opowiada losy Hikarie, tu dowiecie się co działo się z resztą przez te dziewięć miesięcy nieobecności Electro. Nie przedłużając, zaczynamy!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Siedziałam na dmuchanym materacu, w basenie, popijając oranżadę. Mimo moich usilnych starań, moje długie, czekoladowo brązowe włosy, i tak pomoczyły się lekko. Moje duże, ciemnobrązowe oczy uważnie śledziły, poczynania mojego ojca, który urządził grilla. Był dobrym ojcem, czasami trochę zakręconym, byłam jego oczkiem w głowie. Mój wzrok przeszedł na biały samochód mojej matki, która znów miała wyjeżdżać do pracy. Była dobrą kobietą, i co najważniejsze, wspaniałą matką. Zamyśliłam się. Niedługo pójdę do nowej szkoły, niedawno się przeprowadziliśmy. W głębi duszy, miałam nadzieję, że osoby z tej szkoły, nie będą traktować mnie tak jak w mojej starej szkole. Tam wszyscy mieli wbitą jedną zasadę, jak człowiek ma pieniądze to jest zły. W rzeczywistości wcale tak nie było, zwykle jestem ciepła, i miła, tyle, że tam nie miałam tego komu okazać, nie miałam przyjaciół. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk gniecionej karoserii, pisk opon, i donośny huk. Po tym wszystkim rozbrzmiał donośny wrzask mojego ojca. Niczym torpeda wybiegłam z basenu, i skierowałam się w stronę ojca. Gdy dotarłam na miejsce zaniemówiłam. Za zakrętem stał tir, nie byłoby w tym nic strasznego gdyby nie to, że przygniótł on samochód mojej matki. Nie mogłam nic zrobić, mój ojciec podbiegł do samochodu, a ja stałam, i patrzyłam na całe zajście. Koledzy mojego ojca wezwali policję, pogotowie, i straż pożarną. Stałam z boku, i patrzyłam na to, jakbym nie istniała. Widziałam jak wynoszą ciało mojej matki w czarnym worku. Nie płakałam, byłam w takim szoku, że ledwo oddychałam. Kierowca tira, oczywiście przeżył, w przeciwieństwie do mojej biednej matki.

PaktWhere stories live. Discover now