Prolog

4.4K 220 10
                                        

Privet Drive, pedantyczna ulica w której wszystko jest zwyczajne, normalne. Był lipiec ale mimo to padał deszcz, wszyscy siedzieli w domach...no prawie wszyscy. Jak to mówią od każdej reguły jest wyjątek. Był nim Harry Potter Chłopiec-który-przeżył, jedyna nadzieja czarodziejskiego świata itd. najbardziej bawiło go to że jeszcze przed miesiącem był dla wszystkich szaleńcem i kłamcą a teraz był ich nadzieją ma lepsze życie. Odkąd wrócił do domu na wakacje ciągle się włóczył z nadzieją że jakiś śmierciożerca przybędzie i zabierze do do Lordziny, nie działo się tak jednak co go niezmiernie irytowało. Przed oczami miał obraz z tamtego dnia kiedy Syriusz wpadł za zasłonę w ministerstwie. Harry się załamał po tym wydarzeniu, mało sypiał wyglądał jak śmierć, rozmyślał właśnie nad swoim życiem gdy tuż przed nim pojawił się czarny płomień a z nieco wyleciał pergamin o takim samym kolorze jak ogień. Harry nieco zdziwiony( bo w końcu pada sobie deszczyk i nagle BUM i jest płomień) wziął pergamin. Na nim było napisane czerwonym atramentem, pochylonym pismem to zdanie
Czekamy na ciebie bądź jutro o 20 w parku sam, nie chcemy cię zabić


Harry Potter I dziecko piekieł Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz