życie bywa trudne

46 5 1
                                        

Dwa lata później...

W trakcie lekcji nie mogłam się skupić myśli uciekały mi zupełnie gdzie indziej... Nawet przez myśl nie przeszło mi co stanie się w najbliższych godzinach i jakie będzie to miało skutki w najbliższej przyszłości.

Na dwudziesto minutowej przerwie jak zwykle wyszłam na główny hol by sprawdzić tablice ogłoszeń. Gdy nagle z bocznego korytarza niczym zjawy wyłoniły się Diana, Noemi i Allegra. Udawały moje najlepsze przyjaciółki, ale wszyscy wiedzieli, że obracają się w okół mnie tylko dla spisania pracy domowej czy prośby zrobienia za nie projektu z biologii czy z chemii. Znowu zaczęły się żalić jakie one to są biedne i że nie mają czasu na zrobienie pracy domowej, bo pomagają biednym szczeniaczkom w schronisku. W tym momencie po prostu krew mnie zalała. Tak bezczelnie kłamać w żywe oczy?! Miała ochotę wykrzyczeć im co o nich myślę, że wszyscy wiedzą jakie to są kłamliwe żmije. Niestety zdobyłam się tylko na :
- Przepraszam was spieszę się.

Nagle zakręciło mi się w głowie. Słyszałam tylko „Hej co się stało? Katniss obudź się!". Ocknęłam się kilka może kilkanaście minut później. Dziewczyny zaprowadziły mnie do pielęgniarki a potem powiedziały o tym dyrektorowi. Pielęgniarka powiedziała że wszystko w porządku potem wypytywała się czy jadłam śniadanie i takie tam. A gdy powiedziałam, że tak zapytała.

- Czy nie pokłóciłaś się z przyjaciółkami? Nie zerwałaś z chłopakiem?

- Nie, a dlaczego pani pyta?

- Może masz jakąś trudną sytuację w domu? Możliwe że to z jakichś emocjonalnych problemów w tym wieku to się często zdarza.

Opowiedziałam jej o tym wszystkim o mamie o jej śmierci i o tym, że nie było i nie jest to dla mnie łatwe. Pani najwyraźniej przejęła się moją historią. Pytała czy nie chce o tym porozmawiać z psychologiem i że powinnam kilka dni zostać w domu. Potem próbowała się dodzwonić do mojego taty lecz on nie odbierał. Pani Evie gdy wreszcie dodzwoniła się do niego, nakazała by po mnie przyjechał. Tata był zapracowany i powiedział że nie może i że jak chce to mogę wrócić do domu sama. Pani Evie zrobiła mu wtedy awanturę że jakim on jest ojcem i jeżeli praca jest o de mnie ważniejsza, w takim razie ona zgłosi to do dyrekcji. O dziwo to podziałało. W gruncie rzeczy powiedział że teraz nie może mnie odebrać, ale koło godziny szesnastej po mnie przyjedzie. Była dopiero czternasta więc następne dwie godziny spędziłam na rozmawianiu z pielęgniarką. W trakcie tych rzekomo dwóch godzin dowiedziałam się że miała ona córkę i męża, ale zginęli w wypadku. Byłam zdziwiona że opowiada to prawie nie znanej uczennicy. Pewnie po prostu musiała się wygadać i w sumie ją rozumiem. Jak dotąd jedynymi osobami wiedzącymi o mojej trudnej sytuacji w domu była moja wychowawczyni oraz najlepsza przyjaciółka Wren która mieszka w Anglii. Ostatni raz widziałam ją kilka miesięcy po śmierci mamy. Od tamtego czasu nie miałam głowy do organizowała przyjazdu zagranicznej przyjaciółki.

O szesnastej powiedziała mi że bym poszła się ubierać a potem bym na nią poczekała.

Kiedy na nią czekałam widziałam taką małą dziewczynkę. Była ona razem z rodzicami bawiła się z nimi, śmiała. Przypomniała mi się chwila kiedy razem z mamą i tatą biegaliśmy po parku tak bez trosko, rzucaliśmy liśćmi, zbieraliśmy kasztany. Czułam się tak błogo, jak małe dziecko. Mama bardzo nie chciała mieć liści za kołnierzem więc uciekała przed tatą. Potknęła się o jakiś durny kamień i upadła na ziemie. Mocno uderzyła się w głowę, była nieprzytomna. Zadzwoniliśmy po karetkę. Kilkanaście dni potem mamy już nie było. Wszystko przed ten kretyński kamień jak by nie on, to bawiła bym się teraz tak samo jak ta mała dziewczynka.

- O jesteś. Dzwonił do ciebie tata?

- Nie, jeszcze nie... O... to on... już jest.

Chciałam do niego pójść, ale pani Evie mnie zatrzymała. Tata musiał do mnie podejść. Było widać że był na mnie bardzo zły. Przez całą drogę w samochodzie nie odezwał się do mnie ani słowem. Gdy wróciliśmy do domu zjedliśmy obiad z mikrofali, a potem tata zaczął.

- Wiem córciu że jest to dla ciebie trudny okres, tak jak i dla mnie, ale nie możesz tak robić.

- Co robić?

- Wiem że zrobiłaś to by zwrócić moją uwagę. W rodzinie trzeba być szczerym, to pods...

Rozpłakałam się. Jak on mógł tak pomyśleć? Ja? Dlaczego miała bym tak robić?. Zamknęłam się w swoim pokoju, położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą. Miałam dosyć swojego marnego życia.

Następnego dnia rano tata zrobił mi przepyszne śniadanie i przeprosił za to co wczoraj powiedział

- Oddaliliśmy się od siebie. Może pogramy w jakąś grę razem, we dwójkę. Może to nie to samo co z mamą, ale też będzie fajnie.

- No dobra.

Nie wiedziałam że z tatą można się tak dobrze bawić. Ciągle się śmialiśmy było super. O mało zapomnieliśmy o obiedzie, nawet nie zrobiliśmy się głodni.

]tU

Przystanek - Życie w miejscuDes histoires addictives. Découvrez maintenant