-Sai, skończyłaś już?- Zniecierpliwiona Misao tupała nogami, pochylając się nad pracującą ocelotką.
-Uważaj, bo za chwilę zlecisz- pouczyła ją Selenia, zapobiegawczo przysuwając się między nią a barierkę.
Stały na dachu, a właściwie ''górnym tarasie'' jak lubiła go nazywać Saiha- czyli po prostu najwyższym punkcie wzgórza, w który wbudowany był dom ocelotki. Można było na nie wejść z wnętrza budynku, a sam taras był ogrodzony.
-Przecież to wzgórze!- Misao wydęła policzki - Nawet gdybym spadła, po prostu bym się sturlała.
-Tak, bo jesteś mała i okrągła- Saiha niespodziewanie się podniosła i korzystając z nieuwagi tygrysicy, zaatakowała ją śmiertelnymi łaskotkami.
-Ayyyhahaha przesssstahaha- Królowa zaczęła pokładać się ze śmiechu, próbując odpędzić się od ocelotki- Wcalehahaha nie jestem hhhahaha okrągła!- wykrztusiła.
-Nie jesteś, nie jesteś, tylko się droczę- uśmiechnęła się Saiha i zaprzestała tortur. Spojrzała na swoją pracę z zadowoleniem- Skończyłam. Kto chce pierwszy?- spojrzała na swoje przyjaciółki.
-Jeszcze się pytasz!- Misao znów nadęła policzki- Nikt nie jest pierwszy przed królową!- zarządziła i przysunęła się do teleskopu. Pozostałe trzy przyjaciółki tylko wymieniły rozbawione spojrzenia.
Bo to w istocie teleskop Saiha pracowicie składała przez ostatnie pół godziny. Z racji, że szykowała się specjalna noc meteorytów (w Transylwanii występują częściej niż w innym miejscach, bo kosmiczne skały wpadają tam przez niedomknięte szpary do innych światów) Sai, entuzjastka kosmologii i kamieni, zaprosiła przyjaciółki na noc z teleskopem.
-Saiiiii- Misao zajęczała- Nic nie widać!- odsunęła się zdegustowana.
-Jak to?- zdziwiła się Saiha- Pokaż mi to- mruknęła.
-Ehm...Sai...nie chcę nic mówić ale...- Yo Bam podniosła wzrok znad ekranu telefonu- Czy nie powinnaś czasem tego...o tego tutaj..- wskazała na zatyczkę od rury teleskopu- ...no wiesz...zdjąć?
Saiha zrobiłą przez chwilę niezbyt mądrą minę, strzeliła sobie ręka w twarz i natychmiast zdjęła zabezpieczenie.
-Teraaaaaz. Mój ogar widze na wysokim poziomie- teatralnie westchnęła, przesuwając się. Selenia tylko pokręciła głową.
-Wooooow- Misao wydała tylko z siebie głośny jęk zachwytu, gdy przytknęła oko do wizjera- Niesamowite! Ale ich dużo....
-Nie mieliście chyba za bardzo gwiazd tam na dole, co?- Saiha uśmiechnęła się delikatnie patrząc na podekscytowaną królową.
-Dzisiaj będzie ich całkiem sporo- Kimchi pokazała ekran telefonu z mapą nieba- Prognozy przewidują najwięcej meteorytów koło 22- 23.
-A piszą coś o bramach?- zainteresowała się ocelotka, przysuwając się do przyjaciółki.
-Tak, chyba będzie można zobaczyć ze dwie czy trzy...- odparła Yo Bam.
-Do Asgardu będzie?- zapytała Selenia, patrząc na ekran.
-Mhm, patrz, tutaj, ta duża żólta- uśmiechnęła się Saiha- Jest też do Szóstego wymiaru, do Thaki....o patrzcie, będzie też ziemia- ucieszyła się widząc znajomą, zieloną gwiazdę.
-Hej, dziewczyny! Chyba się zaczyna! Heeeeeej!- Misao zaczęła podekscytowanie podskakiwać i krzyczeć.
-Już? Niemożliwe...- zdziwiła się Selenia odrywając wzrok od ekranu- Jeszcze przecież....
VOUS LISEZ
Reunion
AléatoireHistoria o ponownym spotkaniu Saihy i Matta. Z udziałem Kuraneko, świetlików, stażystów i losowych przechodniów. Za długa na shorta, więc idzie jako osobne opo ::D PS. Nie podobał wam się ziemniak, to teraz macie pieseła. Woof woof
