Nazywam się Zuzia mam 17 lat. Właśnie przeprowadzam się do ojaca którego nienawidzę po tym jak zostawił mnie i mamę. Moja mama nie żyje jej pogrzeb był zaledwie 2 dni temu. Wkurwiało mnie to że muszę mieszkać z nimi.
Z tego co się dowiedziałam od ojca ma żonę która ma syna Kacpra w moim wieku.
Nie chciałam tam jechać. Nie chciałam patrzeć się na jego i jego kobiete z tym całym Kacperkiem. Ale skoro nie byłam jeszcze pełnoletnia to musiałam z nimi mieszkać. W progu drzwi domu stała kobieta.
-Witaj jestem żoną twojego taty.
-Hej Zuza jestem.
-Wejdź proszę. Zaraz zawołam Kacpra.
Rozejrzałam się po domu. Był bardzo duży i ładny. Taki jasny.
Lubiałam takie pomieszczenia. Ze schodów schodził już Kacper. Przez przypadek machnęłam niechcący ręką i uderzyłam go w jego,, kolegę".
-Aaaa!- krzyknął Kacper.
-Co się stało? - Spytała matka Kacpra.
-Nic proszę pani poprostu uderzyłam niechcący tam gdzie nie trzeba.
-Patrz co robisz wariatko.
Kim ty wogule jesteś?-Spytał
-Zuza jestem córką twojego ojczyma- odpowiedziałam patrząc jak zwija się z bólu.
-Aha czyli jesteś...-nie dokończył
-Twoją siostrą... nie nie dokońca.
Po rozmowie usiadłam do stołu w jadalni. Czekałam na ojca który lada moment miał zjawić się w domu. Hana( mama Kacpra) przygotowywała obiad, Kacper siedział u siebie w pokoju.
-Hana a gdzie jest mój pokój? - Spytałam.
-Na górze. Zapukaj do Kacpra on
ci powie dokładnie.
Weszłam po schodach na górę. Szukałam pokoju Kacpra. Po paru minutach znalazłam.
-Puk, puk.- zapukałam
-Proszę.
-Hej pokażesz mi gdzie jest mój pokój?- Spytałam grzecznie.
-Choć za mną.
Mój pokój był na końcu korytarza. W środku był całkiem spory. Ściany były w kolorze białym. A szafa miętowa. Postanowiłam wypakować swoje rzeczy.
Była 15:37 do domu wszedł ojciec. Zbiegłam szybko ze schodów i przywitałam się. Ojciec uściskał mnie i spytał co u mnie. Rozmawialiśmy ze sobą chyba przez godzinę.
Wieczorem Hana i ojciec pojechali na zakupy podobno mieli wrócić za dwie godziny. Siedziałam w swoim pokoju. Wszedł do niego Kacper.
-No hejka.- przywitał się ze mną.
-Hej- trochę się zdziwiłam.
-Jesteś... taka piękna. - powiedział po chwili bawiąc się moimi włosami.
-Co ty wyprawiasz?!-krzyknęłam
-Zakochałem się. Przecież nie jesteśmy rodzeństwem.
-No nie - przyznałam mu rację.
Sorry za te wszystkie błędy i wgl.ale starajcie się nie zwracać na to uwagi. Kocham was. Pozdrawiam serdecznie Zuze.
