*1*

25 3 1
                                        

Każdy dzień w tej szkole to koszmar, niestety jeszcze dwa lata z tymi przygłupami. A to wszystko przez to, że moim idolem jest Justin, że mam inny własny styl, że próbuje być kreatywny.? Czy taka osoba to nie człowiek.?  Śmiechu warte to wszystko, ale ja nie odpuszczę, nie będę rezygnował z czegoś co kocham, bo komuś się to nie podoba, w sumie to jakiejś połowie szkoły, a może większości. W każdym bądź razie z dnia na dzień moja psychika staje się coraz słabsza i daje górę bezsilności, która włada moim ciałem. Staram się być twardy i nie pokazywać słabości. Mieli by kolejny powód do szydzenia ze mnie, a to wykończyło by mnie już totalnie na amen. Przyjaciół też nie mam, niedawno wraz z rodzicami przeprowadziłem się do Londynu z Polski, gdzie nie miałem życia przez mój styl i idola. Przyjechałem tu z zamiarem spokoju i czego się doczekałem.? Ten świat to jeden wielki popieprzony bałagan, którego Bóg nie jest w stanie ogarnąć. Ludzie to potwory, no może z wyjątkiem moich rodziców, którzy wspierają mnie i pomimo tego wszystkiego zachowują wciąż zimną krew, bardzo im za to dziękuje.

-Nicholas słonko, zejdź proszę na dół, już 7 rano spóźnisz się do szkoły i znów będę wzywana- wołała z dołu mama. O nie znowu się zaczyna. Poniedziałek. To oznacza, że muszę iść tam do tego piekła i kolejny dzień przeżywać to samo.

-Mówiłem Ci już mamo, że nigdzie nie mam zamiaru iść, szkoła jest najmniej chętnie odwiedzanym przeze mnie miejscem- oznajmiłem.

-Synku, rozumiem Cię ale nie możesz, spaprać całego swojego życia przez bandę jakiś debili, którzy szydzą z Ciebie- powiedziała rodzicielka, stojąc u progu drzwi.- No wstawaj i leć się ogarnąć, za 10 minut widzę Cię na dole na śniadaniu. 

Byłem bardzo zły. 'Rozumiem Cię'?! Co to miało znaczyć?! Rozumie mnie?! Bardzo śmieszne, tylko że ona nie musi iść tam i przeżywać tego co ja całe 8 godzin, tylko jedzie sobie do firmy i w spokoju pracuje sobie podczas kiedy ja cierpię. W każdym bądź razie nie mam już siły do tego by się kłócić. Poszedłem do łazienki, szybko się ogarnąłem po czym ubrałem pierwsze lepsze dresy i koszulkę ze Spongebobem, lubiłem tą bajkę, pomimo, że miałem 17 lat. Wziąłem plecak i zbiegłem na dół do mamy. Czekała już na mnie z wcześniej przygotowaną jajecznicą i kanapkami do szkoły. Zjadłem po czym ubrałem buty i żegnając się z mamą, wyszedłem wolnym krokiem na przystanek autobusowy z pod którego odjeżdżał autobus do szkoły, cały wypełniony tymi hienami. Gdy autobus podjechał powolnym krokiem wszedłem do środka wraz z innymi i zatrzymując się przy kierowcy, okazałem kartę miejską, po czym zająłem miejsca na samym końcu. Z racji tego, że do szkoły było ponad 20 minut drogi włączyłem sobie na słuchawkach playlistę z piosenkami Justina, i odpaliłem Instagrama, gdzie zobaczyłem kolejną masę hejtów pod nowo dodanym zdjęciem i może ze dwa naprawdę miłe komentarze. Jak szybko wszedłem na niego tak szybko go wyłączyłem i postanowiłem powtórzyć do dzisiejszej klasówki z biologii. Jeszcze nie wiedziałem jaki koszmar wydarzy się tego dnia..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Siemaneczko miśki! ;3 mam nadzieję, że się podobało. Dopiero zaczynam i liczę na jakieś miłe komentarze z waszej strony! Byłoby miło! Niebawem pojawi się nowy rozdział! Ściskam i pozdrawiam!

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 27, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

BoyBelieberWhere stories live. Discover now