Nieznana część 1

37 1 1
                                        


O wiersz prosisz mnie piękny
Lecz wyjdzie on jak kwiat zwiędły
Trzymam ołówek w dłoni
Główny bohater już na scenie się kłoni
Sensu wiele tu nie znajdziesz
Ale od słów zbladniesz
Samotnik tak zwie sie chłopiec
Przerażający zaczyna chrypieć
Do lasu się wybiera sam
Wszystkie szczegóły opowie nam
Już powoli zapada mrok
On idzie na drogę skierowany ma wzrok
Idzie sam bez wytchnienia
W tej przygodzie nie ma przeoczenia
Jego serce zaczyna przyśpieszać
Widok tej istoty oczy okaleczać
Idzie dalej nie ma odwrotu
Na ciele pojawiają się krople potu
Podchodzi do niej i wita się czule
Ileż prostoty jest w tym szczególe
Ona za rękę go chwyta
On o nic nie pyta
Idą razem tam gdzie nieznane
Jak subtelnie ukazane
Rozmawiają mało ze sobą
Nie wiadomo czemu nazwał ją Sową
Nasz bohater uśmiech ma na ustach
W jej oczach to istna rozpusta
Idą pewnie ze łzami w powiekach
Ona i on każdy ucieka
Dochodzą do miejsca przeznaczonego
Samotnik nie udaje samotnego
Chwyta Sowę w pasie szybko
I całuje ją są blisko
Zaczyna mówić swe grzechy
Było ich wiele to nie są pociechy
Wbija nóż w swój bok
Od śmierci jest o krok
Sowa swe modły odprawia
Ale jego ciała nie naprawia
Już mu się zdaje że umiera
Że jego istnienie ktoś ściera
Lecz wtedy wstaje nie czuje bólu
Sowa mówi chodź do mnie mój królu
Idą dalej wieczna ich droga
Ich dusze ogarnęła trwoga
Jest też dobre zakończenie
Proszę go o dokończenie
Są szczęśliwi za rękę idą
Teraz nigdy już nie zginą


O Sowie i SamotnikuStories to obsess over. Discover now