Obudziło mnie chrapanie moich współlokatorek. Była piąta nad ranem. Pięknie, już nie zasnę. Od jakiegoś czasu miałam kłopoty ze snem, a mieszkanie z innymi mi nie pomagało. Stwierdziłam więc, że nie będę marnować czasu i poczytam książkę. Sięgnęłam po mugolską pozycję ,,Gwiazd naszych wina''. Wbrew pozorom czytałam też coś poza podręcznikami, choć i tak większość szkoły by w to nie uwierzyła. Prawdą jest jednak, że większość czasu spędzam z nosem w książkach. Co innego miałabym robić? Nie udało mi się znaleźć w czarodziejskiej szkole przyjaciółki z prawdziwego zdarzenia, z którą mogłabym spędzać czas. Oczywiście, miałam Harry'ego i Rona, ale to w końcu chłopcy, przyjaźń z nimi różni się od tej kobiecej. Na dodatek z Weasley'em dzieje się ostatnio coś dziwnego, nie umiem rozszyfrować jego zachowania. Przejmuje się wszystkim co mówię, często na mnie patrzy a gdy go na tym przyłapię robi się czerwony jak burak. Czy to możliwe że Ron...zakochał się we mnie? To niedorzeczne. Nie. Nie ma szans. Jesteśmy przecież przyjaciółmi. A może jednak... Jeśli to prawda...to będą problemy. Ja traktuję Rona jak przyjaciela. Najlepszego, ale jednak przyjaciela. Nie mogłabym mu tak po prostu powiedzieć że nie ma szans, wiem że wziąłby się do siebie. Ale jeżeli będę musiała to mu powiem, nie mogę go zwodzić. Gdyby był Fredem... Wtedy na pewno mógłby na coś liczyć. Chwila! Czemu ja o tym pomyślałam?! Że ja i Fred?! Przecież on by na mnie nawet nie spojrzał. A nawet jeśli to Ron by mnie zabił. Albo jego. Albo oboje... Więc może to i dobrze że to niemożliwe... Nieważne, chłopcy to nie moja działka, nie przyciągam ich, nie umiem z nimi rozmawiać, nie mówiąc już o flirtowaniu. Dlatego właśnie zostanę przy, co znam u rozumiem - przy książkach.
***
Zeszłam do Pokoju Wspólnego na chwilę przed lekcjami. Na fotelach czekali już Ron i Harry, więc dosiadłam się do nich.
-Słuchaj, na pewno dasz sobie radę na meczu, ostatnio wiele ćwiczyłeś i jestem pewien że pokonamy Ślizgonów. – przekonywał Rona Harry – O, cześć Hermiona!
-Cześć –bąknął Ron spuszczając wzrok.
-Dalej przejmujesz się tym meczem ? Daj spokój będzie dobrze.
-Tak, łatwo ci mówić jak będziesz sobie siedzieć na trybunach. –odburknął Ron
-Skoro tak się przejmujesz to po co ty w ogóle grasz w tego quiddicha? Martwisz się nim gorzej niż Voldemortem.
-Ciiiiiii! Zwariowałaś ? Nie mów o tym przy ludziach.
-Jest coś o czym mogę przy tobie mówić ?
Ron wymamrotał coś pod nosem, nie próbowałam nawet zrozumieć.
-Ale ty dzisiaj jesteś drażliwy! Pójdę usiąść gdzieś indziej bo nie mam ochoty znosić twoich humorów.
Wstałam z fotela dokładnie w momencie, gdy Fred Weasley wszedł do pokoju. Muszę przyznać że wyglądał bardzo dobrze. Nie z jakiejś konkretnej przyczyny, po prostu zwróciłam uwagę na jego rude włosy od których odbijało się światło słoneczne docierające do pokoju przez okno oraz jego jak zwykle roześmiane oczy... Stop! Czemu ja znowu tak o nim myślę? Przecież on nie może mi się podobać, a co ważniejsze ja nie podobam się jemu, więc nie było tematu.
-Hej Hermiona. –wyrwał mnie z zamyślenia o Fredzie on sam
-H-hej – wymamrotałam lekko zaskoczona
-Widzę że opuszczasz mojego cudownego brata. Masz go dosyć? Myślałem że ze już prawie ze sobą chodzicie...
-Tak, tak bardzo śmieszne.. To się nigdy nie zdarzy.
-Hmm... nie powiem żebym był zawiedziony.
-C-co ? –kolejny raz w przeciągu paru minut zająknęłam się – Co masz na myśli ?
-Nic takiego. – odpowiedział posyłając mi ten swój cudowny, łobuzerski uśmiech
-Czy ja... podobam ci się? – zapytałam zanim zdążyłam pomyśleć. Jak ja mogłam coś takiego powiedzieć?! Co on sobie teraz o mnie pomyśli ?! Jak ktokolwiek może twierdzić że jestem mądrą osobą jak robię coś tak idiotycznego?
-No, no, no. Odważne teorie wysuwasz panno Granger. – odpowiada zawadiacko ale mimo wszystko delikatnie się rumieni.
Przyglądamy się sobie przez chwilę nie mówiąc ani słowa. Nie jest to jednak niezręczna cisza, raczej dość nietypowa.
-Ekhem! – słyszę za sobą chrząknięcie Rona – wybierasz się na lekcje czy zamierzasz cały dzień stać tu i flirtować z moim bratem?! – po głosie słyszę że jest zdenerwowany.
-Ronaldzie Weasley, nie musisz się martwić o moją edukację. – odparłam, próbując opanować zirytowanie. Dlaczego musiał nam przerywać akurat w takim momencie ?! – I nie żeby to był twój biznes, ale nie flirtuje z Fredem.
-Serio ? A już miałem nadzieję...-Fred zaśmiał się i odszedł do swojego brata bliźniaka George'a.
Ron patrzył na mnie oskarżycielsko.
-No co ?! – odwróciłam się i poszłam na lekcje jak najszybciej by uniknąć Rona.
***
Przez cały dzień myślałam o tym, co się stało rano. Byłam jak te dziwne zakochane dziewczątka. Ale ja nie byłam zakochana, to przecież do mnie niepodobne. Dlaczego ja to powiedziałam? Pewnie Fred teraz pomyśli że mi się podoba. Nie dość że uważa teraz że jestem żałosna to jeszcze Ron będzie teraz chodził obrażony... Na dodatek źle uwarzyłam eliksir na zajęciach Snape'a. Taaak, chłopacy to same kłopoty.
-Uważaj co robisz szlamo! – wyrwał mnie z zamyślenia pogardliwy głos Ślizgona mieszającego miksturę obok mnie – Nie wsadzaj swoich obleśnych włosów do mojego wywaru!
Zignorowałam go, takie odzywki ze strony Slytherinu to nic nowego.
-Przymknij się Crabb. – powiedział znudzonym głosem nie kto inny jak... Draco Malfoy.
Czy mi się dobrze wydaję czy on mnie właśnie ,,obronił'' ?
-Zostałeś fanem szlam, czy jak ? – odgryzł się Crabb
-Po prostu chcę żebyś się zamknął. Dotarło? – odparł Malfoy po czym powrócił do swojego eliksiru.
Pewnie po prostu ma zły dzień, on nie wygląda na takiego co by kiedykolwiek miał dobre. Nie wnikam. Jeszcze jedna dziwna rzecz dzisiaj i naprawę zacznę się niepokoić.
-------
Witam w pierwszym rozdziale tego odgrzewanego kotleta. Całą ta historię zaczęłam pisać już trzy lata temu i od dawna planowałam, że kiedyś uda mi się ją skończyć. Początkowo publikowane pod adresem http://bittersweet-spell.bloog.pl/, gdzie znaleźć można 9 rozdziałów, nie polecam ich jednak czytać, to, co publikuję teraz jest zedytowane i - mam nadzieję - z mniejszą ilością błędów i większym sensem. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się to zakończyć, bo zarys historii mam, tylko chęci zawsze brakowało. A i jeszcze jedno. Wiem, że okładka jest bardzo nieudolna, ale moje zdolności graficzne nie istnieją także... sorry taki mamy klimat, czy coś xD
YOU ARE READING
Bittersweet Spell
FanfictionHermiona Granger. Mugolaczka, kujonka,odludek. Czy aby na pewno? Zdrada, miłość, nienawiść, spisek czyli typowa telenowela z Hogwartu rodem.
