Usiądź, mój drogi wędrowcze.
Bez odpowiedzi spocząłem na starym, zniszczonym krześle.
-Opowiedz mi, jak tu zabłądziłeś.
Zmrużyłem oczy, próbując wyczuć spisek bądź podstęp, lecz ta kobieta wydawała mi się uczciwa. Zacząłem więc bez pośpiechu opowiadać.
-Szedłem przez Wodnistą Ścieżkę, głównym szlakiem, w celu odwiedzin mojego starego znajomego- zerknąłem na starą brunetkę i, po spostrzeżeniu prawdziwego skupienia malującego na jej twarzy, kontynuowałem. - Dotarłem do rozwidleni dróg. Kumpel nie ostrzegł mnie, w którą stronę mam iść. Poszedłem więc niewłaściwą drogą, a gdy ujrzałem twój dom, zrobiło mi się ciepło na sercu, że ktoś tu mieszka i wskaże prawidłową drogę.
-To wszystko? - zapytała kobieta.
-No, tak.
-Aha.
W tym momencie rozmowa uległa w martwym punkcie. Nie odzywaliśmy się do siebie, ba, nawet nie próbowaliśmy. Nie przeszkadzała mi ta cisza, nawet ją polubiłem. Pomyślałem jednak, że przyszedłem tu po to, aby dowiedzieć się, jak się stąd wydostać. W końcu po to opowiadałem tę historię. Byłem więc zmuszony przerwać błogą ciszę.
-Jak się stąd wydostać? - zapytałem, nie patrząc na nią, jednak chwilę później podniosłem wzrok. Byłem trochę zmieszany, nie lubię rozmów.
-Musisz wyjść na Srebrną Polanę, później kieruj się na wschód, a wyjdziesz na właściwą ścieżkę. - powiedziała brunetka z nutą smutku.
-Dzięki. Ja już będę iść. - powiedziałem, zbierając swoje rzeczy z pod krzesła. Wyszedłem dziarskim krokiem, i ostatni raz spojrzałem na tajemniczą kobietę. Na jej twarzy malował się smutek, a łzy ciurkiem leciały po oczach. Powiedziała coś, ale nic nie usłyszałem, nawet nie byłem pewny, czy wzrok spoczywał na mnie czy na czymś innym.
