Set czekał. Nienawidził tego, ale został to tego zmuszony. Czy jest coś gorszego niż bezczynne czekanie aż w końcu okaże się, jaka kara czeka go za swoje przewinienia? Jedynym uderzeniem mógł powalić pilnującego go strażnika i wejść to sali, w której bogowie decydowali, przez jaką torturę mógłby przejść. Lecz posłuszeństwo wobec Wielkiego Ra zmusiło go do stania w miejscu i czekania. Leniwie popatrzył na strażnika. Był to demon, którego sam schwytał. Istota była o głowę większa od Seta. Pokrywały go czarne łuski, a na głowie miał czerwone rogi. Kiedy demon spojrzał na boga w jego małych żółtych oczkach pojawił się lęk. Ścisnął mocniej włócznię, którą dzierżył dłoniach. Set tylko prychnął pogardliwie. Kto kazał temu czemuś strzec jego? Wielkiego boga, który zabił Ozyrysa. Boga, który władał Egiptem przez dwadzieścia lat. Boga, który strzeże słonecznej barki boga - słońce przed straszliwym wężem Apopisem?
- Wciąż trzymasz się na nogach. - Rzekł przeciągając leniwie litery. - Pogratulowałbym ci, ale obawiam się, że gdybym spojrzał ci prosto w oczy leżałbyś już martwy, Poczwaro!
Demon przełknął głośno ślinę. Żałował teraz, że zgłosił się, jako strażnik. Teraz już było wiadome, kogo miały pilnować demony przed nim. Bogowie przestali wymawiać imię więźnia po dziesiątym razie.
- Ja...tylko...- Wycharczał.
- MILCZ JAK DO MNIE MÓWISZ!- Poczwara skuliła się przerażona, a Set zaśmiał się w myślach z tego, co przed chwilą powiedział. - Jak ci tam było? Krutus?
Demon przytaknął kiwnięciem głowy.
- Więc Krutusie, pozostań w takiej pozycji jak jesteś, a nic ci się nie stanie. Ale nie obiecuje.- Dodał po chwili.
Sianie strachu i paniki. To były jedne z jego ulubionych form rozrywki. Kiedyś zamienił się w węża i wślizgnął się do domu jednego z budowlańców piramidy. Człowiek wystraszył się tak bardzo, że został zwolniony ze swoich obowiązków do czasu, kiedy nie przestał bredzić o wielkich wężach na długość trzech łokci królewskich.*
Odwrócił się szybko w stronę najbliższego filaru. Krutus wyprostował się i wymierzył włócznią w boga. Set spojrzał na niego z dziwnym błyskiem w oku. Demon przycisnął spanikowany i przerażony broń do torsu. Bóg chaosu przekręcił swe ciało przodem do demona i powolnymi krokami zaczął się wycofywać, aż oparł się o filar. Zmarszczył nos i wysunął swoje długie i ostre jak brzytwa kły. Na twarzy Krutusa pojawiły się srebrne kropelki potu. Set tylko zaśmiał się kpiąco.
- Za kogo ty się uważasz?! - Warknął na cały głos. - Jak taka żałosna imitacja nie wiadomo, czego ma czelność mierzyć z broni do boga i swego pana?!
Krutus wycofał się do cienia, a jego demoniczne serce biło szybciej z każdym słowem boga.
- Odnalazłem, schwytałem cię! To, że moi głupi bracia obstawili cię, jako mojego strażnika to nie znaczy, że możesz mi grozić! Zapamiętaj sobie raz na całe swoje marne życie: JA JESTEM TWOIM PANEM!!! TWOIM I WSZYSTKICH DEMONÓW!!!
Stary bóg - słońce Ra siedział na tronie i przysłuchiwał się kłótni pozostałych bogów. Najbardziej kłócili się Thot i Izyda.
- Wychłostanie?! Thotcie, czy ty żartujesz?! To nie zrobi na nim najmniejszego wrażenia!- Wykrzyknęła Izyda. Wysoka, szczupła kobieta o czarnych długich włosach i czarnych oczach, które (jak u każdego boga oraz Egipcjanina) były zakreślone czarnym kohlem. Skrzydła przy jej rękach mieniły się wszystkimi kolorami tęczy.
- Ty oczywiście masz lepszy pomysł jak mnie mam! - Warknął Thot. Bóg mądrości. Jak każdy bóg był wysoki, ale za to był chudy i pozbawiony jakikolwiek muskułów. Jego szmaragdowe oczy nawet w teraz świeciły mądrością. Twarz posiadł podłużną oraz duży nos przypominający dziób ibisa. W dłoniach trzymał zwój papirusu i gęsie pióro.
KAMU SEDANG MEMBACA
Tajemnice Piasków
FantasiSet - bóg zła, chaosu, ciemności, pustyni i wojny. Sąd bogów skazuje go za swoje liczne przewinienia na wygnanie w ciele śmiertelnika. Set by odzyskać swe boskie moce oraz pozycje musi przejść bardzo długą drogę by odnaleźć święty kwiat lotosu oraz...
