Spojrzałem na leżącego na mojej wycieraczce chłopaka. Był ledwo przytomny.
-Tomek?-spytałem, mimo że wiedziałem że to on.
W odpowiedzi usłyszałem tylko ciche mruczenie. Musiał być nieźle wstawiony. Ale co on robił u mnie? Pomogłem mojemu przyjacielowi wstać. Ważył chyba z tonę. Z trudem przeciągnąłem go do mojego mieszkania, na kanapę w salonie. Próbowałem go podsadzić, nic z tego. Usiadłem na sofie z zamiarem wciągnięcia go na górę. W końcu się ruszył. Cudem uniosłem go i położyłem na kanapie, tak że głowę miał na moich kolanach. Cicho jęknął. Chyba go zabolało. Zdjąłem mu okulary które-o dziwo-były w jednym kawałku. Pogłaskałem go po głowie, zaczesując włosy do tyłu.
-Coś ty ze sobą zrobił Tomek, co?-spytałem
Wiedziałem że nie uzyskam na to pytanie odpowiedzi. Był zbyt pijany.
Tomek jest moim przyjacielem, ale odkąd pamiętam zastanawiałem się jak doszło do tego że nim został. Byliśmy zupełnie inni. Ogień i woda.
Tomek to ogień. Nadpobudliwy, agresywny, niecierpliwy. Miał kłopoty z alkoholem, czego dowodem jest chociażby jego dzisiejszy stan. Był pyskaty, często wdawał się w bójki. Jeśli Tomka nie było w mieszkaniu to był albo szalał na imprezie, albo ćwiczył na siłowni. Był bardzo silny, pamiętam jak kiedyś podniósł mnie jedną ręką. Kiedy zdarzało się że gdzieś razem szliśmy, wyglądał jak mój ochroniarz. Niski i napakowany. W sumie to nie jest aż tak niski, jestem wyższy od niego zaledwie o trzy centymetry, ale jak na człowieka postury Pudziana, 172 centymetry wzrostu to stanowczo za mało. Do tego Tomek bardzo często korzystał z... Chmm... Pań do towarzystwa. To jedna z tych rzeczy które tylko ja wiem.
Ja to woda. Spokojny, bezkonfliktowy i cierpliwy. Po alkohol sięgam tylko na urodzinach albo ślubach. Biłem się tylko raz w życiu, w podstawówce. Wolny czas spędzam w bibliotece albo na odpisywaniu swoim fankom. Lubię herbatę, banany i obcisłe spodnie. Często robię sobie selfie, gram w smutne gry i oglądam komedie romantyczne. Zazwyczaj wyglądam jakbym był kimś sławnym na skalę światową i momentami tak się zachowuję. Ja również mam swój mały sekrecik, ale Tomek o niczym nie wie, co najwyżej domyśla się. Mianowicie jestem spod znaku tęczowej flagi. Czy się tego wstydzę? Nie bardzo. Na pewno boję się co będzie gdy dowiedzą się o tym moje fanki. Z pewnością wpadną w szał i stracę przynajmniej połowę subskrypcji. Dlatego się z tym kryję. Wiem że nie utrzymam tego całe życie w tajemnicy, ale cóż... Dopóki youtube będzie dla mnie ważny, dopóty nie wyznam prawdy o mojej orientacji.
-Jasiu?-usłyszałem cichy głos przyjaciela
-Tak?
-Muszę ci coś wyznać. Jasiu... Ja tak żałuję tego co zrobiłem... Nie powinienem, przepraszam. Ja po prostu chciałem cię chronić-kaszlnął
-Chronić?-nie rozumiałem o co mu może chodzić-Przed czym chciałeś mnie chronić? I za co przepraszasz? Przecież nic mi nie zrobiłeś... Prawda?
-Jasiek spójrz na mnie-wykonałem jego polecenie-Obiecaj że nie znienawidzisz mnie za to co ci teraz powiem.
Kiwnąłem głową.
-Obiecaj!-prawie krzyknął
-Dobrze Tomek, obiecuję. O co chodzi?
-Poszedłem na imprezę z chłopakami, a razem z nami byli też Multi, Rezi, Kaiko, Disowsky i kilku innych. Wszyscy dużo piliśmy i głośno się śmialiśmy. Po jakimś czasie udałem się do toalety. Michał poszedł za mną. Pchnął mnie na ścianę i chciał pocałować ale się odsunąłem. Nie zrozumiał mojego braku zainteresowania i spróbował raz jeszcze. Odepchnąłem go od siebie, dość mocno niestety. Przez alkohol obydwoje staliśmy się dużo bardziej agresywni niż jesteśmy zazwyczaj-I to był moment w którym zrozumiałem za co mnie przepraszał. Kiedyś, jakieś trzy lata temu Tomek obiecał mi że nie wda się więcej w żadną bójkę. Jak widać umowy nie dotrzymał-Michał wydarł się do mnie że co mi szkodzi, że widzi jak się gapię na jego tyłek. Wtedy ja powiedziałem mu że już kogoś mam. Powiedziałem że jestem z tobą-zamurowało mnie. Ja i Tomek?-A on wtedy krzyknął że nie daruje ci tego i chciał wybiec z łazienki ale rzuciłem nim o podłogę. Usłyszałem dźwięk łamiącej się kości...
Tomek spróbował się podnieść i usiąść, ale ryknął z bólu gdy tylko lekko się uniósł. Położyłem mu rękę na brzuchu chcąc go przywrócić do poprzedniej pozycji. I wtedy poczułem ciepłą, gęstą ciecz na mojej dłoni. Błyskawicznie zabrałem rękę i spojrzałem się na nią. To była krew.
***
Niedługo potem przyjechała karetka, pozwolono mi jechać razem z przyjacielem. W mieszkaniu miałem zgaszone światło, więc nie zwróciłem uwagi na wielką, bordową plamę na jego koszulce. Co się stało w tej toalecie? Czy to Michał mu coś zrobił?
W szpitalu powiedziano mi że Tomek nagłym podniesieniem się w górę spowodował krwotok wewnętrzny, a jego stan jest bardzo poważny. Bałem się. To w końcu mój najlepszy przyjaciel. Nie wiem czy poradziłbym sobie gdyby go zabrakło... Przecież to właśnie Tomek wyciągał mnie z największych bagien do jakich wpadałem. To on był dla mnie siłą, która niejednokrotnie ocalała moje życie. To on był tym niezłomnym murem który zawsze stał za mną i mnie wspierał. To Tomek ocalił moje życie przed mną samym... To odległe czasy. Ale gdyby nie on, gdyby nie mój przyjaciel nie byłoby mnie wśród żywych już od dawna. Mój przyjaciel, obrońca, bohater. Mój anioł stróż, który zawsze czuwa.
-Pan Jan Dąbrowski?-wzdrygnąłem się na dźwięk tych słów
-Tak, to ja. Co z nim?-spytałem przerażony
-Pan Działowy chciałby z Panem porozmawiać. I od razu mówię-jego szanse na przeżycie są bliskie zeru. Właściwie to nie zostało nic tylko odliczanie do końca.
Spojrzałem się na lekarza. Co za spierdolony człowiek.
Ruszyłem do sali i momentalnie zauważyłem Tomka. Podszedłem do niego i usiadłem na krzesełku.
-Jasiu... Lekarz ci już powiedział, prawda?-odezwał się mój przyjaciel
Kiwnąłem głową. To jest wręcz nie do opisania... Moment w którym wiemy że osoba która dla nas jest tak okropnie ważna odchodzi. Chciałem ten czas wykorzystać maksymalnie. Żeby spędził swoje ostatnie chwile ze mną.
-Nie dokończyłem tego co chciałem powiedzieć ci w domu. Zbieram się do powiedzenia ci tego od kilku lat. W końcu się przemogłem... Jasiek... Kocham cię. Nigdy nikogo nie kochałem tak mocno jak ciebie.
Spojrzałem w jego zielone oczy, pełne bólu. Rozpłakałem się.
-Tomek, ja też cię kocham! Tak długo walczyłem z tym uczuciem a teraz gdy moglibyśmy być szczęśliwi to ty...-Słowo "umierasz" nie potrafiło przejść mi przez gardło.
Tomek położył dłoń na moim policzku i wytarł moje łzy.
-Jakoś to będzie Jasiu, jakoś to będzie.
Nagle usłyszałem okropny pisk, lekarze błyskawicznie podbiegli do łóżka Tomka odpychając mnie stamtąd. Upadłem na podłogę i patrzyłem jak lekarze bezsilnie walczą o jego życie. Niestety, wiedziałem że to koniec.
***
Na pogrzebie Tomka było mnóstwo ludzi. Słońce delikatnie muskało moją twarz, gdy patrzyłem zapuchniętymi od łez oczyma na jego grób. Czwórka mężczyzn schowała pudło z czarnego drewna i zaczęli je zakopywać. W ręku trzymałem bukiet krwistoczerwonych róż. Były w kolorze jego krwi.
Kwiatków było dwadzieścia dwie sztuki. Tyle miał lat gdy zmarł. Do tej pory nie dowiedziałem się kto spowodował jego zgon, lecz działam w tej sprawie. Ciągle mi o nim przypomina, ale wydaje mi się że wymierzenie kary jego katowi będzie dobrym posunięciem z mojej strony. Po moim policzku potoczyła się tylko jedna, samotna łza i wpadła między róże. Dobranoc Tomku.
Gdzieś w moich snach słyszę twój głos .
Delikatny szmer w powietrzu .
Na skraju przepaści zamykam oczy.
Czując oddech przeszłość na karku.
Na skraju przepaści zamykam oczy.
Dotykam placami suchych warg.
Moje serce zwalnia.
Krok w przód.
Wirując w powietrzu jak liść.
Opadam w nicość.
Ona otuli mnie zapomnieniem .
Zatrzyma serce, przyniesie spokój.
CZYTASZ
Drink, fuck, talk, cry / Tasiek
FanfictionCałe życie Tomasza Działowego kręci się wokół imprez, alkoholu, pieniędzy i dziwek. Pewna noc jednak diametralnie zmienia jego życie. Jedna rozmowa, miliony wylanych łez. Dwójka przyjaciół, ogień i woda i siły z którymi nie mogą się zmierzyć.
