Prolog

46 4 1
                                        

Byłam w lesie, kiedy usłyszałam trzask łamanych gałęzi. Obróciłam się w stronę źródła dźwięku i ujrzałam ciemną sylwetkę zbliżającą się do mnie. Natychmiast zaczęłam uciekać.

Biegłam w panice przed siebie nie zwracając uwagi na gałęzie pozostawiające po sobie zadrapania. Musiałam uciec, instykt mi to nakazał robić, a ja zawsze mu ufałam. Biegłam więc najszybciej jak potrafiłam.

Nie znałam tożsamości tajemniczej osoby, lecz jednego byłam pewna. Był to doskonały myśliwy goniący swoją ofiarę - mnie. Czułam się okropnie bezradna w tej sytuacji, brakowało mi odwagi aby spróbować walki z tą osobą. Byłam zwykłym tchórzem.

Mimo wszystko nadal biegłam przed siebie trzymając się nikłej nadziei na przetrwanie.

Usłyszałam znów łamane gałęzie. Odwróciłam się i to był mój błąd. Wywróciłam się o korzeń rosłego dębu i padłam na ziemię. Chciałam znów się zerwać i biec, lecz było za późno. Myśliwy miał mnie na wyciągnięcie rąk. Siedziałam więc w ciszy na jego kolejny ruch.

Dark forestStories to obsess over. Discover now