Towy trybut

16 0 0
                                        

Wyjeżdżając z Kapitolu nie mogłam zabrać ze sobą zbyt wielu rzeczy. Szczerze cudem było to, że pozwolili mi cokolwiek wziąć. Kiedy się pakowałam nie zastanawiałam się co brać a co nie. Nie miałam wielu ubrać więc wszystko co mogłam to upchnęłam w torbie. Kolorowe światła Kapitolu odbijały się lekko na szybie.
-Nie bede tęsknić - rzycam do okna a małe echo rozchodzi się wokół mnie.
Miałam z sobą jedną starą torbę, którą udało mi się kiedyś ukraść parę lat temu z jakiejś starej przedmiejskiej policji...
Cieszyłam się, że wyjeżdżam z tego okropnie sztucznego miejsca pełnego sztucznych ludzi. Wszyscy w tym chorym mieście wyglądali jak z parady klaunów. Ich styl był kopiowany jeden przez drugiego. Rok za rokiem bardziej kolorowy i wyniosły. Może dlaczego się wyróżniałam na ulicach tego jakże sztucznego miasta...
Jazda pociagem z Kapitolu do Dustryktu Dwunastego trwała, krócej niż myślałam ale może dla tego, że prawie całą podróż przespałam.
Kiedy już dojechałam zaczęło mnie ściskać w żołądku, który później podchodził do gardła.
Mogłam się spodziewać, że przekraczając bramę (tak na prawdę to tylko mur z drutu kolczastego) Dwunastego Dystryktu nie obejdzie się bez gromatki zainteresowanych moją osobą. Ludzie bacznie mnie obserwowali i czekali na mój ruch. Byli bardzo ostrożni, jakbym była zwierzyną, którą można spłoszyć głośniejszym dźwiękiem. Patrzyłam na nich uważnie. Na każdego z nich z osobna. Mieli brudne ubrania od pracy w kopni a ich rece czarne od węgla pewnie już nie miały sensu mycia.
Czarna droga pokryta piachem i żwirem prowadzi nie wiadomo dokąd a szare domy wyglądają smutno. W oknach były czarne deski lub szmaty. Jakby chcieli się przed czymś ukryć.
Chyba wszyscy mieszkańcy  zgromadzeni jak na razie nie wiedzą co ze mną począć. Ja też nie mam pomysłu. Może powinnam się jakoś przywitać...
Od ciszy ratuje mnie niewielka staruszka. Miłym lecz już zdartym głosem pyta
- Przyjechałś z Kapitolu prawda?
- Tak proszę pani. J-Ja chciałam  podziękować, że...
Kobieta macha ręka w geście zatrzymania abym nic więcej nie mówiła po czym cicho dodaje
- Podziękowania powinnaś skierować do burmistrza Undersee'a
Nie jestem pewna co odpowiedzieć.  Ludzie z Dystryktu niczym hieny nadal mnie otaczają a ja na próżno próbuje od tego uciec. Rozglądam się w poszukiwaniu wyjścia. Już zaczynam myśleć nad planem ucieczki gdy słyszę głos.
- Spokojnie. - odzywa się głos gdzieś z końca tłumu- Jeśli chcesz to Cię do niego zaprowadzę. Lepiej żebyś to zrobiła dziś nie sądzisz?
Przede mną staję wysoki przystojny chłopak o prostych czarnych włosach, oliwkowej skórze i szarych oczach.
- Jestem Gale.
- Emili- mówię próbując spojrzeć mu w oczy. Jest wyższy ode mnie więc to może śmiesznie wyglądać z jego perspektywy. On jednak się uśmiecha po czym mówi.
- Nie brzmisz jak dziewczyna z Kapitolu. - podchodzi trochę bliżej- Idziemy?
I mimo, że w tamtej chwili kompletnie zapomniałam jak się mówi i prawidłowo chodzi zgodziłam się pójść z nim. Cholera poszłabym z nim wszędzie choć znam go dwie minuty...

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Feb 22, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Nowy TrubutStories to obsess over. Discover now