- Laura, co to za przystojniak z naprzeciwka? - zwróciła się do mnie Susan.
- Nie rób sobie nadzieji, już jest mój. - spojrzałam z tęsknotą na wysokiego, ciemnookiego bruneta - Chyba dopiero co się wprowadza, jeszcze z nim nie rozmawiałam.
- To trzeba nadrobić zaległości! - wykrzyknęła moja przyjaciółka i chichocząc pociągnęła mnie w stronę intrygującego chłopaka.
- Oszalałaś? Gdyby chciał pogadać sam by podszedł, jeszcze się ośmieszymy.
- Może on też tak myśli. - stwierdziła.
- No widzisz, mam z nim więcej wspólnego.
- Zaraz zobaczymy!
Śmiejąc się, podbiegłyśmy w stronę chłopaka. Akurat wynosił torby z samochodu, mięśnie jego ramion napinały się, co wprawiło nas w zachwyt. Udał się do domu, aby odłożyć bagaże.
- Może już nie przyjdzie? - powiedziałam.
- Jasne, akurat zostawiłby otwarty samochód. Tak, na pewno masz rację.
Brunet właśnie wyszedł przed dom. Dokładnie obserwowałam jego mimikę. Kiedy nas zauważył, na jego twarz wskoczyło zaskoczenie, jednak po chwili uśmiechnął się seksownie.
- Hej dziewczyny, co tu robicie? - zapytał, a ja poczułam się dość dziwnie, jakbym znalazła się w jakimś filmie romantycznym czy czymś w tym rodzaju.
- Cześć, moja przyjaciółka - tutaj wskazała na mnie - mieszka naprzeciwko. Pomyślałyśmy, żeby przyjść cię poznać, w końcu jesteście na siebie skazani. - wyjaśniła Susan.
- Jeśli to jest kara, to ja z chęcią mogę iść nawet do piekła. - powiedział ze śmiechem, a ja poczułam, jak się rumienię.
Zaczął mi się przyglądać, aż jego wzrok zatrzymał się na moim brzuchu. No tak, miałam no sobie crop top.
- Jestem Ryan - przedstawił się i oparł ramieniem o framugę drzwi. Jaki on był przystojny!
- Ja nazywam się Laura, a to jest Susan. - odważyłam się powiedzieć.
- Laski, ile macie lat?
- 18 - odparłyśmy równocześnie.
- To dobrze, dwa lata różnicy nie robią.
- A co ty taki pewny siebie? - spytałam.
- Jakoś trzeba cię uwieźć, nie?
- Wiesz Ryan, z tego co z nią rozmawiałam, to chyba niekoniecznie. Jest tak napalona, że najchętniej by się na ciebie rzuciła i zdarła tą koszulkę. - powiedziała ze śmiechem moja przyjaciółka, a ja poczułam nieodpartą chęć zabicia jej.
- Nie ma sprawy mała. - zwrócił się do mnie i zdjął z siebie koszulkę, ukazując idealnie wyrzeźbione mięśnie brzucha. Boże, jaki on był seksowny. - I co, pasuje ci?
- Laura, nie patrz się tak zachłannie. Wyglądasz jakbyś chciała, aby wziął cię tu i teraz, na tej masce samochodu. - czy ona zawsze musi czytać mi w myślach?
- Nie ma sprawy kochana, zaspokoję twoje potrzeby - spojrzał w moją stronę, czułam się, jakby rozbierał mnie wzrokiem, a przecież nawet go nie znałam - Ale myślę, że powinniśmy wybrać bardziej ustronne miejsce. - to mówiąc wziął mnie na ręcę i wniósł do domu. Piszczałam i wierciłam się, ale on tylko rzucił mnie na sofę w salonie i przysiadł obok, szczerząc się jak dziecko.
- Susan, przyjdziesz do nas? - zapytał Ryan.
- No nie wiem, nie chcę wam przeszkadzać gołąbeczki.
