Prolog

126 7 4
                                        

Co powiecie, na tradycyjny, piękny zamek, z mnóstwem kolorowych witraży i błyszczących szyb, a w nim śliczną królewnę, przytłoczoną samotnością i wspomnieniami?

Jej matka zmarła pięć lat temu, zostawiając po sobie jedynie pustkę. Ojciec, trzymający zawsze swój kraj w ryzach, stał się jeszcze bardziej srogi i okrutny, a do tego zgorzkniały jak mało kto, nawet dla swojej dwunastoletniej córki. Ale to przecież nie jest tak, że już jej nie kocha, on po prostu nie może znieść jej widoku, bo za bardzo przypomina mu jej matkę. Królestwo nigdy nie było wielką potęgą, ale zawsze silne i zadbane. Tylko, że teraz za najmniejsze przewinienie trafia się na szafot lub w najlepszym przypadku - do ciemnych lochów, gdzie nieliczni, dożywają kolejnego tygodnia...

Ale jeśli by pozwolić każdemu żyć na własną rękę, bez zasad i powszechnie przyjętych reguł, czy państwo miało by jakiekolwiek szanse na dalsze istnienie?

Większość społeczeństwa podporządkowuje się twardym prawom i stara się jak może, by niedorzeczne „jutro" było lepsze od jakże absurdalnego „dzisiaj", ale niektórzy nie mają najmniejszego zamiaru kłaniać się bezdusznemu władcy, i szczerze mówiąc nie dziwię im się. Nie jest ich wielu i każdy z osobna nie miałby najmniejszej szansy na przeżycie, nawet pomimo swojej zawziętości i hartu ducha, ale razem udaje im się przetrwać. A kiedy ktoś odchodzi, słuch po nim ginie... Jednakże poza murami wielkiego cywilizowanego świata, jeśli go w ogóle można cywilizowanym nazwać, żyje się dalej...

Jak? Z dnia na dzień...
Dla kogo? Dla siebie...
Po co? Aby było zabawniej...

A Nieistniejące Miasto, może okazać się nie być tylko legendarnym mitem...

Ale jeśli zabraknie i tego władcy, a prawowita dziedziczka tronu uświadomi sobie w końcu jak wielki błąd popełniła, czy zdoła podjąć właściwą decyzję?

I czy seria niefortunnych zdarzeń, która zaatakowała rodzinę królewską tak naprawdę była tylko dziełem przypadku?

A przypadek ma bardzo szerokie znaczenie...

A zaczynając od początku - nie przedstawiłam się. Chociaż chyba nie muszę tego robić. Każdy pewnie mnie zna albo przynajmniej kojarzy. Jeśli nie - nie musi się martwić, bo z pewnością niedługo stanę na jego drodze. Jestem tym, co wyczekujesz, jestem tym czego się boisz, ale uwierz, aż taka straszna nie jestem... Chyba, że ktoś mocno sobie zasłużył, żebym nie była dla niego zbyt litościwa... Wiem o tobie wszystko, nie wierzysz? Istnieję, po prostu od... zawsze. Byłam, jak jeszcze ciebie nie było. Znają mnie twoi bliscy przodkowie, a także krewni, o których nawet nie masz pojęcia. Wiem o czasach, o których nawet ci się nie śniło, mam świadomość zdarzeń, które nawet nie przyszły ci nigdy na myśl. Wiem, co tak naprawdę skrywa historia - znam rozwiązania wszystkich jej zagadek i prawdę o największych i najmniejszych wydarzeniach z ubiegłych lat, powiem więcej - widziałam je z bliska. Jestem świadkiem czasu, duchem skończonej nadziei, przekleństwem szczęścia i wybawieniem

cierpienia. Ludzie myślą, że jestem tragedią, ale uwierz, nieszczęściem byłoby, gdyby mnie nie było...

Pamiętaj, nigdy nie próbuj mnie oszukać, bo i tak ci się nie uda.

Czasem lubię sobie pokpić z życia, ale zwykle staram się nie wtrącać w nieswoje sprawy, no chyba, że ostatecznie - muszę...

Mam jeden zwyczaj, to jest - zawsze przychodzę w najmniej oczekiwanym momencie. Do ciebie też zawitam wtedy, kiedy nawet trochę nie będziesz się mnie spodziewać...

Ale ta historia nie będzie o mnie, ani o tobieoczywiście też nie.
A więc o czym tak naprawdę zaraz ci opowiem? Przekonasz się niebawem...

KrólewnaWhere stories live. Discover now