Hani pov
Była sobota, sierpień trzydziestego, rok 2013. Lubiłam wszystkie pory roku, ale największą sympatią darzyłam lato. Wolne od szkoły, ciepło, można spędzać czas z przyjaciółmi. Nawet już nie przeszkadza mi klejąca się od potu skóra. Często chodzimy nad jezioro, leży w lesie niedaleko starej opuszczonej stodoły. Nikt nam tam nie przeszkadza, panuje cisza i spokój. Jest nas troje, a mianowicie - Ja, Kai, i Yoona. Tak naprawde to on ma na imię Jongin, ale wszyscy mówią na niego Kai, jest krótsze i łatwiej zapamiętać nowo poznanym osobom. Kai i Yoona to rodzeństwo. Yoona i ja mamy czternaście lat, a Kai jest o rok starszy. Zostały tylko dwa dni wakacji, i od pierwszego września będziemy musieli iść do szkoły. Kai jest kujonem, bardzo lubi się uczyć. Yoona musi się namęczyć żeby odciągnąć go od książek, ja zazwyczaj nie czekam na nich tylko od razu idę w ustalone miejsce.
*Niedziela, sierpień trzydziestego pierwszego*
Yoona pov
Kiedy weszłam do kuchni, ujrzałam Kai'a czytającego jakąś książke, tak jak zawsze.
"Idziemy dzisiaj nad rzekę."
"A nie nad jezioro?"
"Niee, Hani znalazła jakąś rzekę. Powiedziała żebyśmy dzisiaj tam poszli." Powiedziałam sięgając po miskę z szafki, a następnie po mleko z lodówki. Usiadłam naprzeciwko brata i nasypałam sobię czekoladowych płatków do miski po czym zalałam je mlekiem. Ciekawiło mnie to, kiedy Kai w końcu powie Hani co do niej czuje. Znają się już od siedmiu lat.
"Kai, kiedy w końcu wyznasz Hani swoją miłość?" Na dźwięk tych słów spadła mu książka na kolana.
"Co?! O czym ty mówisz? Ja i Hani?" Lekko się zaśmiałam.
"No co? Przecież wiem, że ją lubisz. Ale tak, lubisz lubisz."
"Nie mów jej. Lubie ją, ale nie chcę z nią być." Pewnie i tak najbardziej kocha te swoje nudne książki. Przytaknełam tylko głową zajadając płatki. Kiedy skończyłam była godzina jedenasta czterdzieści pięć. Wyszliśmy z domu i zaczeliśmy iść na skrzyżowanie, tam umówiliśmy się z Hani, tylko ona znała drogę. Było gorąco i świeciło słońce, ale otulał nas przyjemny wietrzyk. Wiał lekko i był ciepły, ale jednak nadal chłodniejszy od samej temperatury.
Kai pov
Yoona ma w zwyczaju to, że jak idzie i jest w dobrym humorze to podskakuje od czasu do czasu. Jest to śmieszny widok. Dostrzegłem Hani czekającą na nas obok znaku 'stop'. Pomachałem jej, a Yoona od razu podbiegła i ją przytuliła. Czasem jak się tak przytulają, to martwie się czy Hani jeszcze może oddychać. Pewnie udaje, że jest wszystko w porządku, zawsze mówi, że Yoona jest za słodka żeby ją jakkolwiek zranić.
Hani pov
Nie miałam serca powiedzieć Yoonie, że nie mam dopływu powietrza, więc udawałam, że wszystko jest okej, chociaż wiem, że Kai mnie już przejżał.
"Dobra, chodźmy już nad te jezioro." Powiedział Kai. Po drodze nad rzekę wpadłam na Mark'a. Wymieniliśmy kilka słów, powiedział, że niedługo przeprowadza się do innego miasta. Szkoda, był nawet fajny. Pożegnaliśmy się. Kiedy dotarliśmy nad rzekę, zaczeliśmy ściągać ubrania i wskakiwać do wody. Była orzeźwiająca i krystalicznie czysta. To było aż zadziwiające. Popłyneliśmy trochę dalej. Nawet nie zauważyliśmy kiedy prąd zabrał nas aż za daleko.
"Złapcie się czegoś i wyjdźcie na ląd!" Krzyknął Kai. Ledwo go słyszałam przez zagłuszający dźwięk rzeki obijającej się o brzegi. Zdążyłam złapać się głazu wystającego z pod powierzchni wody. Kiedy spojrzałam przed siebie, zobaczyłam, że Kai po drugiej stronie rzeki trzymał mocno jakąś gałąź. Rozglądałam się jedynie za Yooną. Po chwili, ujrzałam jak woda ciągnie ją ze sobą. Sądziłam że złapie ręke swojego brata, którą wyciągnął w jej stronę. Doznałam ulgi, kiedy zdołała ją chwycić. Moje opanowanie szybko zmieniło się w terror, gdy patrzałam jak jej ręka wyślizguje się z uścisku dłoni Kai'a. Wyszłam na ląd i biegłam za płynącą Yooną, dopóki nie skończył mi się grunt pod nogami. Spojrzałam na spadającą Yoone. Woda spłyneła z urwiska razem z nią. Kiedy nie byłam już w stanie jej dostrzec, jedyne co rzuciło mi się w oczy, to zabarwiona na czerwono rzeka, w miejscu gdzie spływała woda. Usiadłam na skraju urwiska, jak również i załamania. Nie mogłam uwierzyć w to co się wydarzyło, dopóki nie zobaczyłam ciała dziewczyny unoszącego się na wodzie, a kilka metrów dalej płyneła jej głowa. Sądze że Kai zdążył już pobiec do miejsca w którym zostawiliśmy nasze rzeczy, i zadzwonił po pogotowie, bo słyszałam już syreny.
*wieczór*
Yoona wpadła na ostry kamień pod powierzchnią wody, co sprawiło że równiutko odcieło jej tułów od głowy. Pogotowie zadzwoniło po koronerów, którzy zabrali jej zwłoki. Siedziałam w stodole z Kai'em. Nic nie mówiliśmy. Pierwszy odezwał się po dłuższym czasie Kai.
"To nie twoja wina." Powiedział, w co nie uwierzyłam ja, i chyba on też nie.
"Co? Przecież oboje dobrze wiemy, że gdybym nie zaprowadziła was nad tą pierdoloną rzekę, to Yoona nadal by żyła." Nie mogłam spojrzeć mu w twarz, zabiłam mu siostrę, a sobie najlepszą przyjaciółke.
"Przestań! To niczyja wina. Najwyżej moja, to ja puściłem jej ręke. Powinienem był ją przytrzymać..." oboje się załamaliśmy. To nie była jego wina, tylko moja.
"Nie musiałbyś jej ratować gdybyśmy nie byli nad tą rzeką..." po tych słowach nikt się odezwał. Oboje się winiliśmy.
Kai pov
Wiedziałem, że Hani bała się spojrzeć mi w oczy. Myśli że to jej wina. Nie mogliśmy przecież nikogo obwiniać za to, co się stało.
"Hani uspokój się..."
"Nie moge się uspokoić! Przeze mnie zgineła twoja siostra wiesz? Fajnie by było, gdybyś się w końcu obudził i-" przerwałem jej.
"Przecież wiem co się stało! Byłem przy tym!"
Nie mogłem już tego znieść. Hani najwidoczniej też. Uciekła do domu.
*pierwszy wrzesień*
Po obudzieniu się w domu, moi rodzicie powiedzieli mi, że uzgodnili z matką Hani iż lepiej będzie gdybyśmy zerwali ze sobą kontakt. Nie zgadzałem się na to. Była moją najlepszą przyjaciółką, kochałem ją. Wybiegłem z domu zostawiając za sobą otwarte drzwi kierując się w stronę domu Hani. Kiedy przybiegłem, jedyne co zobaczyłem to pusty dom wystawiony na sprzedaż, i gotowy do drogi samochód. Podbiegłem do odpalonego auta i przez otwarte okienko złapałem Hani za ręke.
"Gdzie ty niby się wybierasz co?! Byłem na nią wściekły. Jak mogła się na to zgodzić?!
"Przeprowadzam się Kai. Z dala od tego miasta, tej szkoły, tych wspomnień i.... ciebie." Widziałem łzy w jej oczach.
"Dlaczego? Dlaczego ode mnie?"
"Tak będzie lepiej. Zaczniemy od nowa. Nie chce żyć wspomieniami. Nie chce cierpieć patrząc na ciebie, i nie chce żebyś ty cierpiał, patrząc na mnie. To jest nasze ostateczne pożegnanie. Niech ci się dobrze wiedzie, Kai." Zszokowany, jedyne słowa jakie zdołałem powiedzieć to, "straciłem Yoone. Ciebie też mam stracić?! Nie mogę! Poprostu nie mogę! Zostań..."
Samochód ruszył, a ja biegłem z nim. Kiedy już nie nadążałem, z trudem puściłem jej dłoń, ale wciąż biegłem. Wychyliła głowe przez okno patrząc na mnie ostatni raz. Zatrzymałem się i krzyknąłem, "znajde cie kiedyś! Obiecuje że cie znajde, ty zdradziecka suko!" Hani tylko się śmiała, płacząc. Ja też troche się śmiałem, ale przestałem gdy spłyneła mi na policzek łza. Obiecuje, że cie znajde, Hani.
KAMU SEDANG MEMBACA
The Past
RomansaTroje przyjaciół żegna się gdy jedna z nich umrze. Dwoje pozostałych: chłopak i dziewczyna rozstają się w bólu. Co się stanie gdy chłopak po trzech latach zacznie uczęszczać do jej szkoły?
