Biegłam ile sił w nogach. Nie wiem gdzie. Byleby przed siebie, czułam jakby coś mnie goniło, coś przed czym nie mogę uciec, ale bardzo chcę. Biegłam przez jakiś las. Był środek nocy. Gałęzie drzew rzucały mroczne cienie, a nieliczne gwiazdy oświetlały drogę. Księżyc zaś był...błękitny. Nigdy wcześniej nie widziałam podobnego zjawiska. Jednocześnie tak pięknego i skrywającego mroczną tajemnicę. Biegłam dalej, moje rozpuszczone, długie, rude włosy frunęły za mną, próbując mnie dogonić. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, sama nie rozumiałam dlaczego. Byłam wyczerpana ciągłym uciekaniem, aż nie usłyszałam okropnego wycia i krzyków, zaczęłam czuć zapach jakby...palonego ludzkiego mięsa. Miałam ochotę zwymiotować, ale powstrzymałam się i starałam się biec jeszcze szybciej. Aż w końcu wpadłam na coś tak strasznie twardego, że upadłam. Od zderzenia z nieznanym obiektem bolały mnie barki i głowa, a od upadku plecy. Zanim zdążyłam się otrząsnąć usłyszałam jak ktoś szepcze tuż przy moim uchu:
-Już niedługo sobie przypomnisz...-powiedział czyiś niski, męski głos, nieznanym obiektem okazał się jakiś mężczyzna. Moje oczy natychmiast otworzyły się w zdumieniu, a kiedy odwróciłam się żeby zobaczyć twarz czas jakby zaczął płynąć coraz wolniej i wolniej. Aż w końcu całkiem stanął i obraz przed oczami zaczął mi się rozmazywać. W dalszym ciągu próbowałam dojrzeć twarz mężczyzny, ale na nic się to nie zdało. W końcu utonęłam w ciemnościach.
Obudziłam się cała spocona, dysząc, moje płuca z trudem łapały powietrze, dopiero zdałam sobie sprawę, że praktycznie w połowie siedzę. A najgorsze, że nie wiedziałam, czy to był sen, czy jawa. Zaczynało powoli świtać, leniwe pomarańczowe promienie słoneczne dostawały się do mojego pokoju przez okna naprzeciw, którego znajdowało się moje łóżko. W końcu uspokoiłam oddech i poszłam odświeżyć się do łazienki. Po długim gorącym prysznicu w końcu się trochę uspokoiłam. Choć nadal miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, co za paranoiczka. Weszłam do pokoju, wzięłam telefon z biurka i włączyłam go. Okazało się, że już jutro są moje osiemnaste urodziny ,,jak ten czas szybko mija" pomyślałam spoglądając na stare zdjęcia z dzieciństwa powkładane w różnorodne ramki na parapecie w moim pokoju, mimowolnie uśmiechnęłam się. Z powrotem skierowałam wzrok w telefon, było po dziewiątej rano, musiałam zacząć się szykować do pracy. Dorywczo pracowałam jako fotografka na weselach i innych tego typu uroczystościach, a na co dzień zarządzałam swoim własnym małym przemysłem gastronomicznym. To były moje dwie chyba największe pasje. Poza tym miałam sporo czasu na rozwijanie ich. Już od podstawówki wykazywałam się nadzwyczaj dużą wiedzą, jak na swój wiek, więc przeskoczyłam parę klas. W gimnazjum też, nawet nie ucząc się z łatwością zdobywałam piątki, czy szóstki ze sprawdzianów. Później było to samo... skończyłam technikum, otrzymałam liczne stypendia... mimo to nie czułam się spełniona. Wręcz przeciwnie. Mimo tak wielkiej wiedzy, gdzieś w głębi czułam, że nie wiem czegoś o samej sobie, czegoś bardzo istotnego i, że w tym na pozór prostym świecie czają się rzeczy, o których żaden normalny człowiek nie mógł wiedzieć. Podczas każdego etapu swojego rozwoju, czułam jakby to już się zdarzyło i to nie raz. W sumie to bałam się trochę tego uczucia... tak zwanego deja vu, bo czułam, że wkrótce zmieni moje życie na zawsze. Otrząsnęłam się z myśli o przeszłości i spojrzałam z powrotem na ekran telefonu i ujrzałam coś dziwnego. Ekran telefonu był cały biały mimo, że go nie wyłączałam. Nagle zaczęły się na nim pojawiać słowa napisane czarną czcionką "Again again again again again..." i tak do momentu, w którym słowa zapełniły cały ekran telefonu. Patrzyłam na to z przerażeniem, ten dzień stawał się coraz dziwniejszy. W końcu słowo ,,again" przestało pojawiać się na ekranie telefonu i z powrotem pojawiła się moja tapeta z ekranu startowego z małym, białym, uroczym pieskiem. Patrzyłam na telefon jeszcze przez chwilę, po czym go wyłączyłam, ubrałam się i ruszyłam do pracy.
*again-ponownie, znowu, jeszcze raz, znów, od nowa, na nowo.
YOU ARE READING
Zacznij od nowa/wolno pisane.
FantasyWyobraźcie sobie życie po życiu. Umieracie i rodzicie się ponownie... w tej samej postaci. Rodzicie się jak każdy normalny człowiek, swoje poprzednie życia przypominacie sobie zawsze w swoje osiemnaste urodziny, po których nigdy już się nie starzeje...
