1. Zlecenie

11.4K 298 21
                                        


Wpatrując się w ekran białego laptopa na moim biurku poszukiwałam jakiejkolwiek inspiracji by zakończyć artykuł jeszcze dziś, jednak czułam ogarniające mnie znużenie. Wiedziałam, że mój potencjał twórczy się wyczerpał i będę musiała odpuścić, a to było nie w moim stylu. Sięgnęłam po kawę w ulubionym szaro- złotym kubku stojącym na biurku. Westchnęłam i upiłam łyk chłodnego już napoju, mimo to był pyszny. Zastukałam paznokciami w blat obok komputera i odchyliłam się na fotelu. Rozejrzałam się po moim niewielkim miejscu pracy. Nie było to nic powalającego, ale przynajmniej miałam dogodne warunki do pisania. Dziękowałam też w duchu mojemu szefowi- redaktorowi naczelnemu pisma, dla którego pracowałam za to, że przydzielił mi własny kąt. Na prawdę ciężko było mi się skupić, kiedy pracowałam wśród skupiska biurek oddzielonych cienkimi ściankami z dykty. Może i zapewniały minimum prywatności, ale niestety nie chroniły przed niechcianymi i denerwującymi dźwiękami. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wkurzające potrafią być odgłosy pisania na komputerowej klawiaturze, siorpanie, rozmowy prowadzone szeptem. Ciężko było pracować mi w tym ''cichym'' zgiełku. Jednak po zaledwie pół roku pracy tutaj zostałam wezwana na rozmowę do gabinetu szefa.

Mike był mężczyzną w średnim wieku o idealnie przystrzyżonych włosach, gdzieniegdzie poprzetykanych siwizną i zawsze nienaganne ułożonych. Można było uznać go nawet za przystojnego. Miał wyraźnie zarysowaną linię szczęki i zwykle poważny wyraz twarzy. Jednak to oczy nadawały mu ten władczy wyraz. Wystarczyło jedno jego spojrzenie by w całej redakcji nagle zapanowała idealna cisza.

Dlatego też byłam bardzo zestresowana, kiedy przechodząc obok mojego biurka, zza którego dzięki otaczającej go dykcie nawet nie było mnie widać, ze swoją osobistą sekretarką zatrzymał się na ułamek sekundy by powiedzieć, że za kwadrans oczekuje mnie w swoim gabinecie. Zanim zorientowałam się, że cokolwiek do mnie powiedział- odszedł, a ja tylko kiwnęłam głową i od razu spojrzałam na zegarek zapamiętując, która godzina.

Kiedy minęło dokładnie czternaście minut wstałam i wygładziłam nieistniejące zagniecenia na mojej bluzce. Przeszłam obok rzędu biurek praktycznie niezauważona. Cieszyłam się, że nie założyłam dziś szpilek i nie musiałam iść na palcach by nie stukać po posadzce. Spojrzałam na ludzi za biurkami. Wszyscy pochłonięci byli pracą. Jak oni mogą się skupić? Pokręciłam głową i udałam się w stronę korytarza na końcu, którego znajdował się gabinet Mike'a.

Zatrzymałam się na sekundę z ręką nad klamką przy drzwiach. Czego ode mnie chciał? Wyrzucał mnie? Nie wzywał do siebie często takich pracowników jak ja na rozmowy. Pisałam mało istotne artykuły znajdujące się prawie na końcu gazety, coś było z nimi nie tak? Wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka.

Mike był pogrążony w lekturze jakiejś gazety. Po chwili zorientowałam się, że to nasze pismo, a dokładnie ostatni numer, na domiar złego otwarty na stronie z moim artykułem. Zbladłam. Za chwilę stracę posadę. Mike podniósł wzrok z nad artykułu i dostrzegł mnie, a ja uświadomiłam sobie, że nie zapukałam. Świetnie! Staczałam się z minuty na minutę.

-Natalie, jesteś. Proszę, siadaj. - Mike wskazał na fotel na przeciwko siebie.

Okazało się, że mój strach był bezpodstawny. Mike powiedział mi wtedy, że to, co pisze jest na prawdę dobre i zaproponował mi mały awans, przeniesienie do własnego gabinetu i opracowywanie tematów, które czasem widniały na okładce. Byłam zachwycona i oczywiście natychmiast się zgodziłam.

Tak oto znajdowałam się teraz we własnym gabinecie spoglądając na niedokończony artykuł. Muszę się wziąć w garść, inaczej długo go nie zachowam. Wiedziałam jak trudno zasłużyć sobie na słowa pochwały Mike'a i zdawałam sobie sprawę ile osób zabiłoby za moje stanowisko. Jednak na dokończenie pisania miałam jeszcze cały jutrzejszy dzień.

Pójdę za tobąStories to obsess over. Discover now