Rozdział 2

4.5K 263 11
                                        

Biegłam. Musiałam stąd uciec. Miałam coraz mniej siły. Suknia, którą mialam na sobie targała się o otaczające mnie drzewa i pojedyncze gałęzie. Nogi, ubrane w wysokie kozaki ze skóry zatapiały sie po kostki w błocie.
Byłam coraz słabsza. Nagle uderzyłam w coś twardego.Pomyslalabym, że to jedno z licznych drzew w tym lesie, gdyby nie fakt, że to twarde coś zarzało jak koń. Wystraszyłam się. To było nie możliwe, żeby mnie złapali. Upadłam prosto w to całe błoto. Nie miałam już siły, żeby uciekać. Musiałam się poddać. Poczułam jak podnoszą mnie czyjeś silne ramiona. Ostatnie co zauważyłam to szmaragdowe oczy.

Obudziłam się w bardzo wygodny łóżku, z którego postanowiłam tak szybko nie wstawać. Obejrzałam się dookoła. Byłam w pomieszczeniu, które w całości urządzone było w złotych barwach. Po prawej stronie było duże okno, które oświetlało całe pomieszczenie. Nagle drzwi otwarły się, a zza nich weszła kobieta w podeszłym wieku.
Włosy miała spięte w ciasnego i siwego koka. Dopiero po chwili zauważyła, że się na nią patrzę.
-Widzę, że się już obudziłaś.-powiedziała już zmęczonym głosem. -Pamiętasz jak się nazywasz?-dopiero teraz do mnie dotarło, że nic nie pamiętam.
-Nie-odparła cicho.
-W porządku. Teraz powiedz mi jak się czujesz.-zaczęła coś zapisywać na jakiejś tabliczce.
-Głowa mnie boli, a poza tym to jestem zmęczona.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Kobieta już chciała wyjść.
-Przepraszam mogłaby mi Pani powiedzieć gdzie ja jestem?-uśmiechnęła się do mnie życzliwie.
-Jesteśmy w Asgardzie.

One Day When You're Big End Strong- You Will Be A KINGHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora