Coś na rzeczy
Drzwi bardzo głośno trzasnęły, było to gdzieś na piętrze , słuchać było też tłuczenie szkła , nie wiem do końca , wtedy ktoś zaczął szybko schodzić po schodach , chyba nawet biegł, ciemna postać wysunęła się zza ściany , był to JungKook , biegł jak opętany nawet na mnie nie spojrzał , chciałam go zatrzymać , chwyciłam go za rękaw , ale się wyrwał , pochwycił w ręce kurtkę , szybko wyszedł i głośno trzasnął drzwiami , od razu poleciałam za nim , otworzyłam drzwi , wpadło do środka bardzo zimne powietrze , ale nic poza tym jego już nie było , rozpłynął się ( zniknął ) Co się stało , może miał jakiś problem , chciała bym mu pomóc , jednak że odczuwałam , w środku złość , nawet na mnie nie spojrzał (pomyślała) . Zamknęłam drzwi i poleciałam na górę skąd dobiegały hałasy , gdy weszłam już na piętro na podłodze leżało kilka szkieł , a drzwi do pokoju który dzielił z Jiminem były otwarte na oścież , było tam wszystko porzucane i połamane , a na środku siedział Jimin nie odzywał się miał spuszczoną głowę , a na policzku szramę po uderzeniu
-Jimin co ci się stało , Gdzie wybiegł JungKook ( zapytała , ale nie uzyskała odpowiedzi )
-Jimin , powiedz coś to jest bardzo ważne , (w tej chwili podeszła do niego nieco bliżej )
Podniósł głowę i na mnie popatrzył
- Ja nie wiem , od dłuższego czasu coś ukrywał , wziąłem jego telefon , tak dla żartów , że niby czytam coś na jego telefonie , włączyłem SMS-y było tam dużo numerów nie podpisanych , w kilku początkowych zdaniach , można było odczytać nawet groźbę , nie wiem do końca , ale gdy mnie zobaczył jak jakieś dzikie zwierzę rzucił się na mnie , Nie wiem skąd ale w ręku miał nóż , rozniósł pokój , chciał mi przyłożyć tym czyś , ale odrzucił go na bok i dostałem z pięści , nie wiem co w niego wstąpiło , potem popatrzył się na swoją dłoń , jak by nie wiedział co zrobił , zabrał telefon i jakąś linkę i uciekł , nie wiem do kąt .
-Ja idę go poszukać , zawołaj V i przyłóż sobie lód do rany
Zbiegłam szybko po schodach i ruszyłam w stronę drzwi , zabrałam kurtkę i wybiegłam w rwące wietrzysko , Nie wiedziałam gdzie mam iść , ale po chwili zorientowałam się że może być na naszej polance , i tam się zakierowałam , zawsze tam chodził jak cos się działo . Dobiegłam do pobliskiego lasku , i biegłam między krzakami i chaszczami , minęłam już kilka budek , dotarłam na miejsce , Za nim wyszłam zza drzew na pustą przestrzeń podsunęłam kurtkę , aż po samą szyję . Spojrzałam w przestrzeń było tam nasze wspólne drzewo , zawsze tam razem chodziliśmy , opierałam się o jego pień a on siedział naprzeciwko mnie , jego uśmiech był taki ciepły , Podeszłam bliżej , Ktoś był pod drzewem , leżał nie ruchomo , nie ruszał się , moje serce prawie stanęło , wtedy jakiś człowiek , wybiegł zza drzewa zasłonił twarz i biegł przed siebie , ( chyba uciekał ) Szybko podleciałam do chłopaka , to był JungKook , leżał nie przytomny , był cały blady i bardzo zimny , na policzku miał ślady uderzeń i dwie wielkie szramy . Mocno go przytuliłam , a łzy leciały mi strumieniami , Nagle ktoś mnie od tyłu obezwładnił zaczęłam krzyczeć , nie mogłam się ruszyć dostałam czymś ciężkim , ( straciłam przytomność )
Obudziłam się i lekko otworzyłam oczy , ale zimny podmuch wiatru sprawił że ponownie je zamknęłam , Byłam do czegoś przywiązana , Miałam związane ręce i przyczepione do górnej gałęzi , Wtedy ktoś do mnie podszedł , znów zaczęłam otwierać oczy , był to mężczyzna ubrany w czarne ciuchy , miał na sobie kominiarkę , widać było tylko oczy , przeszedł spokojnie stanął obok mnie i zaczął coś sprawdzać przy linach , Zobaczyłam JungKooka , miał lekko otwarte oczy i patrzył w moją stronę , , też był przywiązany , Facet w czerni , zaczął podnosić mi bluzkę , Na co ja głośno krzyknęłam , I od razu po tym dostałam prosto w twarz , JungKook szarpał się niemiłosiernie próbując się wydostać , ale to na nic był za mocno przywiązany , z daleka patrzył na dziewczynę która się nie poddaje i przez to obrywa coraz mocniej , Chłopak się szarpie , odwraca wzrok od sceny po twarzy spływa mu łza .....
CIĄG GALSZY NASTĄPI ...
Dziewczyna płakała , wtedy rozległ się huk , Nie wiadomo z kąt , Facet w czerni upadł jak martwy , krew ochlapała mnie po gołym brzuchu , w miejsce gdzie miałam podwiniętą bluzkę , Odwróciłam wzrok od tej strasznej sceny i spojrzałam w miejsce z którego się wydobył Huk , Było tak może z czterech ludzi , to chyba była policja , biegli w naszą stronę , Za nimi zobaczyłam Jina , Moje serce zadrżało z radości , byłam cała obolała , miałam pełno śladów po uderzeniach , Odwiązali nas i zabrali do szpitala , Jin objął mnie mocno , i nie puszczał przez dłuższą chwilę , potem poszedł sprawdzić co z JungKookiem , Leżał miał podpuchnięte oczy , ale uśmiechał się do przyjaciela , ( odwiązał go i pomógł mu wstać ) Miał całe sine oko i rany przy nadgarstkach , Wstałem i podbiegłem do ________ . Łzy kapały po moich policzkach , dotknęła mnie ręką i otarła łzę , uśmiechnęła się . Czułem że będzie lepiej , mocno ją objąłem . Dopominała się abym jej wszystko wytłumaczył , ale powiedziałem że na wszystko będzie czas i dowie się w domu .
DWA DNI PUŹNIEJ .......
Wyszliśmy już ze szpitala , Odwieźli nas do Dormu , gdy przekroczyliśmy próg wszyscy rzucili się nam na szyję , oprócz Jimina , ten się uśmiechnął lekko ale nawet do nas nie wstał , Kookie do niego podszedł i koło niego usiadł
-Ja cię bardzo przepraszam , Ja nie mogłem nikomu powiedzieć , bo jeszcze coś by się wam stało , A tamto to był taki napad złości , ja naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło , To było w momentach silniejsze ode mnie . Jimin nic nie mówił , tylko go mocno przytulił , Spoko już mi powoli przechodzi , ale jak będziesz miał takie fazy to śpisz następnym razem na dole ?! ( zaśmiał się chytrze )
- Ok , będę jak naj dalej ,
W tym momencie dziewczyna poszła do niego i usiadła na niego okrakiem , mocno się przytulając , jej twarz miała jeszcze dużo siniaków , mocno ją objąłem i pocałowałem w czoło i szepnąłem do niej – „ sarangahe" spojrzała mi w oczy i się uśmiechnęła , tak bardzo za tym tęskniłem ........ .
