***
Nie wiedział, czy jeszcze kiedykolwiek będzie w stanie naprawdę kochać. Nie wiedział, czy po tym wszystkim uda mu się stworzyć normalną, zdrową relację. Wątpił w to.
Finnick Odair- najmłodszy zwycięzca w historii Głodowych Igrzysk. Najbardziej popularny i pożądany nie tylko w Dystrykcie Czwartym, ale nawet w samym Kapitolu. Chłopiec, którego unieszczęśliwiono w wieku 15 lat. Po piekle areny musiał przystać na nieludzką propozycję Prezydenta Snowa. Dla rozrywki elit kazano mu sprzedawać swoje ciało. Stał się pozbawionym prywatności i godności niewolnikiem. Funkcjonował w ten sposób już piąty rok.
Jedyną zapłatę, której w tajemnicy sobie zażyczył, stanowiły wyjawione mu przez bezmyślne wielbicielki jego fizjonomii sekrety Prezydenta i reszty władz Kapitolu- nikła nadzieja na ewentualną zemstę.
Annie Cresta pojawiła się w życiu Finnicka zupełnie niespodziewanie , w dość nietypowy sposób. Był jej opiekunem, trenował ją w przygotowaniach do ostatnich Igrzysk. Pełnił tę funkcję pierwszy raz.
Większość spotykanych do tej pory ludzi miała do niego dość jasno określony stosunek: kobiety go ubóstwiały, za wszelką cenę próbowały się mu przypodobać, mężczyźni wyszydzali, wytykali palcami.
Annie była inna. Poznał ją w pociągu do apartamentu trybuta w Kapitolu.
Po dwóch przepłakanych dobach leżała bez ruchu na łóżku, mętnymi, przekrwionymi oczami wodząc po suficie. Ciemne włosy spoczywały w nieładzie na poduszce.
Wiedząc, że czeka go spotkanie z osiemnastolatką, Odair oczekiwał przymilnej, wulgarnej, rubasznej laski, która będzie udawać, że jest dzielna, żeby tylko zyskać jego aprobatę.
Tymczasem, znalazł zrozpaczoną, przerażoną dziewczynkę. Nie potrzebowała jego uwagi, podrywu, zmysłowych trików.
Potrzebowała pomocy. Może dlatego zaangażował się w tę pomoc całym sercem.
Po długich, żmudnych treningach rozpoczęły się Głodowe Igrzyska. Annie wygrała je...cudem.
Neurotyczność, przewrażliwienie i nadmierna delikatność uniemożliwiły jej walkę z innymi uczestnikami.
W ataku paniki ledwo zauważona przemknęła przez las, schowała się w najgłębszym zakątku areny, czekała na śmierć. Po kilku dniach reszta rywali wzajemnie się powybijała.
Finnick nawet nie zauważył jak ważna stała się dla niego podopieczna. Bardzo emocjonalnie podchodził do wszystkiego, co jej dotyczyło, ogromnie przeżywał to, co działo w czasie Igrzysk.
Annie zwyciężyła, ale wróciła bardzo odmieniona. Kompletnie nie radziła sobie z traumatycznymi przejściami: miała o wiele częstsze ataki paniki, dręczyły ją koszmary, momentami traciła kontakt z rzeczywistością.
Odair czuł się w obowiązku...A może przede wszystkim bardzo chciał...zatroszczyć się o nią, jakoś pomóc.
Po długich pertraktacjach z Prezydentem wziął dwumiesięczny urlop, wrócił do domu, prawie codziennie widywał się z zagubioną dziewczyną. Władze zgodziły się nawet na tymczasowe odroczenie Trasy Zwycięzcy. Finnick i Annie całe dnie spędzali na plaży. Niewiele rozmawiali, ale stawali się sobie coraz bliżsi. Po pewnym czasie Odair był jedyną osobą, której głos był w stanie wyrwać dziewczynę z niebezpiecznego, hipnotycznego odrętwienia. Annie stopniowo wracała do życia. Psychika i układ nerwowy uległy nieodwracalnym zmianom, ale znów bywała radosna, nawet rozmowna.
Finnick zaczął postrzegać ją nieco inaczej. Z rozpaczliwie potrzebującej wsparcia i czułości ofiary Kapitolu stała się cudowną przyjaciółką, powierniczką, której wspieranie w kryzysowych momentach było czystą przyjemnością. Po pewnym czasie zdał sobie też sprawę,że Annie jest bardzo piękna. Uwielbiał jej mieniące się w słońcu kasztanowe włosy, orzechowe, czasem nieobecne oczy, lekko opaloną skórę, coraz częściej goszczący na twarzy szeroki uśmiech. Była tak inna od tych sztucznych farbowanych małp z Kapitolu. Była autentyczna.
Któregoś dnia, nie wiedząc nawet dlaczego, Finnick zaczął opowiadać o swoim największym nieszczęściu. Po raz pierwszy spotkał dziewczynę, z którą naprawdę chciał być szczery. Mówił o swoich lękach, Igrzyskach, na koniec o obrzydliwym nakazie Snowa. Kończąc prawie płakał.
-Bardzo cię skrzywdzili.- Szepnęła spokojnie Annie, zagadkowo wpatrzona w horyzont. - Nadal krzywdzą. A ty ciągle jesteś taki dobry.- Delikatnie dotknęła jego dłoni. Niespodziewanie po jej policzku spłynęła łza. Następnie, lekko spuszczając wzrok, jak najbardziej oczywistą rzecz na świecie dodała:
-Kocham cię, wiesz?- Finnick oniemiał. Nagle wszystko zaczęło układać się w całość. Szybka poprawa stanu Annie, widoczne poczucie szczęścia, bezpieczeństwa- wynikały z jego obecności. Odair odkrył coś niesamowitego. Zrozumiał, że może być kochany będąc tym , kim jest, nie kimś, kogo musi udawać. Jest darzony czystym, szczerym uczuciem przez osobę, z którą relacja wymaga poświęcenia, trudu, ale przez to staje się autentyczna. W jednej chwili dotarło do niego, iż zdobył miłość, o której zawsze marzył... Co więcej, że o taką miłość chce walczyć. A nawet... że sam chyba też pokochał.
-Finn, przepraszam. Nie powinnam była tego mówić!- Z zamyślenia wyrwała go szarpiąca za ramię Annie. Głos jej drżał, a spojrzenie wyrażało strach pomieszany z poczuciem winy.
Finnick zdobył się tylko na uspakajający uśmiech. Następnie delikatnie, wręcz nieśmiało, przysunął się do dziewczyny, odgarnął opadające jej na czoło włosy i pocałował ją najczulej jak tylko mógł.
Zniknął Kapitol. Zniknął Prezydent Snow. Zniknęły wykorzystujące go ćwierćmózgie klientki. Zniknęło całe Panem. Zniknęły problemy.
Finnick czuł tylko dotyk ust oszołomionej ze szczęścia Annie i nie mógł oprzeć się wrażeniu, że odnalazł miłość swojego życia.
***
YOU ARE READING
Remockingjay
FanfictionMy version of third part of 'The Hunger Games' by Susan Collins
