Zataczają się w ciemnych ulicach
Wielkich miast wielkich zawodów
W towarzystwie swoich cieni
Cienie samych siebie
Odwracając płochliwie wzrok
Mrucząc błagalne modlitwy
Po cichu, pod nosem
Żeby nikt nie usłyszał
Mimo, że chcieliby krzyczeć
Rozedrzeć swoją powłokę i być wolni
Za bardzo się boją
Sądzących spojrzeń szyderców
Więc tylko idą
I umierają
Sami
Wśród innych
