Dziś pierwszy września. Tak. Zaczyna się koszmar. Najgorsze dopiero przede mną. Otóż w naszym gimnazjum roi się od alkoholików, palaczy, ćpunów, i wogóle od wszystkiego co najgorsze. Rok temu, kiedy byłam w pierwszej klasie, byłam szantażowana. Całe kieszonkowe oddawałam ,,gangowi z 3b", przez groźby typu:
-Będziesz sierotą!
-Zapłacisz tym co bezcenne. Przyjaciółmi.
Nigdy nie zagrozili mi, tylko zawsze upierali się dla moich bliskich...
Moi szantażyści nazywają się Max, Filip i Luke.
Ja, i moje przyjaciółki- Maddie i Ana- ciągle ich się boimy, mimo tego, że sprawa trafiła na policję i wszystko się skończyło dobrze. Obawiamy się zemsty.
-Amber! -usłyszałam swoje imię.
Kiedy się odwróciłam to ujrzałam swoje kumpele. Uściskałam je na powitanie. Nie miałyśmy o czym rozmawiać, bo w wakacje ciągle byłyśmy w kontakcie i opowiadałysmy sobie wszystko, więc udałyśmy się na salę, gdzie za chwilę zaczynał się występ.
-Ugh, to samo przemówienie od kilku lat- odezwała się Ana. Jest ona brązowooką blondynką z dużymi, czerwonymi ustami, drobnym nosem, a jej policzki są obsypane piegami. Jest inteligentna i skromna. Jej wada? Łatwo ją zdenerwować.
Więc na jej słowa zaśmiałam się. Lecz Maddie oszczędza swój uśmiech. Naprawdę, rzadko się uśmiecha. Ma czarne włosy, różowe małe usta i zielone oczy, w których zawsze dostrzegalny jest smutek. Rzadko się odzywa, a jej oczy są przekrwione- płacze po nocach.
Dlaczego tak jest? Pół roku temu życie dziewczyny zmieniło się o 180 stopni.
Rzucił ją chłopak, który był miłością jej życia, a w dodatku wyszło na jaw, że ją zdradzał. Jej tata zmarł na raka, a matka popadła w alkoholizm i ją bije. Najgorsze jest to, że ona nie chce pomocy. Zaakceptowała, że tak będzie żyć. Poddała się bez walki.
W mgnieniu oka przemówienia i powitania dobiegły końca.
Odesłano nas do klas.
Idąc, wpadłam na kogoś, przewróciliśmy się. Spojrzałam kogo mam pod sobą. Serce zabiło mi szybciej, bo był to chłopak. Przystojny chłopak. Blond czupryna, błękitne oczy i uśmiech od ucha do ucha.
-Hej, jestem Amber. A ty to pewnie ten słynny nowy uczeń? -wydusiłam z siebie.
-Haha, tak. Jestem Eddie. Zejdziesz ze mnie? -zapytał speszony.
Kurde. Taka byłam zajęta podziwianiem go, aż zapomniałam, że na nim leże!
-Już -odparłam rumieniąc się.
Eddie P.O.V.
Dziewczyna się zarumieniła. Na ten widok uśmiechnąłem się. Nagle poczułem przyjemne łaskotanie w brzuchu. Ta zielonooka brunetka zawróciła mi nieźle w głowie!
Nawet nie zauważyłem, jak sytuacja była niezręczna. Leżeliśmy obok siebie w ciszy. Natychmiast wstałem i sam pomogłem jej wstać.
-Dzięki -usłyszałem.
-Nie ma za co. To do klasy!
I tak oto razem ruszyliśmy schodami.
-----------
Hejka!
Wiem, że pierwszy rozdział nie wyszedł za bardzo, ale obiecuje, że wyjdzie z tego emocjonalna książka. Pełno miłości, smutków, radości, rozczarowań...
W następnym rozdziale pojawi się pewien chłopak, który zacznie rywalizować z Eddie'm.
I... Ktoś umrze...
No, to paa ;*
