Siedziała na łóżku przeglądając album ze starymi zdjęcia. Chciała przywrócić do się siebie wszystkie wspomnienia. To nie było zbyt łatwe, kilka razy nawet spłynęły jej pojedyncze łezki.
Bo to co było kiedyś najlepsze i już w życiu nigdy się nie wydarzy najbardziej boli.
Kiedy spojrzała na zegarek i zorientowała się, że na spotkanie, które ma niby coś zmienić w jej życiu zostało niecałe pół godziny. Stanęła na równe nogi, zrobiła lekki porządek i zaczęła się szybko przygotowywać. Jedyne co zrobiła to tylko założyła wyjściowy płaszczyk oraz buty - bo i tak wygląd jej od dłuższego już czasu nie obchodził- i po prostu wyszła.
Szczerze to nie miała nawet najmniejszej ochoty tam iść, ale najbliżsi tak się o nią martwili, że wpadła w jakąś depresję, więc zmusili ją do tego. Zapisali na wizyty u psychologa. Ona uważała to za głupie, ale postanowiła zrobić to dla nich. Twierdziła, że umie sobie poradzić sama. Może siedziała prawie że ciągle w swoim pokoju. Może cały płakała, a jej noce były w większości nieprzespane. To jednak uważała, że nic nie może jej pomóc oprócz jej samej i czuła, że ma w sobie choć troszeczkę tej siły.
Droga z jej domu do gabinetu nie była zbyt długa, więc gdy doszła do miejsca była akurat w wyznaczonym czasie spotkania. Zapukała w drewniane drzwi, po czym od razu usłyszała pozwolenia na wejście. Przy biurku siedziała dość młoda, szczupła kobieta o miłym wyrazie twarzy. Miała krótkie blond włosy, a na nosie założone okulary. Na widok nowej klientki od razu na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Ty jesteś pewnie Martha prawda?- na te słowa tylko skinęła głową, a tamta pokazała jej dłonią aby usiadła naprzeciw niej- Nazywam się Anna Thompson i od dzisiaj będę Twoim psychologiem, to znaczy Ty możesz zdecydować czy nim będę. Po tym pierwszym naszym spotkaniu możesz przyjść na kolejne albo i nie. Rozumiemy się?- powiedziała, a ona ponownie skinęła głową i nawet wymusiła się na lekki uśmiech. -No dobrze, więc powiesz mi co Ci konkretnie dolega?
Martha nic nie odpowiedziała. Nie miała na to sił. Do jej oczu napłynęły łzy i miała ochotę uciec z tamtąd, opić się do nieprzytomności i wszystko po prostu zapomnieć.
-Ale możesz proszę ze mną współpracować? -odezwała się wreszcie kobieta mająca już dość ciszy panującej wokół nich. -Twoi przyjaciele powiedzieli mi o tym jak się zachowujesz, ale jeśli mam Ci pomóc to muszę wiedzieć jakie są tego powody- powiedziała przyjaźnie się do niej uśmiechając.
Dziewczyna poczuła się wtedy tak krucho i mimowolnie wylała z siebie wiele łez. Nie miała zamiaru się nic odzywać, ale kiedy kobieta do niej podeszła i wspierająco ją przytuliła wydusiła z siebie słowa:
-Widziałam go.
-Kogo?- zapytała Anna patrząc na nią smutnym wzrokiem i opierając jej powoli łzy.
-Tego, który mnie w sobie rozkochał, a potem porzucił w ciężkiej chwili i zamienił moje życie w piekło- mówiąc to głos jej się trząsł, ale jeszcze przez chwilę się wachając powiedziała- A teraz się śmie tu pokazywać i niszczyć mi życie po raz kolejny.
Kobieta przytuliła ją jeszcze mocniej do siebie. Było widać, że chciała jej pomóc i dać jej to wsparcie. Nie była jednym z tych "specjalistów", którzy robią to wszystko tylko dla kasy, a swojego pacjenta mają gdzieś głęboko.
- A możesz mi opowiedzieć dokładnie wszystko od początku co się między wami potoczyła. Możesz mnie potraktować jako pamiętnik. Nie wydam nikomu Twoich sekretów obiecuję, jestem tu tylko po to, żeby Ci pomóc.
Martha zaufała jej i na te słowa ponownie wymusiła uśmiech spod łez przytaknęła głową i zapytała:
- To mam zaczynać opowiadać już teraz czy od następnego spotkania?
_____
Nowe opowiadanie z dziwnym pomysłem, które piszę dla koleżanki heheh
To będzie beznadziejne ostrzegam (tak samo jak ten prolog albo nawet gorzej), ale może jakoś ja tu wytrwam do końca i ten kto zacznie to czytać tak samo.
Ps. Milka oreo jest najlepsza tylko nie jedzcie jej za dużo bo się zasłodzicie i wasza głowa znajdzie się nad sedesem- taka rada na przyszłość :''))
YOU ARE READING
Wake Me Up
FanfictionStara miłość? Porzucenie? Utrata kogoś ważnego? Czy Marthcie uda się po tym podnieść? A może jej ktoś w tym pomoże? A może wszystko będzie tak jak dawniej? Może ktoś wybudzi ją z tego okropnego snu.
