chapter one

6K 501 300
                                        

Louis chyba powinien był założyć strój do nurkowania

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Louis chyba powinien był założyć strój do nurkowania.

Jest późny maj i woda dopiero zaczyna się rozgrzewać, wystarczająco żeby pływanie bez niego było znośne, ale wciąż na tyle zimno, by w porę z niej wyjść.

Louis kocha jednak uczucie wody na swojej skórze, czystej i gładkiej gdy się po niej ślizga, a jego ruchy nie są ograniczone przez neopren. Nawet jeśli to oznacza krótszy czas pod wodą, chyba jest tego warte.

Drżąc lekko z zimna, brnie w ocean, dopóki nie jest zanurzony po szyję. Unosi się w wodzie przez kilka minut, pozwalając swojemu ciału na przyzwyczajenie się do temperatury. Opuszcza swoją maskę na twarz i rusza w stronę zatoczki, która podobno jest bardzo obiecującym miejscem.

Woda jest spokojna i czysta, kiedy minie się już obszar z największymi falami. Louis płynie bez trudu, podziwiając wzory utworzone przez prądy morskie na dnie. Promienie słońca odbijają się na powierzchni i rzucają cienie na fałdy piasku, od czasu do czasu tańcząc w oku flądry schowanej pod piaskiem, lub na ogonie babki odpoczywającej na dnie.

Gdy dociera do zatoczki jest zdrętwiały od zimna, co sprawia że poświęca więcej uwagi morzu i od razu utwierdza się w przekonaniu, że zostało mu dane dobre miejsce do obserwacji.

Rafa koralowa przed nim rozciąga się na niesamowitą długość skręcając się wokół podstaw klifów piętrzących się nad poziomem wody. Dzisiejsze prądy są delikatnie, dzięki czemu widok na morskie życie jest naprawdę bogaty. Wszędzie gdzie nie spojrzy, może zobaczyć jaskrawe ryby wychylające się z malutkich szczelin i śmigające za jakimiś kąskami.

Louis przepływa obok rafy, obserwując wszystko z tak bliska jak tylko się da i upewniając się, że nie dotyka żadnych korali. Ławice ryb przepływają tuż obok niego, kompletnie nie przejmując się jego obecnością, a wodorosty łaskoczą go w kostki. Jak zwykle zapamiętuje ryby które widzi, więc potem może je zidentyfikować i czegoś się o nich dowiedzieć, jeśli oczywiście ich nie zna.

Około piętnastu minut później Louis zauważa murenę zebrę wychylającą się z dziury w skale. Zwalnia i powoli przysuwa się do przodu, uważając, by nie wykonać żadnego nagłego ruchu, który mógłby ją wystraszyć.

Unosi się w miejscu, kołysze i przesuwa, pchany przez prąd, obserwuje jak węgorz ostrożnie się wychyla, jakby sprawdzał czy wybrzeże jest puste, zanim ponownie chowa się w swojej kryjówce. Powtarza swoje ruchy i za każdym razem wysuwa się trochę bardziej, aż nie stwierdza, że jest bezpiecznie i w końcu wypływa.

Louis obserwuje z zachwytem, jak węgorz skręca się w wodzie, jego ciało faluje, a paski kontrastują z piaskiem poniżej. Jest tak skupiony, że nawet nie zauważa jak blisko do krasnorostów morskich podpłynął i kończy zaplątany w nich. Odrywa wzrok od węgorza i spogląda w dół na glony owinięte wokół jego nóg. Wzdycha i zaczyna się uwalniać z tego śliskiego bałaganu.

...Stories to obsess over. Discover now