- Gdzie ona jest? Jak przyjdzie to jej chyba nakopie do dupy. - Mówiła poirytowana Iris krążąc w kółko z założonymi rękami.
- A jeśli coś jej się stało? Może powinnyśmy tam pójść i się upewnić czy wszytko jest w porządku? A jeśli coś ją zjadło!!? - Dona panikowała mocno trzymając się krzesła na którym siedzi jakby miała zaraz z niego spaść.
- Tobie chyba mózg coś zjadło jakby nie patrzeć...
Dona zrobiła naburmuszoną minę i z nerwów strzelała palcami.
- Przestań! Bo mnie wkurzasz!- krzyknęła Iris zdenerwowana
- Spokojnie Iris... bo się aż czerwona robisz... - powiedziałam wchodząc przez portal do pomieszczenia. Obie podbiegły tuląc mnie mocno jakby nie widziały mnie conajmniej pół roku, a ja wtedy poraz kolejny uświadomiłam sobie jakie świetne przyjaciółki mam przy sobie.
- Ja ci zaraz do dupy nakopie nie było cię przez całą godzinę! Co ty myślisz... Ahhh dobra wdech i wydech... Mów jak tam było, byłaś gdzieś wgl? Jak tam jest?? - Masa pytań zalała mnie ze strony przyjaciółek. Wszystko im opowiedziałam, jak tam jest, czego dowiedziałam się o tym miejscu i o chłopaku z autobusu.
- Lał no to nieźle... Wiedziałam że z tym kolesiem z autobusu co jest nie tak...- powiedziała wciąż zaskoczona Dona całą tą historią.
- No dziwny był. I mówisz ze mamy się tam pojawiać najlepiej codziennie bo inaczej pociągnie to za sobą jakieś nieprzyjmne konsekwencje? Będziemy jakimiś tajnymi służbami czy co? - Pytała z niedowierzaniem Iris
- Tak... Coś w tym stylu. I dał mi to - wyjelam z kieszeni otwieracz portalu.
- To jest zapalniczka Kira... ZA-PAL-NI-CZKA...
- Nie to jest otwieracz portalu... Iris naprawdę... jutro zobaczymy jak to działa. - Powiedziałam lekko zirytowana ze patrzy na mnie jak na dziwaka.
- Sorka poprostu jeszce ciężko mi w to wszystko uwierzyć...
-Dobra spokojnie o wszystkim przekonacie się jutro... A tymczasem powinnyśmy chyba wracać do domów.
Po tej rozmowie umówiłyśmy się na jutrzejsze popołudnie pod pretekstem wspólnego lunchu i rozeszłyśmy się dowiedzieć domów.
