Kolejne 2 dni rozpoczęły się dla mnie dobrze. Obudziłam się wyspana i wypoczęta. Na zajęcia też byłam przygotowana. W końcu nadszedł piątek, czyli dzień imprezy. W sumie kochałam tego typu rozrywkę i bardzo często z niej korzystałam, ale co do tej dzisiejszej nie byłam do końca przekonana. Chodziło mi głównie o tę sytuację z laską Jamesa. Bo niby nie są razem, ale denerwuje mnie to, że sypialni ze sobą. Nie wiem czemu od samego rana moje myśli powędrowały w ich stronę. Może dlatego, że nie do końca wiem co robić - iść na tę imprezę z Jamesem czy nie. W końcu to nie będzie jakiś zobowiązujący wypad, tylko spotkanie z kolegą. Z takim nastawieniem wstałam z łóżka i udałam się do łazienki, aby przygotować się do szkoły. Kiedy skończyłam wykonywać poranne czynności, zeszłam do kuchni, gdzie była już mama.
- Część mamo.
- Hej córcia. Widzę, że po raz kolejny się wyspałaś.
- Tak, na szczęście.
- Słuchaj, ja z tatą jedziemy jutro na weekend do babci. Może pojedziesz z nami ?
- Chciałam się trochę pouczyć w weekend, bo w przyszłym tygodniu mam sprawdzian z matmy, a trochę nie ogarniam niektórych tematów.
- No ok. To zostaniesz sama w domu.
- Aha, mamo ...
- Co?
- A mogłabym iść dzisiaj do Kate na noc? Chciałyśmy sobie troche pogadać i w ogóle, bo w szkole nawet nie mam kiedy.
- Dobrze, jeśli tylko jej rodzice nie mają nic przeciwko.
- Na pewno nie mają. Dobra ja lecę do szkoły , bo się spóźnię. Pa.
- Narazie.
Wychodząc z domu zabrałam ze sobą torebkę i udałam się w drogę do szkoły. Nagle usłyszałam za sobą znajomy samochód. Boże ... tylko nie on. Nie mógł poczekać do wieczora, tylko od rana mnie odwiedza.
- No hej mała
- Siema
- Wsiadaj to cię podwioze
- Ty nie masz co robić od rana tylko po mnie przyjeżdżasz. Przecież mieszkasz po drugiej stronie miasta!?!?
- Chce cie widzieć od rana, słonko.
- Taa jasne. A co na to twoja dziewczyna?
- Nie mam dziewczyny a tamata z pod szkoły to tylko taka odskocznia.
- To może po nią przyjeżdżaj a nie po mnie.
- Kochanie nie bądź zazdrosna. Dla mnie liczysz się tylko ty. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Nie jestem zazdrosna i tak, nabijaj się ze mnie dalej. - powiedziałam wsiadając do jego samochodu.
- Żartowałem tylko, nie spinaj się tak. A poza tym to dzisiaj idziemy na randkę, słońce.
- Po pierwsze nie na randkę tylko na zwykle spotkanie, a po drugie czemu mówisz do mnie słońce.
- Zmienisz jeszcze zdanie co do tego, ale nie podoba ci się kiedy tak do ciebie mówię?
- Nie wiem...
- Okeyyy
Przez chwilę jechaliśmy w ciąży, kiedy nagle poczułam jego dłoń na swoim udzie.
- Weź tę rękę!
- Nie krzycz, kochanie.
- Zabierz rękę...
- Dobra już.
Po chwili byliśmy już na parkingu szkolnym. Jak zwykle wszyscy się na nas gapili. Na dodatek James położył swoją rękę na moim ramieniu. Myślałam, że go zabije.
- Chcesz w ryj? - powiedziałam na tyle cicho, że usłyszał to tylko on.
- Ale o co ci chodzi, słońce?
- Czemu odpierdalasz tę szopkę?! - powstrzymywałam się przez krzykiem.
- Kochanie, pokażmy im to co chcą zobaczyć. A wtedy przestaną wymyślać te wszystkie pojebane historie.
- Ok. Ale teraz jeszcze bardziej się gapią.
- Nie macie się na co patrzeć?!?! - krzyknął na wszystkich. - Zajmijcie się swoim życiem!
- Nie musiałeś się tak drzeć... - Nie dokończyłam bo podeszli do nas jego kumple.
- No siema stary! Nowa laska?
- Spierdalaj - powiedziałam.
- Kochanie, nie denerwuj się tak.- skomentował James.
- Nikt nie będzie mnie nazywał twoja laską.
- No tak, ty będziesz moją boginią, słońce.
- Tak już nie mogę się doczekać aż mnie przelecieć, James. - odpowiedziałam z sarkazmem.
- Jess nie mów takich rzeczy przy nich - wskazał na kumpli - co ich obchodzi nasze życie łóżkowe.
- Boże czy ty to widzisz?!? - powiedziałam i wyplątałam się z pod jego ramienia. - Narazie KOCHANIE! - powiedziałam na tyle głośno że kilka osób spojrzało na mnie.
- Przygotuj się na wieczór, kochanie.
Nic mi już nie odpowiedziałam tylko ruszyłam w stronę sali, gdzie miałam lekcje. Po kilku nudnych zajęciach poszłam na lunch na stołówkę. Zabrałam jakąś sałatkę, jogurt oraz sok i udałam się do stolika, gdzie siedziała Kate.
- Hejka.
- No cześć. Słyszałam że Ty coś kręcisz z Jamesem z 3 klasy.
- Boże nie! On do mnie zaczyna a ja tylko z sarkazmem odpowiadam na jego zaczepki.
- Serio? A nie podoba ci się on? Bo jest boski!
- Mhmm. W sumie nie jest taki zły...
- Kto nie jest zły? - usłyszałam głos za sobą.
- Ty kochanie - powiedziałam mu.
- Wiem o tym. Chodź usiąść ze mną przy stoliku.
- Nie widzisz że siedzę tu z Kate?
- To ona też niech pójdzie z tobą - mówiąc to złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę stolika, gdzie siedzieli już jego kumple.
- Chodź - powiedziałam do Kate, która zdezorietowana ruszyła za nami.
- Ooo widzę James że masz nową zdobycz.
- Nie mów o niej jak o zwierzęciu bo co przyjdzie.
- Ok stary, żartowałem tylko.
- To jest Jess a to Mike, Joe, Lou i Dan.
- A to jest Katy.
- Dobra zjadamy coś może
Jedliśmy i rozmawialiśmy trochę. James przez całą przerwę na lunch trzymał mnie za rękę, mimo że próbowałam się mu wyrwać. Potem poszłam na ostatnią zajęcia. Wychodząc ze szkoły dostałam smsa.
JAMES: Przyjadę po Ciebie o 19*00.
JA: Ok.
Poszłam do domu, gdzie zjadłam obiad, obejrzałam jakiś serial i zaczęłam się przygotowywać się na imprezę.
________________________________
Kolejny rozdział. Przepraszam, że tak długo go nie było ale miałam pewne problemy i do tego szkoła. Mam nadzieje, że rozdział się spodoba. Nela xx
YOU ARE READING
FACTOR || H.S.
FanfictionJess rozpoczyna chodzić do nowej szkoły. Przez przypadek poznaje Jamesa. Co stanie się w jej życiu po poznaniu Jamesa? Kim okaże się Harry? Zapraszam do czytania.
