Wyszłem z autobusu, zostawiając za sobą martwa łowczynie i również martwego kierowcę autobusu. Dlaczego go zabiłem? Bo zaczął panikować jak zobaczył martwą blondynkę. Kierowcy podcielem gardło. Patrzyłem jak z rany na gardle powoli wycika ostania stożka krwi. Patrzyłem na moje zakrawione ręce. Moje czarne pazury ponownie zmieniły się w zwykle paznokcie. Podniosłem mój nowy mecz. Jest taki piękny! Grunt to dobre i epickie imię dla miecza!
-może Ernest? Nie...Wiem...Dante! -Uśmiechnełem się szeroko. Dante to dobre imię. Ach nie ma to jak nazywać nowy demoniczny miecz imieniem bohatera z gier komputerowych.
Wychodząc z autobusu chwyciłem mój plecak i zarzucilem go na ramię.
Wolnym krokiem ruszyłem w stronę domu. Nie czułem się jakoś dziwnie. Właśnie zabiłem dwójkę ludzi a wcale mnie to nie ruszyło. Czułam jakby to było czymś...naturalnym dla mnie. Do tego jestem demonem! Odjazd! Ciekawe czy krzyże i woda świecona przy mnie czy coś? Musze to kiedyś sprawdzić. Na takich przemyśleniach minęła mi droga do domu. Stanąłem przed drzwiami i wziąłem głęboki oddech. Ciekawe jak zareagują rodzice na moja zmianę. Przeczesalem włosy i wyszłem do domu. Weszlem do kuchni i położyłem miecz ma stole.
-Co na obiad? -spytałem jak co dzień opierając policzek o dłoń. Moi rodzice patrzyli na mnie jakoś dziwnie. Po chwili ojciec zerwał się z miejsca i chwycił mnie za koszulkę i przycisna do ściany.
-Coś ty najlepszego zrobił do cholery!? -Wykrzyknął wściekły.
-zabiłem łowce -odparłem spokojnie ukazując czerwone oczy.
YOU ARE READING
Demon
ParanormalMoc- dar czy przekleństwo Świat, gdzie nic nie jest jak powino. I ja.
