- Czego ty ode mnie chcesz? Wypuść mnie stąd. - rozkazałam nieznajomemu chłopakowi. Znałam tylko jego imię, ale to mi nie wystarczyło. Nie wiedziałam, co tutaj robię. Bardziej jednak martwiłam się o swój dalszy los, ponieważ nie wiedziałam, czego ta mafia chce od Luke'a, a tym bardziej, ode mnie.
- Nie ma takiej opcji. - zaśmiał się, po czym usiadł na jakiś drewnianym krześle. Znajdowaliśmy się w normalnym pokoju typowego nastolatka. Mogłam się założyć, że ten pokój należał do Josha. Niczym nie przypominał w wyglądzie pokoju członka amerykańskiej mafii, jednak jeden szczegół nie dawał mi spokoju.
- Dlaczego tutaj jest tak ciemno? - spytałam go w końcu, nie mogąc dłużej znieść tej niepewności. Chłopak spojrzał się na mnie tak, jakby nie zrozumiał pytania. Może i dziwiło go to, że pytam się o tak nieistotne rzeczy, biorąc pod uwagę sytuację, w której się znalazłam.
W oknach znajdowały się rolety, które spuszczone były do samego końca. Pokój chłopaka rozświetlała tylko jedna, ledwie widoczna lampka, która znajdowała się koło biurka. Nie rozumiałam sensu dekorowania swego pokoju w taki właśnie sposób, ale w tej chwili przypomniałam sobie to, że nie jestem tu z własnej woli i tak naprawdę nic oprócz wydostania się stąd nie gra istotnej roli.
- To jest mój świat. Nienawidzę tego, co jest na zewnątrz. Nienawidzę świata. Nienawidzę tych wszystkich ludzi. - odrzekł po chwili blondyn.
- Dlaczego w takim razie po prostu nie opuścisz tego świata? - spytałam z ciekawością.
Zauważyłam, że chłopak się zdenerwował. Nie powinnam była tego mówić. Josh wstał z krzesła, po czym do mnie podszedł. Nie czułam się z tym komfortowo, ale musiałam to przetrwać.
- To świat jest dla mnie zły. Ja jestem zły dla świata w odwecie. Gdyby to, co jest na zewnątrz było dla mnie dobre, ja byłbym dobry. Niestety, ale życie skrzywdziło mnie już wiele razy, a ja nie mam zamiaru dłużej czekać na poprawę świata. To nie ja się zmieniłem. To ten świat zmienił mnie. - odpowiedział. Ton jego głosu był łagodny i nadzwyczaj spokojny. Zaczęłam wierzyć w to, że być może nic złego się nie stanie.
Zignorowałam jego wypowiedź. Miałam do niego wiele pytań, ale nie miałam zamiaru być dla niego miła i wyrozumiała. W dalszym ciągu nie wiedziałam, co tutaj robię, ani w jakie bagno wdepnął Luke, więc musiałam to zmienić.
- Wypuścisz mnie stąd? - spytałam Josha. Ten tylko pokręcił przecząco głową.
- Nie mam takiego zamiaru. - odrzekł pewny swego.
- Możesz mi chociaż powiedzieć, dlaczego mnie tutaj przyprowadziłeś? Kim ty w ogóle jesteś? Możesz mi wyjaśnić, o co chodzi z Hemmingsem? Nie mam zamiaru mieć przez niego kłopotów. Nie jestem z nim. On mi tylko pomaga. Wyjaśnisz mi to wszystko?
- Zadajesz bardzo dużo pytań, Rose. - powiedział. Chwila... Skąd ten człowiek wiedział, jak się nazywam?
- Skąd znasz moje...
- Wiem wszystko. - przerwał mi, szyderczo się do mnie uśmiechając.
W tej chwili go znienawidziłam. Może i próbowałam nieświadomie być dla niego miła, ale teraz z pewnością się to zmieni.
- Wypuść mnie stąd, Josh. - rozkazałam, cofając się w tył. Doszłam do drzwi. Ani na chwilę nie traciłam kontaktu wzrokowego z blondynem. Wiedziałam, że każdy błędny ruch może mieć dla mnie zły koniec, więc starałam się być ostrożna.
- Nie zrobię tego. - odparł, podchodząc do mnie. Nie miałam dokąd uciec. Josh szedł coraz bliżej mnie, a ja nie miałam najmniejszego zamiaru zmieniać swojej pozycji. Widziałam, że chłopak zamknął drzwi na klucz, kiedy tutaj wchodziliśmy i schował go do kieszeni swoich spodni, ale i tak zamierzałam go zdobyć. To była moja jedyna szansa na to, aby się stąd wydostać i sprawdzić, co stało się z Lukiem.
YOU ARE READING
Lifeless ➳ L.H.
FanfictionOna widziała coś, czego nie powinna zobaczyć. On za wszelką cenę chce ją ukarać za to, co widziała. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE!
