Rozdział 3

404 33 5
                                        

Dedykowane chłopakowi, którego uważam za przyjaciela, ale przez niego czuje sie jak Draco w tym rozdziale.

Gdy tam dotarli z ulgą oraz zdziwieniem stwierdzili, że prawie nikogo nie ma oprócz... o nie! Rona i Harry'ego. Na wycofanie się było juz za późno.  Draco i Hermiona udając, że przez przypadek przyszli tu razem  zaczęli szukać potrzebnych książek.

- Eliksiry dla zaawansowanych- mruczał pod nosem Draco.
- Tajemnice transmutacji?! Nigdy czegoś takiego nie było! - zdziwiła się Hermuona.
Stojący na przeciwko Harry i Ron odwrócili się jak na komendę i zawołali równocześnie:
- Hermiona?!
- Cześć-powiedziała trochę zażenowana dziewczyna.
- Dlaczego nie przyjechałaś tu z nami?- zapytał Ron.
- Eeee no bo yyyy moi rodzice mieli okrągłą rocznicę ślubu i prosili  żebym została- kłamstwo dosyć łatwo przeszło jej przez gardło.
- To może teraz pójdziemy razem?- zaproponował Harry.
- Nie, wiecie...w tym roku są chyba ze dwa, albo trzy bale, muszę sobie kupić sukienkę, ale nikt nie może jej widzieć. Będzie dla wszystkich niespodzianką.- Hermiona teraz nie do końca skłamała, bo stwierdziła, że z sukienką, to świetny pomysł i postaniwiła go ziścić.
- No to cześć Hermiono- powiedział Ron.
-Do zobaczenia w pociągu- dodał Harry.
Dziewczyna pomachała im na pożegnanie, a oni zniknęli za drzwiami. Hermiona odetchnęła z ulgą. Draco nic nie powiedział, zapłacili w milczeniu i wyszli.
- A żeby to Cruciatus, wiedziałem,  że tak będzie- mruknął chłopak.
Dziewczyna pogładziła go po ręce.
- Nie mów tak, to nie twoja wina. Draco myślał jednak co innego. Weszli do apteki.
- Poproszę 30 dag żabiego skrzeku, 3 korzenie imbiru, 2 jaja hipogryfa (bez zalążków i bez młodych hipogryfów), 20 suszonych fig, 15 dag pomieszanego łajna kretów i jednorożców oraz 4 żądła sklątek tylnowybuchowych-Hermiona skrzywiła się recytując dwa ostatnie składniki. Czarownica za ladą podała dziewczynie wszystko o co prosiła. Hermiona zapłaciła i odeszła od kasy. Draco kupił to samo z wyjątkiem łajna,  którego miał pod dostatkiem i jakby chciał,  to mógłby nawet nim handlować.
Para wyszła z apteki. Udali się do kawiarni. Zamówili dosyć pokaźne desery lodowe. Jedli rozmawiając, śmiejąc się i niczym nie przejmując do czasu, aż Draco nie szepnął ostrzegawczo:
- Hermiono,  znowu Weasley'e.
Dziewczyna miała odpowiedzieć, że spokojnie da sobie z nimi radę, ale nie zdążyła.
- Cześć Hermiona!!!- zawołała Ginny i rzuciła się przyjaciółce na szyję.
- Cześć Ginny- starsza gryfonka odwzajemniła uścisk.
- Witaj Hermiono- powiedziała mama rudzielców.
- Och państwo Weasley. Dzień dobry- podała im rękę.
- Dlaczego nie przyjechałaś do Nory?- zapytała pani Weasley- z resztą nie ważne,  pojedziesz z nami teraz.
Wszyscy (oprócz Dracona i Hermiony) bardzo podniecili się tym pomysłem i zaczęli przekonywać Hermionę przekrzykując się nawzajem. W końcu zmęczeni nieudanym próbami, po prostu pociągnęli dziewczynę za sobą.  Hermiona popatrzyła na Dracona wzrokiem: ,, Napisze i wszystko ci wyjaśnię", ale on już nie zwrócił na to uwagi. Podniósł się z kawiarnianego krzesła i ze szklistymi oczami ruszył w stronę stacji metra.

←★→★←★→★←★→★←★→★

UWAGA! WAŻNE!
Strasznie przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale nie mogłam się zebrać do napisania. Mam nadzieję, że jeszcze nie usuneliście mnie z biblioteki, bo bym się załamała:'( jestem okropnie za moją nieobecność na siebie zła, jeszcze raz przepraszam,  wybaczcie!:'(♥
Chciałam pytanko jeszcze, proszę odpowidajcie w kom: zostałam nominowana do LBA na blogu,  którego już od dawna nie prowadzę,  czy mogę nominować kogoś z wattpada?

Dramione-miłujcie swoich wrogówOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz